Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Gavin Griffin - co się stało z pierwszym w historii zdobywcą Triple Crown?

Jeszcze kilka lat temu Gavin Griffin regularnie pojawiał się na listach zwycięzców najważniejszych turniejów live na świecie. W swojej karierze wygrał ponad 4,5 mln $, jako pierwszy w historii zdobył Triple Crown (tytuły WSOP, WPT i EPT) i był członkiem Teamu PokerStars Pro. Teraz otwarcie przyznaje, że ma spore problemy i schodzi na niższe stawki.

Gavin Griffin
Gavin Griffin z trofeum wywalczonym
podczas EPT Monte Carlo

Kiedy w 2004 roku Gavin Griffin sięgał po mistrzowski tytuł WSOP, był najmłodszym zdobywcą bransoletki w historii. Już wtedy było o nim głośno, a trzy lata później przyszły kolejne sukcesy - wygrane w EPT Monte Carlo i WPT Borgata Winter Open.

Tym samym Griffin jako pierwszy pokerzysta w historii zdobył Triple Crown, czyli wywalczył mistrzowskie tytuły w trzech najważniejszych seriach turniejów naziemnych. Dzięki temu zaczął być postrzegany jako prawdziwa gwiazda turniejów na żywo.

Na efekty nie trzeba było długo czekać - niewiele później Griffinowi zaproponowano grę w barwach Teamu PokerStars Pro. Wszystko układało się wręcz znakomicie i wydawało się, że Griffin na stałe zagości w grupie najlepszych pokerzystów świata.

Później przyszły jednak gorsze lata i kilka tygodni temu zaczęto głośno mówić o tym, że Gavin Griffin ma spore problemy finansowe. Aby zakończyć wszelkie spekulacje na swój temat, ten sympatyczny pokerzysta zdecydował się na bardzo szczery wywiad, którego udzielił serwisowi PokerListings.com.

Od milionera do zera?

Gavin Griffin Team PokerStars Pro
Podczas gry w barwach Teamu
PokerStars Pro
Griffinowi
wyraźnie brakowało sukcesów

Zapewne wiele osób zastanawia się nad tym, jak to możliwe, żeby w ciągu paru lat "pozbyć się" niemal 5 mln $ zarobionych przy turniejowych stołach. Gavin dokładnie opisał ostatnie cztery lata swojej kariery i wyjaśnił, dlaczego zejście na niższe stawki stało się dla niego koniecznością.

Zacznijmy od tego, że nie wszystkie pieniądze wygrane w turniejach trafiały bezpośrednio do kieszeni Griffina. Jak sam przyznał, podczas turnieju EPT w Monte Carlo był stakowany, przez co połowa wygranej powędrowała do inwestorów (czyli tak naprawdę zamiast 2,4 mln $ zarobił "tylko" 1,2 mln $). Poza tym same wyjazdy na turnieje też generują spore koszty i pokerzyści wydają znacznie więcej, niż na samo wpisowe.

Można też przekornie stwierdzić, że Griffin miał trochę pecha, wygrywając Borgata Winter Open akurat w 2008 roku. Chodzi o to, że trafił on na czasy globalnego kryzysu i jego pomysł z zainwestowaniem na giełdzie większości pieniędzy wygranych w evencie WPT okazał się wielką porażką. Ponadto warto dodać, że Griffin mieszka w Kalifornii, gdzie obowiązują bardzo wysokie stawki podatkowe - Gavin przyznał, że w latach 2007-2008 zapłacił ponad 1 mln $ podatków.

Potem przyszły dwa lata współpracy z PokerStars. Co prawda w tym czasie Gavin nie odniósł żadnych spektakularnych sukcesów na turniejowej scenie, jednak największy poker room świata proponował mu współudział w kilku ciekawych projektach, między innymi było to komentowanie rozgrywek w The Big Game. Później jednak Griffinowi postawiono swego rodzaju ultimatum - albo odniesie on jakiś sukces na WSOP, albo jego współpraca z PokerStars dobiegnie końca.

Griffin pojechał zatem na World Series of Poker z potężnym obciążeniem psychicznym, nie odniósł żadnego sukcesu i musiał pogodzić się z utratą kontraktu z pokerowym gigantem. Jak sam przyznał, nie grał tam dobrego pokera, a dodatkowa presja tylko wszystko utrudniła. Jak twierdzi, właśnie od tego momentu jego nastawienie do pokera poszło w złym kierunku.

"W 2011 roku większość moich marzeń legła w gruzach"

Griffin Borgata
Gavin Griffin w latach swojej świetności.
Czy te dobre czasy wrócą?

Griffin mówi, że nadal ma pieniądze na kontach bankowych, a jego żona bardzo dobrze zarabia. Wynika z tego, że wcale nie jest on "totalnie spłukany", jak w ostatnich tygodniach sugerowało sporo "życzliwych" osób.

Gavin przyznaje jednak, że 2011 rok był dla niego po prostu fatalny. Słaba gra, złe zarządzanie bankrollem i bardzo poważne problemy natury osobistej (jego żona trzykrotnie poroniła w ciągu jednego roku) sprawiły, że większość jego marzeń legła w gruzach. Musiał on przemyśleć sporo spraw i doszedł do wniosku, że najbardziej odpowiednim działaniem będzie powrót na niższe stawki.

Oczywiście taka decyzja nie była prosta, bo jak twierdzi Griffin, pokerzyści mają przerośnięte ego i wielu z nich po osiągnięciu pewnego pułapu już nie wyobraża sobie tego, jak można ratować się zejściem o kilka limitów w dół.

Po prostu wielu graczy traktuje coś takiego jako osobistą porażkę i uważa, że jeśli już raz osiągnęło się sukces, to później nawet nie wypada nikomu dawać do zrozumienia tego, że nadeszła gorsza passa. Niektórzy nawet wolą się zapożyczać, aby tylko sprawiać wrażenie osoby bardzo bogatej i grać na takich stawkach jak zwykle.

Na szczęście tutaj Griffin zachował zdrowy rozsądek i mimo tego, że całkiem niedawno można go było spotkać grającego w NL Hold'em na stawkach 200 $ / 400 $ (oraz 1000 $ / 2000 $ FL Hold'em), to dziś gra on przy stolikach 8 $ / 16 $. Jak sam mówi, czasem czuje się głupio, gdy wokół widzi dobrych znajomych, którzy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że grał on znacznie wyżej.

Miejmy nadzieję, że Gavin Griffin przezwycięży wszystkie problemy, z którymi przyszło mu borykać się w ostatnim czasie. Jednego nie można mu odmówić - grać w pokera z pewnością potrafi, więc jeśli w dalszym ciągu będzie się kierował zdrowym rozsądkiem, to wcześniej czy później powróci na szczyt. I tego z całego serca mu życzymy.

by Walderam