Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Howard Lederer przerywa milczenie! Cz. 3

"Przyszedł na to czas, by społeczność pokerowa poznała odpowiedzi na pewne pytania. Wiedza na temat faktów, które dotąd nie zostały ujawnione im się należy. Były ważne powody, dla których pewne sprawy nie były omawiane publicznie. Teraz nadszedł odpowiedni czas". Howard Lederer po raz trzeci i nie ostatni.

Słowem-kluczem w kolejnej odsłownie wywiadu przeprowadzonego przez PokerNews jest "zaległość". Z tłumaczeń Lederera można wnioskować, że zaległość Full Tilt Poker wobec graczy powstała w wyniku kłopotów z przetwarzaniem płatności pokerzystów. Problem dotyczył ok. 130 tys. klientów FTP. Mechanizm działał w następujący sposób: użytkownik dokonywał depozytu, który pojawiał się na koncie gracza, ale w istocie nie był pobierany z jego konta. Gdyby klient od razu chciał wycofać środki, mógłby usłyszeć, że środków do wypłaty nie ma, bo nic nie zostało wpłacone. Sytuacja bardzo się jednak skomplikowała, ponieważ ludzie grając w pokera przegrywali bądź wygrywali pieniądze, których fizycznie nie było. Środki prawdziwe i wirtualne zostały wymieszane. Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych w akcie oskarżenia twierdzi, że zaległość wobec graczy sięgnęła 200 milionów dolarów i było o niej wiadomo od końca kwietnia 2010 roku. Lederer mówi: "Nie starałem się dowiedzieć, kiedy dokładnie pojawiła się zaległość. Nie wiem czy to się stało później, czy wcześniej, niż w kwietniu 2010 roku. Nie jestem zawodowym śledczym. Dokładna data pojawienia się zaległości jest dla mnie zagadką".

Zarząd nie wiedział, winny Bitar

W akcie oskarżenia zapisane jest, że w pewnym momencie, za przyzwoleniem Raya Bitara i Nelsona Burtnicka (dyrektora ds. przetwarzania płatności) Full Tilt zaczął przyjmować kolejne pieniądze od graczy, chociaż już wiadomo było, że nie ma z czego robić ewentualnych wypłat. Howard Lederer po raz pierwszy w swoich wypowiedziach obarcza winą za sytuację dyrektora zarządzającego FTP: "Z mojego punktu widzenia, fakt, że taka decyzja została podjęta bez wiedzy zarządu, jest kategorycznie nie do zaakceptowania".

W listopadzie 2010 r. na znanych forach internetowych pojawiają się ostrzeżenia i informacje pochodzące od użytkowników Full Tilta, że są problemy z depozytami. "Professor" nie przywiązywał wagi do takich sygnałów. Mówi, że od samego początku funkcjonowania platformy raz na jakiś czas zwracano mu uwagę na odosobnione przypadki: "O takich sytuacjach słyszy się w ramach anegdot. Tysiące osób wpłacało pieniądze każdego dnia. Mogło się zdarzyć, że pojedyncze miały jakieś problemy". Nie sądził, że to coś dziwnego, ot, zwykły błąd systemu. Nie podejrzewał też jaka jest skala problemu. "Jest mi przykro, że powstała zaległość. Społeczność pokerowa ma prawo mieć żal, że coś takiego miało miejsce. To nie miało prawa się zdarzyć".

Informację o tym, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy FTP skończą się pieniądze, Ray Bitar miał otrzymać od działu finansowego firmy w lutym 2011 roku. Lederer zarzeka się, że on nic o tym nie wiedział, a Bitar nie podzielił się tą wiadomością. "Nie wiem, jak to możliwe. To się wymknęło spod kontroli. Ludzie w Dublinie próbowali posprzątać ten bałagan nie mówiąc właścicielom i zarządowi". Jednak bałagan wydaje się tu być określeniem bardzo łagodnym. W momencie, gdy Full Tilt Poker był już w poważnych tarapatach finansowych, wypłaty dla udziałowców wciąż trwały w najlepsze. Lederer określa taki stan rzeczy, jako okropny i przekonuje, że gdyby zarząd coś wiedział o problemach, podjąłby działania naprawcze np. zaczął szukać nowego inwestora. Dodaje też, że do wypłat dla właścicieli z pewnością by nie dochodziło.

Strona Full Tilt Poker, 15 kwietnia 2011 r.

"Czarny Piątek"

Howard Lederer utrzymuje, że przed 15 kwietnia 2011 r. nie widział żadnego dokumentu, który mówiłby, że sytuacja finansowa firmy jest krytyczna i nie zdawał sobie sprawy z istnienia zaległości. Opowiada też, że 7 kwietnia był w Dublinie na zebraniu zarządu, a wieczorem gościł w domu Raya Bitara. To wtedy dowiedział się o dziewięciocyfrowej zaległości wobec graczy. Nie potrafi podać dokładnej sumy, jaką wtedy usłyszał, ale było to ponad 100 milionów dolarów.

"Byłem zszokowany i poruszony" - wspomina "Professor". "Wtedy jeszcze nie rozumiałem, co to tak naprawdę oznacza". Lederer mówi, że ma żal do Raya Bitara, że nic nie powiedział mu wcześniej i, że wszystko działo się bez wiedzy zarządu. Zdawał sobie sprawę, że sytuacja jest poważna, ale w tamtym momencie nie mógł się nią zająć, z uwagi na zaplanowaną na następny poranek podróż, której nie mógł odwołać. Chciał wrócić do Dublina 19 kwietnia, by zagłębić się w sprawę, zrozumieć o co dokładnie w niej chodzi i zacząć działać. Nie zdążył... .

"Czarny Piątek" Lederer spędzał w Dubaju. O działaniach Departamentu Sprawiedliwości dowiedział się drogą mailową. Jeszcze nie wiedział dokładnie kto i o co został oskarżony. Zdawał sobie natomiast sprawę z tego, że trzeba będzie podjąć szereg szybkich decyzji. Jedną z pierwszych było wydanie oświadczenia, które kończyło zapewnienie, że wszystkie pieniądze graczy są bezpiecznie.
"15 kwietnia nie miałem pojęcia, że to stwierdzenie jest nieprawdziwe".

W ten oto sposób cała odpowiedzialność za aferę Full Tilt Poker spada na Raya Bitara. Howard Lederer nic nie wiedział, dopóki nie było za późno. Mało tego, gdyby wiedział, podjął by działania zmierzające do rozwiązania problemów. A przynajmniej chce, by społeczność pokerowa w to uwierzyła.

by kennajj