Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Fish? Wieloryb!

Poker jest grą skilla z elementem losowym, ale grać może każdy, kto tylko ma ochotę i środki na wejście. Niektórzy mają ich więcej, niż mogliby policzyć, a do tego lubią "grać w karty" i z tych dwóch prostych przyczyn są ulubieńcami każdej pokerowej społeczności.

guy laliberte

Kim jest sympatyczny pan na zdjęciu? Niektórzy pewnie kojarzą, bo swoją obecnością urozmaicał rozgrywki takich programów jak Poker After Dark czy High Stakes Poker. Ktoś mógł zobaczyć przypadkiem zdjęcie na liście najbogatszych tego świata i to też nie mija się z prawdą.

Pan ten jest miliarderem, kosmicznym turystą, założycielem największego na świecie cyrku Cirque Di Soleil, byłym bezdomnym i wreszcie filantropem. Oprócz swojej działalności na rzecz najbiedniejszych tego świata, prowadził również działalność na zupełnie innym polu - rozdał grupie pokerzystów lekką ręką kilkanaście milionów dolarów. Jest to oczywiście Guy Laliberté.

Amerykański sen?

"A może teraz na Marsa?"

Historia jego życia z pewnością nadaje się na film. Od dziecka zafascynowany cyrkiem uciekł z domu i przyłączył się do wędrownej trupy cyrkowej, aby po czasie wylądować na bruku, zarabiając na chleb żonglowaniem i połykaniem ognia na chodnikach. Potem przyszedł "moment eureka" i postanowił założyć własny cyrk, który po 20 latach działalności obwołany zostanie najlepszym na świecie, a jemu samemu przyniesie "miliony monet" i tytuł "Przedsiębiorcy Roku". Podręcznikowy "Amerykański sen". No prawie, bo Guy jest Kanadyjczykiem, ale jego historia dowodzi, że trzeba tylko bardzo chcieć.

Guy zawsze również chciał grać w karty, a dla chcącego i bogatego nie ma nic trudnego. Mówi się, że był stałym bywalcem i organizatorem domowych gier live na naprawdę wysokie stawki. Jak to na nich bywało? Ciężko powiedzieć, bo to raczej temat tabu. Z czasem gry na żywo przestały mu wystarczać, pragnął akcji non-stop. Poker online przeżywał w tamtym czasie złote lata, tak samo jak światowa gospodarka, więc uśmiechnięty Kanadyjczyk czym prędzej wyruszył na podbój wirtualnych stołów. Za miejsce docelowe wybrał królujące ówcześnie wśród graczy nosebleedes FTP i się zaczęło...

Komu, komu, bo idę do domu?

Uważa się, że Guy grał pod kilkoma różnymi nickami, m.in. "elmariachimacho", "patatino", "lady marmelade", "bleachbum" czy "noataima", co oczywiście stało w sprzeczności z regulaminem każdego poker roomu, ale jak ma się 2,5 mld $ na koncie, to można sobie pozwolić na trochę więcej niż może zwykły zjadacz chleba. W stosunku do niektórych z tych kont są to jedynie przypuszczenia, ale każde z nich było operowane z Kanady, a często też sami przeciwnicy na stołach zdradzali z kim grają, zwracając się do niego po imieniu na czacie. Skumulowany profit (strata) z wymienionych wyżej kont to dokładnie - 24 942 685 $!

W tym miejscu trzeba by się zastanowić, czy jeżeli te konta rzeczywiście należały do niego, to gdzie byłby poker online, a przede wszystkim tacy gracze jak durrrr, bracia Dang (Trex313 i Urindanger), Phil Galfond (OMGClayAiken), Ziigmund czy Patrik Antonius.

lady marmelade
Przykładowy wykres. Robi wrażenie!
Kliknij, aby powiększyć

Od początku 2007 do końca 2008 roku, dziesięciu największych zwycięzców na FTP wygrało około 44,3 mln $, co oznacza, że wygrane od Guya Laliberté stanowiły 56% wszystkich ich wygranych! Na pewno był on motorem napędowym większości gier w tamtym okresie i gdyby nie jego nielimitowany bankroll, gry na FTP nie byłyby tak duże, jak miało to miejsce, a na pewno nie w tak krótkim czasie. Przegranie 25 mln $ zajęło mu dokładnie 177 594 rozdania, co oznacza, że za każdym razem, kiedy włączał soft i dostawał dwie bądź cztery karty, tracił ok. 140 $.

Wiadomo, że każdy regularny gracz żyje z łowienia fishów i kiedy jeden z wymienionych nicków zasiadał przy stole, ten natychmiast się zapełniał największymi nazwiskami w ówczesnym czasie. Działało to również doskonale w drugą stronę - po jego odejściu ze stołu gra natychmiast wysychała i pojawiało się 5 sit outów...

Rigged soft or...

Ciekawą sprawą w tym wszystkim jest to, że kiedy Guy grał na nicku "Esvedra" (kolejnym) w internecie rozpoczęła się dyskusja na temat "oszukiwania" go przez prosów. Sprawa dotyczyła tego, iż regularni gracze ewidentnie grali wszyscy przeciwko waleniowi, a świadczyć o tym miało kilkakrotne equity chops w sytuacjach, kiedy grali oni all-in przeciwko sobie (equity chop był jedną z opcji high stakes, gdzie gracze dokonywali podziału puli bez oglądania kolejnych kart, według equity na flopie). Oczywiście w sytuacji Esvedra vs reg do equity chop nie doszło ani razu...

Big one. Nice one.

Jeden duży dla małych

Pokera można kochać, albo w niego nie grać. Guy Laliberté ewidentnie kocha grać w pokera, a koronnym dowodem na to był zorganizowany w zeszłym roku turniej "Big One for One Drop" z okrąglutkim milionem dolarów wpisowego. Nie dość, że był to naj-naj turniej pod wieloma względami (wpisowe, pula nagród, pierwsza nagroda), to był turniejem charytatywnym - z każdego wpisowego 111 111 $ przekazywane było na konto fundacji One Drop, której założycielem jest nie kto inny, jak dobrodziej pokera. Laliberté turniej zorganizował, uzbierał ponad 5 mln $ dla swojej fundacji i na dokładkę sam zajął w nim 5. miejsce. Na pewno nie grał scary money. Oczywiście swoją wygraną przekazał w całości fundacji.

Mówi się, że Bill Gates i Steve Jobs dorobili się fortun, ponieważ urodzili się w odpowiednim momencie i kiedy wybuchał boom komputerowy, byli na tyle odważni żeby to wykorzystać, a na ich sukces złożyło się bardzo wiele czynników, oprócz wrodzonych talentów i wytrwałości w dążeniu do celu. Może taka sama historia jest z graczami online high stakes. Nie chcę broń Boże odmawiać im talentu ani ciężkiej pracy, ale mieli to szczęście, że tym talentem i ciężką pracą doszli w pewne miejsce, a w tym samym czasie pewien miliarder postanowił tam przegrać 25 mln $...

by philenvyy
//