Gibraltar oraz Irlandia Północna zabierają głos w sprawie brytyjskich regulacji
W ciągu ostatniego tygodnia pojawiły się dwie bardzo ostre reakcje dotyczące prawa regulującego rynek e-hazardu w Wielkiej Brytanii. Sprawa jest o tyle ciekawa, że głosy - przypominające bardziej groźby niż opinie - różnią się od siebie diametralnie.
Gibraltar walczy o swoją pozycję na rynku
![]() |
Niedawno informowaliśmy was o zmianach w prawie regulującym brytyjski rynek hazardu online. Temat regulacji brytyjskiej branży gamingowej powrócił w ostatnich dniach, czyniąc to w sposób, który odbił się w środowisku znacznym echem. Głos - w sposób bardzo zdecydowany - zabrali bowiem przedstawiciele Gibraltaru oraz Irlandii Północnej.
Jak donosi dziennik Gibraltar Chronicle, rząd tego niewielkiego terytorium zamorskiego Wielkiej Brytanii, jest zirytowany działaniami rządu brytyjskiego, zmierzającymi do wzrostu obciążeń podatkowych nakładanych na operatorów branży hazardowej. Szef rządu - Fabian Picardo - jest zdania, że wspomniane zmiany mogą poważnie zaszkodzić gibraltarskiej gospodarce.
Warto pamiętać przy tym, że ogromna liczba operatorów świadczących usługi na brytyjskim rynku e-hazardu, posiada swoje siedziby w Gibraltarze, funkcjonując na podstawie gibraltarskich licencji. Firmy te dają zatrudnienie ponad 5000 mieszkańcom tego terytorium zamorskiego oraz stanowią stałe źródło wpływów do gibraltarskiego budżetu.
Zgodnie z Gibraltar Chronicle, czołowi operatorzy branży hazardowej, licencjonowani w Gibraltarze, jak również sam rząd gibraltarski, rozważają podjęcie kroków, w tym działań prawnych, zmierzających do ochrony rodzimego przemysłu hazardowego.
Irlandia Północna walczy...z hazardem
![]() |
W zupełnie innym tonie wypowiedzieli się natomiast niektórzy przedstawiciele Irlandii Północnej, stanowiącej jak wiadomo część Zjednoczonego Królestwa. Alex Maskey - przewodniczący Społecznego Komitetu Rozwoju - wezwał brytyjski rząd do nowelizacji prawa regulującego branżę hazardową, w ten sposób, aby prawo to lepiej chroniło obywateli przed internetowym hazardem.
Maskey zagroził ponadto, że w razie braku odpowiedzi (lub uzyskania odpowiedzi niesatysfakcjonującej) ze strony rządu, jego Komitet użyje wszelkich dostępnych mu środków oraz form nacisku, aby zmusić brytyjskie władze do działania. Zdaniem polityka, internetowy hazard ma negatywny wpływ na społeczeństwo, w którego interesie działać powinien rząd.
Wnioski?
Powyższe informacje nie są ani przełomowe, ani szczególnie zaskakujące, doskonale obrazują jednak istotę konfliktu, który od zawsze towarzyszył i towarzyszyć będzie dyskusji publicznej na temat regulacji branży hazardowej.
Wszelkie debaty dotyczące zasadności oraz kształtu legalizacji e-hazardu, zawsze będą rozgrywką pomiędzy lobby operatorów, a walczącymi o wizerunek i "dobry PR" w oczach opinii publicznej politykami. Nam pozostaje mieć nadzieję, że w sporze pomiędzy chęcią zysku (w wykonaniu operatorów), a demagogią i populizmem (autorstwa polityków), znajdzie się miejsce na głos rozsądku w postaci rzeczowej analizy wpływu regulacji przedmiotowego rynku na gospodarkę danego kraju.
by gaaish

