Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Jak dobry jest Phil Galfond?

Pytanie, na które każdy z nas zna odpowiedź. Pytanie, prowadzące do równie szerokiej dyskusji, co rozmowa o aktualnej pogodzie. Jeden z użytkowników forum 2+2 przemawia do nas w imieniu Isildura. I nie należy go brać zupełnie poważnie.

Uwaga: Tekst ten powstał w oparciu o wczorajszego newsa "Jak dobry jest Viktor Blom". Jest to specjalny zabieg, którym posłużył się wspomniany użytkownik forum 2+2, próbując dodać trochę humoru do wpisu na blogu Galfonda. Wszyscy fani Phila oraz Viktora powinni zakończyć czytać w tym miejscu 😉

trollface

Równo 0 komentarzy w newsie, który na marginesie nigdy nie powstał, świadczy, że także ten artykuł nie powinien przejść przez zespół redaktorski. Najwyraźniej niewielu zastanawia się, czy Phil Galfond rzeczywiście nituje w odmianie no-limit heads-up + 2 karty, która przez szerokie grono graczy jest nazywana (błędnie!) pot-limit Omaha. Nieznany użytkownik forum 2+2 wciela się w rolę Isildura i próbuje opowiedzieć własną wersję historii.

Phil Galfond jakoby pomnożył niewielką wpłatę na Full Tilt Poker w potężny bankroll poprzez powolną wędrówkę po limitach. Całe życie spędził na NLHU + 2 karty, nigdy nie shotując i zarabiając na check/raisowaniu AAxx na każdym boardzie. Walki z regami nie podejmował, bo po co, skoro można nitować i boomhuntować. Islidur2 historię zaczyna od siebie:

Najpierw skupiłem się na heads-up NLHE, ale kiedy już zbudowałem swój bankroll (głównie dzięki przereklamowanemu Dwanowi), zacząłem siadać do stolików NLHU + 2 karty. Gra niczym nie różni się od zwykłego no-limit Hold'em. Oprócz tego, że grało się w pot-limit. No i dostawałem cztery karty. Ci głupcy nie mogli sobie poradzić, gdy posiadałem jedynie dwie. Z czterema możliwości były nieskończone! Nieszczęśliwie dla moich fanów leciałem absurdalnie poniżej EV. EV jest terminem używanym przez nitów. Chyba oznacza dokładnie "easy value"... Nieważne. Mój bankroll rozpłynął się głównie w jednej długiej sesji NLHU + 2 karty przeciwko Brianowi Hastingsowi, którego prosi uważają za jednego z najlepszych graczy NLHU + 2 karty na świecie. Tak po prawdzie, wymieniał się rozdaniami z Townsendem i Cole'em Southem. Prawdopodobnie wszyscy oni grali przeciwko mnie w tej sesji. Musiałem akurat lecieć 4 miliony pod easy value... W całej mojej karierze nie widziałem, żeby fish łapał tyle riverów. Ale co tam. Townsend i Cole South są teraz busto, a Hastings nigdy nie będzie tak piękny jak ja.

Islidur2 wspomina swoją najgorszą sesję z OMGClayAikenem. Tak, tym samym boomhunterem, który wczoraj postował na swoim blogu. Stracił na niej milion... może dwa? Kto by tam liczył. Najważniejsze było tworzenie dobrej akcji. Fani lubią akcję. Phil Galfond zawsze dosiadał się do niego, gdy Islidur2 akurat rozpoczynał 27. godzinę swojej sesji. Zawsze!

Phila Galfonda łatwo było odczytać i postawić na daną rękę - już preflop. W końcu nitował. Islidur2 chciał jednak pokazać, kto jest lepszy. Wiedział, że tamten posiada jakiś dobry draw lub dwie pary, ale i tak stackował się. Żeby chociaż raz ten trips doszedł mu na river. Znał całą strategię Galfonda:

Kiedy pierwszy grałem w NLHU + 2 karty przeciwko Galfondowi na FTP, był nitem. Naprawdę nudnym pokerzystą. W tamtym momencie stałem na szczycie podium NLHE, ale próbowałem swoich sił w grze, która była praktycznie taka sama. Miała jednak te dwie dodatkowe karty. Pushowałem jakąkolwiek parę w ogromnych potach, łapałem dwie pary przeciwko AAxx. To naprawdę tiltowało nitów. Galfond był w stanie grać względnie tight, dominując moje ręce i drawy. Pomyślałem jednak, że do diabła z jakąkolwiek strategią. Czekałem tylko na suckout.

Nawet kiedy tak bardzo nitował przeciwko mnie, zauważyłem u niego pewien rodzaj fanboystwa. Ciężko wytłumaczyć, co dokładnie mam na myśli, ale zaufajcie mi. Byłem pewny, że gram przeciwko osobie, która była moim niewiarygodnym fanboyem.

W końcu przyszedł Czarny Piątek, po którym grałem dalej, bo ciągle posiadałem pełno zielonych.

Pod koniec zeszłego roku, kiedy Galfond i ja graliśmy na PokerStars, zaszokował mnie progres w jego nitowatości. Nie tylko usunął wszystkie leaki, których nigdy nie posiadał, ale także jeszcze mocniej zawęził swój opening range, przez co zawsze byłem z tyłu, gdy stackowaliśmy się na riverze. Mogłem się zastanowić nad swoją grą, ale tego nie zrobiłem. Sądziłem, że szczęście w końcu pomoże mi go stiltować. Galfond prawdopodobnie ciągle czuł, że posiada nade mną przewagę, ale kto by się tym przejmował. Gram tylko dla zabawy.

Okazało się, że miałem rację.

Na początku 2012 roku Galfond nie tylko stał się największym nitem NLHU + 2 karty. Nigdy nie zanotował przegranej sesji. Kiedy siadam z nim do gry, zabiera część mojego rolla - nie ma sensu tego ukrywać.

Gra ze mną tylko w tym momencie, gdy posiadam kasę i brakuje mi snu po długiej sesji.

Islidur2 nie kończy na tym swojej analizy. Opowiada o jego spotkaniu z Galfondem, nitowaniu w kolejnych grach oraz przedstawia swoją wersję zdarzeń przy foldzie fulla. Skoro nit budzi się na sparowanym riverze, znaczy, że ma quadsa. Easy fold. Długo oczekiwane wyjaśnienie strategii Islidura2 znajdziecie na forum 2+2:

arrow Response to Phil Galfond - wątek na forum 2+2

Wcześniej radzimy jednak przeczytać wpis Phila Galfonda na jego blogu:

arrow Viktor Blom: The Man, The Myth, The Legend - blog Phila Galfonda

by dlrzz

//