Zaktualizowano 03 mar 26 przez

EPT Warszawa – dzień 3

Trzeci dzień warszawskiego turnieju był dość krótki i po nieco ponad pięciu godzinach gry poznaliśmy wszystkich szczęśliwców, którzy dotarli do turniejowej kasy. W tym gronie znalazł się tylko jeden Polak, zaś na fotelu lidera usadowił się Kanadyjczyk Jeff Sarwer.


Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:"";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

EPT

Trzeci dzień turnieju przywitał na starcie zaledwie 56.
pokerzystów. Plan dnia był bardzo prosty i czytelny, gra miała trwać do
momentu, aż na placu boju pozostaną jedynie 24 osoby. Na koniec dnia trzeba
było przebrnąć przez fazę bubble i zapowiadała się dość długa batalia, jednak pokerzyści
nie marnowali ani chwili i już po rozegraniu czterech poziomów blindów dzień 3
dobiegł końca.

Tego dnia swoje miejsca przy stołach zajęło sześciu Polaków, zaś największe
szanse na dotarcie do kasy miał Piotr Fiszunio
Kiliński, który dysponował wówczas trzecim co do wielkości stackiem (275 200 w
żetonach). Prócz niego w grze pozostawali jeszcze: WojtasPolak, Jeremi,
Łukasz Wasek, toms0n i Wajorem. Turniej wznowiono przy blindach
na poziomie 1000 / 2000 i 200 ante. Liderem turnieju był w tym momencie
Kanadyjczyk Clayton Mozdzen, który po dwóch dniach rywalizacji nabudował stacka
do wartości 332 300 w żetonach.

 PokerStars.com European Poker Tour Warszawa
MAIN EVENT - DZIEŃ 3

Wystartowało: 52
Pozostało: 24
Wpisowe: 23 500 zł + 1500 zł  Dla zwycięzcy: 1 493 170 zł 

Bonus 100% aż do 600$

PokerStars
Kod marketingowy: strategy-pl
Bonus: 100% aż do 600$
Kod bonusowy: STARS600

Zgłoś się po bonus

 

Ledwie gracze zdążyli zasiąść do stołów, a już miały miejsce pierwsze w tym dniu
eliminacje. Raptem po pięciu minutach gry z turniejem pożegnał się jeden z członków Teamu PokerStars Pro, Thierry van den Berg. Gracz ten rozpoczynał dzień
mając jedynie 26 700 w stacku i gdy otrzymał od krupiera parkę 5x 5x, bez
chwili wahania zagrał all-in. Zagranie to sprawdził Alexander Debus, który
odwrócił Kx Jx. Doszło do klasycznego wyścigu i już po wyłożeniu 4x 8x Kx na
flopa na prowadzenie wysunął się Debus. Na dwóch ostatnich streetach pojawiły
się dwa walety i Thierry van den Berg musiał już wstać od stołu. Po tym
rozdaniu w turnieju pozostawało już tylko 54 pokerzystów.

Po kilku kolejnych minutach na prowadzenie wysunął się Carter Phillips. Gracz
ten przy okazji popisał się świetnym sprawdzeniem, dzięki któremu przyłapał
rywala na blefie. Nieudany atak w tym rozdaniu zaliczył Jari Mahonen. Przy na stole Phillips zagrywał bet za 5700, zaś jego rywal przebił do 15
000. Phillips sprawdził to zagranie, po czym stuknął w stół po pojawieniu się na riverze. Mahonen uderzył potężnie, dokładając do puli jeszcze 30 000 w
żetonach. Phillips chwilę pomyślał, po czym sprawdził, odwracając 3c. Układ
był bardzo słaby, tak naprawdę to draw do koloru, z którym Phillips na turnie
trafił parkę trójek. Od flopa na stole leżały dwa walety, a mimo to Philipsowi
coś nie pasowało w zagraniach rywala, skoro zdecydował się na odważny call. Jak
się po chwili okazało, decyzja była w 100% słuszna, bowiem przeciwnik grał
tutaj czysty blef ze swoimi Ts . Dobry read Cartera Phillipsa został sowicie
opłacony i po tym rozdaniu Amerykanin nabudował się do 340 000 w żetonach, co w
tym momencie dawało mu prowadzenie.

Carter Phillips  
Carter Phillips

Po tych wydarzeniach blindy poszły w górę, rozpoczęto poziom nr 13. Tuż po jego
starcie wielkie powody do radości mieli Polacy. Wszystko za sprawą Piotra
Kilińskiego, który niemal podwoił stacka i został nowym liderem turnieju,
łamiąc granicę 400 000 w żetonach. W kluczowym rozdaniu Fiszunio podbijał z
under the gun do 5300 i został przebity. Zdecydowany opór postawił tutaj
siedzący na cut-offie Matthias Kurtz, który przebił do 14 000. Polak nie
wystraszył się tego zagrania i przebił raz jeszcze, proponując aż 41 000 za
obejrzenie flopa. Nie wiedzieć czemu Niemiec nie odpuścił i zagrał all-in za
125 000, będąc w zasadzie przekonanym o tym, że Polak już tego nie spasuje.
Zanosiło się na starcie monsterów, ale na showdownie niektórzy gracze przy
stole parsknęli śmiechem. O ile Kilińskiego prezentowało się tutaj bardzo
solidnie, o tyle 4h Niemca wyglądało jak jakiś żart. Po wyłożeniu Ts
na flopa Niemcowi pozostało już bardzo mało outów. Co prawda 6c na turnie dała
mu dodatkowo draw do strita, ale ostatnią kartą wspólną była Td i Niemiec
musiał się pożegnać, niejako na własne życzenie. Trzeba przyznać, że to
rozdanie było co najmniej dziwne.

W zasadzie w tym samym czasie z turniejem pożegnał się Peter Eastgate. Duńczyk
miał niezbyt wiele żetonów i bez wahania zainwestował wszystko w rozdanie, w
którym otrzymał parę . Niestety miał on pecha, bowiem to zagranie
sprawdził Tome Cardoso Moreira, który był znacznie lepszy ze swoją parą .
W rozdaniu wziął jeszcze udział Clayton Mozdzen, ale jego nie miało zbyt
wielkich szans w tej konfrontacji. Na stole pojawiły się i
Moreira niemal potroił stacka, zgarniając pulę o wartości około 150 000 w
żetonach.

Po chwili doszło do starcia pomiędzy dwójką graczy, którzy znakomicie
radzili sobie podczas pierwszego dnia turnieju. Tym razem pojedynek stoczyli
wcześniej już wspominany Carter Phillips i Antony Lellouche. W wyniku wojny na
przebicia przed flopem Francuz zagrał call za wszystko i odwrócił , które
wystarczały do tego, aby zdominować Amerykanina. Po flopie nie było
żadnych niespodzianek i Lellouche podwoił stacka do około 220 000 w żetonach.
Phillips sporo stracił i po tej porażce miał niemal tyle samo żetonów, co
Lellouche.

  Wojtas
Wojciech Polak

W inną wojnę na przebicia wdał się jeden z naszych rodaków, Wojtek Polak. Tym
razem jednak nie doszło do showdownu. Polak otwierał rozdanie podbiciem do 6000
z under the gun, ale siedzący kilka miejsc za nim Jeff Sarwer przebił do 14
500. Wszyscy wokół spasowali i akcja wróciła do Wojtka, który zaproponował 45
000 za obejrzenie flopa. Sarwer bardzo szybko odpowiedział przebiciem all-in i
nasz rodak poprosił o czas do namysłu, po czym spasował swoja parę waletów. Ciężko
powiedzieć, czy była to dobra decyzja, bowiem Sarwer nie pokazał swoich kart i
zgarnął pulę.

Po chwili do akcji wkroczył Luca Pagano, który zdołał podwoić stacka do około
140 000 w żetonach. Jego As Kc wystarczyły do tego, aby pokonać parę waletów u
jednego z rywali, a wszystko za sprawą króla, który pojawił się na flopie.
Rywalem Włocha w tym rozdaniu był Olaf de Zeeuw, zaś obydwaj gracze zdecydowali
się na all-in już w pierwszej rundzie licytacji. Przy sąsiednim stoliku również
all-in na preflopie zagrywał Jari Mahonen z i dostał call od Cartera
Phillipsa, który pokazał 4h . Tym razem walczono o znacznie mniejszą ilość
żetonów, Mahonen grał all-in za 35 000. Po flopie nie nastąpił żaden cud i
Phillips musiał zaakceptować kolejną porażkę.

Jednym z kolejnych przegranych został Michael Seban. Jego pogromcą był Sorel
Mizzi, zaś licytacja... no cóż, znów wszystko zakończyło się jeszcze przed
flopem. Seban otwierał rozdanie standardowym podbiciem z cut-offa, Mizzi
przebił ze small blinda i w odpowiedzi Seban zadeklarował all-in. Mizzi
sprawdził to zagranie w mgnieniu oka i Seban już wiedział, że jest z tyłu ze
swoimi Js. Mizzi odwrócił , zaś na stole pojawiły się 7s Td ,
dające mu zwycięstwo. Po tej eliminacji w turnieju pozostawało jeszcze 50 osób.

W tym samym czasie z polskiego obozu dochodziły same dobre wieści. Fiszunio nadal znajdował się na
prowadzeniu, zaś całkiem nieźle radzili sobie także inni Polacy. Przy jednym ze
stolików sporą pulę zgarnął Jeremi.
Gracz z buttona podbijał przed flopem do 5200 i zagranie to zostało sprawdzone
jedynie przez Polaka, który w tej sytuacji postanowił bronić big blinda. Po
wyłożeniu 8c na flopa Jeremi stuknął w stół, zaś jego rywal zagrał bet za
7000. Polak po chwili namysłu postanowił postawić swojego rywala w sytuacji
all-in i dołożył do puli 38 000 w żetonach. Włoski gracz szybko sprawdził za
wszystko i pokazał rakiety Ax Ax, które w tym momencie były jeszcze na
prowadzeniu w konfrontacji z 6c Polaka. Nasz gracz miał jednak masę outów na
wzmocnienie swojego układu, a jednym z nich była , która pojawiła się już na
turnie. River to totalny blank i Polak nabudował się do ponad 150 000 w
żetonach. Po chwili równie dobre wieści nadeszły z innego stolika, gdzie Wajorem podwoił stacka, wygrywając
coin-flipa. Ax 9x Polaka wystarczyło do tego, aby pokonać parkę szóstek u
jednego z rywali. W tym czasie w grze nadal pozostawało sześciu Polaków.

Fiszunio  
Piotr "Fiszunio" Kiliński

Niestety, jak to zwykle bywa, po dobrych wieściach nadeszły te gorsze. Tuż po
starcie kolejnego poziomu blindów z turniejem pożegnało się trzech Polaków.
Najpierw odpadł Łukasz Wasek, który zagrywał reraise all-in za 25 000 przy
blindach w wysokości 1500 / 3000 i 300 ante. Polak trzymał w ręku Ax Qx i
niemal udało mu się zmusić wszystkich do spasowania. Ostatecznie jednak
pierwotny agresor sprzed flopa sprawdził z parką ósemek, które utrzymały się na
prowadzeniu również po wyłożeniu na stół wszystkich kart wspólnych. Niestety po
chwili los Łukasza podzielił również Toms0n,
który zagrywał pusha za 17 000, mając w ręku jedynie Kx 5x. Jeden z rywali
sprawdził z dominującymi Ax 5x i znów mocniejsza ręka się utrzymała. Do grona
przegranych dołączył również Wajorem, który zagrywał all-in za 13 000 z parką
4x 4x. Niestety dostał call od pewnego Rosjanina, który był znacznie lepszy ze
swoją parą dziesiątek. Po tych eliminacjach w turnieju pozostawały już tylko 43
osoby, w tym trójka Polaków.

Po chwili do grona przegranych dołączył również Sorel Mizzi, który odpadł
niejako na własne życzenie, mocno przeceniając siłę swojej ręki. Mizzi zagrywał
all-in przed flopem wskutek wojny na przebicia, w której jego rywalem był Jeff
Sarwer. Gdy tylko Mizzi wypowiedział magiczne słowa all-in, Sarwer natychmiast
sprawdził. Jeszcze przed pokazaniem kart Mizzi wiedział, co się święci, pytając
swojego rywala: Aces? Yep! - odpowiedział Sarwer, pokazując mu . Mizzi mógł liczyć tylko na jakiś cud po flopie, bowiem jego
wyglądały co najmniej zabawnie. Board tego rozdania stanowiły 2d Ts i
Sarwer niemal podwoił stacka, zgarniając pulę wartą niemal 400 000 w żetonach.
Po dokładnym przeliczeniu stacków dwójki rywali okazało się, że przed feralnym
rozdaniem Mizzi miał nieco mniej żetonów niż Sarwer.

Pod koniec 14. poziomu blindów nadal mieliśmy trójkę Polaków w grze. Fiszunio wciąż był w ścisłej czołówce
turnieju, ale w międzyczasie na prowadzeniu zmienił go Jeff Sarwer, który
siedział przy tym samym stole co Polak. Prócz Sarwera bezpośrednim rywalem
Polaka był również Shaun Deeb, a zatem Fiszunio
nie miał lekko. Zarówno Deeb, jak i Sarwer znani są z agresywnego stylu gry.
Przez cały dzień świetnie grał Jeremi Stępiński, ale w pewnym momencie trafił bardzo
pechowe rozdanie, w którym jego rywalem był Luca Pagano. Przed flopem openraise
zagrywał Polak i dostał call tylko od Pagano, który bronił blinda. Po wyłożeniu 2c 4h na stół Pagano zdecydował się na check-raise all-in, mając w ręku
jedynie . Stępiński od razu sprawdził to zagranie, odwracając parę
waletów. Wszystko wyglądało świetnie dla naszego gracza, ale po wyłożeniu 3c na
turnie Pagano zyskał mnóstwo dodatkowych outów na kolor i strita. Ostatecznie , która pojawiła się na riverze, przechyliła szalę zwycięstwa na stronę
Włocha, dając mu pulę o wartości 160 000 w żetonach. Po tej niezwykle pechowej
porażce Jeremi Stępiński pozostał w turnieju, mając około 70 000 w zetonach.

  Pagano
Luca Pagano

W
tym samym czasie Wojtek Polak walczył o przetrwanie, zaś jego stack przez cały
dzień wahał się w granicach 20 000 - 100 000, przy turniejowej średniej
znacznie przekraczającej 150 000. W tym momencie nikt jeszcze nie przypuszczał,
że jedynym Polakiem w kasie będzie właśnie Wojtas.
W czasie, gdy w grze pozostawało jeszcze 39 osób, Wojtas miał około 45 000 w stacku.

Tuż przed końcem 14. poziomu blindów w poważnych tarapatach znalazł się Carter
Phillips. On i Kalle Niemi zagrywali all-in przed flopem, Phillips odwrócił , zaś Niemi pokazał parę . Co najważniejsze, na starcie obydwaj
dysponowali niemal równymi stackami, każdy z nich miał po około 120 000 w
żetonach. Na flopie pojawiły się same piki, a mianowicie . Phillips
wyszedł co prawda na prowadzenie, ale było bardzo dużo kart, które mogłyby mu
zaszkodzić. Po wyłożeniu 4h na turnie Niemi zyskał dodatkowe outy na strita,
ale zabójczą dla Phillipsa kartą był , który pojawił się na riverze. Philips
co prawda miał w tym momencie dwie najwyższe pary, ale jego rywal skompletował
kolor. To musiało boleć, tym bardziej, że po przeliczeniu stacków okazało się,
że Amerykaninowi pozostało zaledwie 5000 w żetonach. Jakby tego było mało, w
kolejnym rozdaniu Phillips musiał zapłacić small blinda. Jak na ironię Phillips
dostał parę asów, które wystarczyły mu do podwojenia stacka - jedynym
przeciwnikiem Phillipsa był w tym rozdaniu Lellouche, który pokazał . Po
tym niewiele znaczącym zwycięstwie Phillips miał 12 000 w żetonach, po chwili
nabudował się nawet do 20 000, ale ostatecznie odpadł po tym, gdy zagrywając
all-in przed flopem z nadział się na , z którymi sprawdził go Marice
Schulman. Board w postaci Js w żaden sposób nie pomógł Phillipsowi
i zwycięzca turnieju EPT Barcelona musiał się pożegnać.

Poziom nr 15 to już blindy w wysokości 2000 / 4000 i 400 ante. Gra nabierała
szaleńczego tempa, zaś zagrania all-in przed flopem następowały jedno po
drugim, można powiedzieć, że w tym czasie było to już normą. O dziwo podczas
tego poziomu nie nastąpiło zbyt wiele eliminacji. Po prostu niemal zawsze gracz
dysponujący mniejszą ilością żetonów przed flopem podwajał stacka i to
niezależnie od tego, czy był on faworytem do zwycięstwa, czy też nie. Niestety
ta reguła nie dotyczyła Jeremiego, który w pewnym momencie zdecydował się
zagrać all-in za około 40 000. Polak grał pusha z późnej pozycji z , ale
niestety jeden z graczy siedzących na blindach miał w tym momencie parę
dziewiątek, sprawdził zagranie naszego rodaka i wyeliminował go z turnieju po
tym, gdy na stole pojawiły się 6s . Jeszcze podczas tego samego
poziomu blindów z turniejem pożegnał się Kalle Niemi. W swoim ostatnim rozdaniu
przegrał on coin-flipa. Jego para nie zdołała pokonać , z którymi
sprawdził go Marice Schulman. Po turnie na stole leżały 2s 3d 8c i Niemi był
bardzo blisko podwojenia stacka, ale , który pojawił się na riverze, był dla
niego zabójczy.

Sarwer  
Jeffrey Sarwer - chip leader

Ostatecznie poziom nr 16 rozpoczęło 32. graczy. Po chwili liczba osób mających
jakiekolwiek szanse na zwycięstwo zaczęła gwałtownie maleć. Niestety, pierwszym
przegranym na tym poziomie był Piotr Kiliński. Polakowi mógł w tym momencie
zagrozić jedynie Jeffrey Sarwer, który miał więcej żetonów od Fiszunia. Wszystko rozegrało się już na
preflopie. Sarwer otwierał rozdanie podbiciem do 11 500, Kiliński przebił do 35
000, ale Sarwer zaproponował aż 85 000 za obejrzenie flopa. Fiszunio chwilę pomyślał, po czym przebił
all-in za grubo ponad 300 000, mając w ręku Ax Kx. Sarwer wykonał
natychmiastowy call, pokazując rakiety Ax Ax. Polak mógł liczyć jedynie na
jakiś cud, który niestety nie nastąpił. Na stole pojawiły się Tx 5x 2x 4x Tx i
Kiliński odpadł na 31. miejscu. Po tym rozdaniu w kuluarach rozgorzała dyskusja
na temat słuszności zagrania Polaka. Bardziej konserwatywni gracze (na przykład
Góral i Żelik) stwierdzili, że trzeba było to odpuścić. Innego zdania byli Rambo i Shaun Deeb, którzy zgodnie
stwierdzili, że zagraliby tak samo, jak Fiszunio.
Deeb powiedział, że Sarwer grał tak bardzo agresywnie, że nie było tutaj innej
opcji, jak postawienie całego stacka z asem i królem na ręku. No cóż, Polak
mógł być wyraźnie z tyłu tylko przeciwko parze króli lub asów, ale niestety
Kanadyjczyk akurat w tym rozdaniu miał te asy...

W jednym z kolejnych rozdań solidnie powiększył stacka Shaun Deeb, eliminując
przy okazji swojego przeciwnika. Rywalem Amerykanina był w tym rozdaniu Tomas
Sayech, który zagrywał reraise all-in z . Deeb sprawdził to zagranie z
parą i utrzymał się na prowadzeniu po wyłożeniu 3c Td na stół. Dzięki
temu zwycięstwu Deeb powiększył stacka do ponad 300 000 w żetonach.

  EPT Warszawa Main Event
Chip Count po trzecim dniu
  Miejsce
Gracz
Stack
  1. Jeffrey Sarwer 956 500
  2. Clayton Mozdzen 574 000
  3. Alexander Debus 479 500
  4. Anatoly Gurtovoy 425 000
  5. Antony Lellouche 332 500
  6. Ruslan Prydryk 325 500
  7. Aleksey Yuzikov 322 000
  8. Konstantin Puchkov 300 000
  9. Oleksandr Vaserfirer 285 500
  10. Dani Vargas 256 000

Na koniec 16. poziomu w grze pozostawało już tylko 26 osób i potrzeba było
jeszcze dwóch eliminacji, aby dobiegły końca rozgrywki zaplanowane na trzeci
dzień warszawskiego turnieju. W tym czasie na prowadzeniu znajdował się
oczywiście Sarwer, który głównie kosztem Fiszunia
nabudował się do ponad 900 000 w żetonach. Zajmujący wówczas 2. miejsce
Alexander Debus miał przed sobą zaledwie 500 000 w stacku. Oczko niżej plasował
się Mozdzen, który po dość spokojnym dniu miał około 425 000 w żetonach. Faza
bubble rozpoczęła się wraz z eliminacją Thomasa Petterssona, który odpadł z turnieju
w niezwykle pechowych okolicznościach. Przed flopem akcję rozpoczynał Vitaly
Lunkin, który podbił do 17 000. Pettersson przebił do 53 000, Lunkin
natychmiast odpowiedział przebiciem all-in i dostał natychmiastowy call. Było
to prawdziwe starcie monsterów, Lunkin pokazał i był zdecydowanie z tyłu
w konfrontacji z Petterssona. Już na pierwszym streecie pojawił się ,
który wywrócił układ sił do góry nogami. Teraz to Pettersson musiał liczyc na
jakiegoś asa na dalszych streetach, aby pozostać w turnieju. Tak się jednak nie
stało, kolejnymi czterema kartami wspólnymi były 6s 2d 3d 4h i Pettersson
musiał się pożegnać. To był niewyobrażalny wręcz pech.

Faza bubble trwała nieco ponad pół godziny. W tym czasie all-in zagrywał
również Wojtek Polak, ale nie dostał od nikogo sprawdzenia i zgarnął blindy i
ante. Ostatecznie tytuł bubble-boy otrzymał Domantas Klimciauskas, który przed
flopem zagrywał openraise aż do 40 000, mając tylko 62 000 w stacku. Zagranie
to sprawdził Oleksandr Vaserfirer i na flopie pojawiły się 8c.
Klimciauskas zagrał bet za 12 000, Vaserfirer przebił all-in i dostał call.
Vaserfirer trafił najniższego seta ze swoimi i był na zdecydowanym
prowadzeniu, bowiem jego rywal miał tylko najwyższą parę ze swoimi Js. Już
po pojawieniu się 4h na turnie było wiadome, że Domantas Klimciauskas nie zdoła
przetrwać tej batalii. Trzeci dzień turnieju dobiegł końca i wszyscy, którzy
przetrwali, mieli już powody do radości. Szkoda, że w gronie ocalałych był
tylko jeden Polak.

Linki