Inni mają jeszcze gorzej...
Chyba wszyscy pokerzyści w Polsce mają prawo narzekać na ustawę hazardową, ale możemy pocieszyć ich tym, że istnieje taki kraj na świecie, w którym obowiązuje równie restrykcyjne prawo, a jego przestrzegania pilnują funkcjonariusze, którzy w swoich działaniach biją na głowę naszą Służbę Celną...
![]() |
|
| Wielka akcja cypryjskiej policji jednak nie poszła na marne - zatwardziałym hazardzistkom wreszcie postawiono zarzuty! Brawo! |
Nieco ponad dwa lata temu pisaliśmy o niecodziennej akcji cypryjskiej policji. Tamtejsi stróże prawa otrzymali cynk, że jeden z prywatnych domów w Limassol stał się istną jaskinią hazardu (a trzeba przy tym zaznaczyć, że na Cyprze całkowicie zabroniona jest organizacja gier hazardowych poza kasynami).
Jak nietrudno się domyślić, cypryjscy policjanci zrobili klasyczny wjazd na chatę i aresztowali... 42 staruszki, które zostały przyłapane na niecnym procederze gry w pokera na grubą kasę.
Skonfiskowano narzędzia zbrodni, czyli karty, żetony oraz całe 100 €, o które toczyła się rywalizacja przy stolikach. Żeby było jeszcze ciekawiej, warto wspomnieć o tym, w jakim wieku były zatrzymane panie - najmłodsza z nich miała wówczas 75, a najstarsza 95 lat.
Mafia, po prostu mafia, która na całe szczęście została w porę rozbita przez cypryjską policję. Trzeba przyznać, że funkcjonariusze polskiej Służby Celnej mogliby się w tej kwestii jeszcze sporo nauczyć od Cypryjczyków...
Gdy o całej sprawie zrobiło się głośno za sprawą mediów, wydawało się, że cypryjscy stróże prawa pójdą po rozum do głowy i dadzą święty spokój grupie emerytek i rencistek, które w wolnych chwilach lubiły spotykać się przy partyjce brydża i pokera. No cóż, jeśli ktoś liczył na to, że tamtejsze władze potrafią uczyć się na własnych błędach, to srodze się zawiódł. Jak się okazało, niektórzy Cypryjczycy są naprawdę "zdolni" i po raz kolejny przeszli samych siebie.
Owszem, w 2009 roku sprawa szybko przycichła, ale po ponad dwóch latach o "pokerowej mafii" przypomniał sobie cypryjski wymiar sprawiedliwości. Skoro prawo w tym kraju stanowczo zabrania gry poza kasynami, a grupa staruszek została złapana na gorącym uczynku, to należy je wszystkie przykładnie ukarać. Kilka dni temu uczestniczki gierek high stakes otrzymały wezwania do sądu...
Jak nietrudno policzyć, najstarsza z wezwanych pań liczy sobie dziś 98 wiosen. Yioula Diakantoni, córka owej 98-latki, w rozmowie z Associated Press takimi słowami skomentowała całą akcję: "One grały za bardzo małe kwoty, a pieniądze były tylko po to, aby gry były bardziej interesujące. Moja mama nigdy nie zrobiła nikomu krzywdy i mam nadzieję, że nadal gra, ponieważ dzięki temu dba o dobrą formę swojego umysłu."
Głupie prawo, ale prawo - chciałoby się rzec. Ale gdzie jest w tym wszystkim zdrowy rozsądek? Bo przyznacie, że chyba właśnie tego zabrakło w poczynaniach cypryjskich władz... Skąd my to znamy?
by Walderam
