Howard Lederer przerywa milczenie! Cz. 2
"Przyszedł na to czas, by społeczność pokerowa poznała odpowiedzi na pewne pytania. Wiedza na temat faktów, które dotąd nie zostały ujawnione im się należy. Były ważne powody, dla których pewne sprawy nie były omawiane publicznie. Teraz nadszedł odpowiedni czas". Zwierzeń Howarda Lederer ciąg dalszy. Przeczytaj ile wiedział o finansach spółki i czy czegoś żałuje?
Druga części wywiadu "Professora" dla PokerNews zaczyna się od wydarzenia z 13 października 2006 roku i jego konsekwencjach dla Full Tilt Poker. Tego dnia prezydent George W. Bush podpisał Unlawful Internet Gambling Enforcement Act i okazało się, że nic już nie będzie takie, jak dawniej dla pokera online.
Wycofać się, czy nie?
![]() |
Po wejściu w życie UIGEA, z rynku amerykańskiego postanowił wyjść jeden z gigantów - PartyPoker. Co zdecydowało o tym, że FTP nie poszło jego śladem? "To, że PartyPoker wycofało się, nie oznacza, że my też powinniśmy podjąć taką decyzję. My nie byliśmy, jak PartyPoker. Oni oferowali wiele, różnych gier. My zajmowaliśmy się tylko pokerem".
Howard Lederer tłumaczy, że FTP posiadał opinie prawników, które mówiły, że nowa restrykcyjna ustawa nie ma zastosowania w przypadku gry w pokera w internecie. Decyzja o pozostaniu nie była nawet przedmiotem głosowania na zebraniu właścicieli Full Tilta, ponieważ żaden z udziałowców takiej sugestii nie zgłosił. Jak podkreśla Lederer: "Każdy członek zarządu, który myślał, że to zła decyzja mógł po prostu odejść. Nikt tego nie zrobił".
"Professor" przyznaje, że po zmianach wprowadzonych przez UIGEA nie wiedział i nie bardzo interesował się, jak zreformowany został system przyjmowania wpłat pieniędzy od graczy. Wystarczyło mu zapewnienie, jakie usłyszał z ust Raya Bitara oraz firmowego prawnika, że wszystko jest przejrzyste i odbywa się zgodnie z prawem.
Bankowość i finanse
Zapytany o zarzuty postawione Rayowi Bitarowi mówiące o tym, że kupował on przychylność banków poprzez inwestowanie w nie, Lederer powiedział, że taki proceder nie miał miejsca. Zaprzeczył też, że zna Daniela Tzvetkoffa i praktycznie nic nie potrafił powiedzieć o jego roli i stosunkach z FTP.
"Professor" po raz wtóry postawił się w roli obrońcy interesów użytkowników Full Tilta. To on (pomimo tego, że kwestie finansowe nie znajdowały się przecież w zakresie jego obowiązków) miał doprowadzić do tego, że departament finansowy firmy zaczął przygotowywać comiesięczne, a niekiedy nawet cotygodniowe raporty. Ich celem było potwierdzanie, że kapitał znajdujący się na kontach bankowym spółki pokrywa z nawiązką depozyty graczy. Powyższe działania były zaś wynikiem maila z marca 2008 roku, w którym to zaniepokojony użytkownik pytał o bezpieczeństwo swoich funduszy na koncie gracza.
Nie wiem, nie znam się, nie interesuję...
"Nie jestem pewien, co było zapisane w moim kontrakcie i czy go w ogóle miałem" - to stwierdzenie niewątpliwie zasługuje na tytuł "cytatu wywiadu". Z jednej strony rozbrajająca wręcz szczerość. Z drugiej, słysząc takie słowa nasuwa się pytanie: "jakim cudem ta firma funkcjonowała"?.
W wywiadzie pada zresztą wiele szczegółowych pytań na temat działania Full Tilt Poker. Większość z nich dotyczy oczywiście spraw finansowych. Jednak z odpowiedzi Lederera właściwie nie dowiadujemy się niczego. Najczęściej powtarzane frazy to: "nie wiem", "nie wydaje mi się", "to nie leżało w moich kompetencjach", "nie znam się na tym". Jednocześnie jest oczywiste, że Howardowi Ledererowi zależy, żeby do odbiorców przebił się komunikat: robiliśmy wszystko co w naszej mocy, by wszystko odbywało się zgodnie z przepisami, a dobro klientów traktowaliśmy jako nasz priorytet.
Pierwszy raz społeczność pokerowa może usłyszeć, czego Howard Lederer żałuje: "Ubolewam nad tym, że działaliśmy jako kalifornijska spółka z o.o., będąc już irlandzką firmą. Działaliśmy w Dublinie, ale koniec końców, jeśli chodzi o własność, nadal byliśmy spółką kalifornijską. Ciągle też posługiwaliśmy się umową operacyjną, która była przygotowana, gdy zaczynaliśmy w 2003 roku. Tu wyszedł brak doświadczenie i lenistwo".
Wydaje się, że jest zdecydowanie więcej rzeczy, których były właściciel Full Tilta mógłby żałować. W dalszym ciągu nie padły też żadne słowa przeprosin. Przed nami kolejne części jego wywiadu. Jak tylko się ukażą, przekażemy wam świeżą porcję informacji.
by kennajj
