Zaktualizowano 03 mar 26 przez

EPT Warszawa – dzień 1B

Na starcie sesji B pierwszego dnia turnieju EPT Warszawa Main Event zjawiło się 115 osób. Najskuteczniejszy był Francuz Antony Lellouche, który nabudował się do ponad 130 tys. w żetonach.


Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:"";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

EPT

Rozgrywki w dniu 1B przebiegały dość spokojnie. Z grona 115 pokerzystów
do dalszych gier awansowały aż 84 osoby i tym razem nikt nie dokonał takiego
pogromu, jak Carter Phillips podczas dnia 1A. Na starcie pojawiły się takie
sławy, jak ElkY, Scotty Nguyen, Dario
Minieri, Shaun Deeb i Sebastian Ruthenberg, jednak to nie oni grali pierwsze
skrzypce. W środowe popołudnie w kasynie hotelu Hyatt najlepiej radził sobie
Antony Lellouche, który na koniec dnia wylegitymował się stackiem równym 131
475 w żetonach. Prócz niego sześciocyfrowym stackiem mogło się jeszcze
pochwalić czterech innych pokerzystów.

Tradycyjnie po rozegraniu sesji B pierwszego dnia turnieju czas na podanie
ogólnej liczby uczestników, liczbę miejsc płatnych i wysokość nagród. Łącznie w
warszawskim turnieju wystartowały 203 osoby, co przy wpisowym w kwocie 23 500
zł + 1500 zł dało pulę nagród w wysokości 4 770 500 zł. Zwycięzca wzbogaci się
o blisko 1,5 mln zł, zaś ogółem w turnieju przewidziano 24 płatne miejsca. Co
ciekawe, najliczniej reprezentowanym krajem na EPT Warszawa była Francja (28
osób), zaś kolejne dwa miejsca zajęły odpowiednio Polska (26 osób) i Rosja (24
osoby). Łącznie do drugiego dnia rywalizacji awansowały 152 osoby.

 PokerStars.com European Poker Tour Warszawa
MAIN EVENT - DZIEŃ 1B

Wystartowało: 115
Pozostało: 84
Wpisowe: 23 500 zł + 1500 zł 

Bonus 100% aż do 600$

PokerStars
Kod marketingowy: strategy-pl
Bonus: 100% aż do 600$
Kod bonusowy: STARS600

Zgłoś się po bonus

 

Niezwykle emocjonująco zapowiadała się rywalizacja przy jednym ze stolików,
gdzie tuż obok siebie zasiedli Shaun Deeb i Dario Minieri. W zasadzie od
pierwszego rozdania ci dwaj gracze toczyli ze sobą potyczki, jeśli tylko
nadarzyła się do tego okazja. W pierwszym starciu górą był Minieri, który
podbił do 600 na widok na flopie. Deeb sprawdził to zagranie i na
turnie pojawiła się 6s. Minieri ponowił atak i tym razem na środek stołu
przesunął aż 1900 w żetonach, Deeb chwilę pomyślał, po czym spasował. Dario nie
pokazał swoich kart. W kolejnym rozdaniu obydwaj gracze siedzieli na blindach,
wszyscy wokół spasowali, zaś Deeb tylko dopełnił. Dario również nie podbijał i
na flopie pojawiły się . Amerykanin zaczekał, zaś Dario zagrał mini-bet
za 100. Deeb szybko sprawdził to zagranie i na turnie pojawiła się 2s. Shaun
Deeb kolejny raz przeczekał, Minieri podbił do 200 i znów dostał call. Po
wyłożeniu na riverze obydwaj gracze stuknęli w stół, Dario pokazał Td 2c i
jego parka dwójek była tutaj wystarczająco dobra do zwycięstwa. Po tych kilku
pierwszych rozdaniach Shaun Deeb stracił na rzecz Dario około 3000 w żetonach.

Dario Minieri  
Dario Minieri

Bohaterem pierwszego grubszego rozdania był Francuz Ludovic Lacay, który już po
kilku minutach gry stracił niemal połowę stacka. W jednym z rozdań Lacay miał
5x 4x i trafił dwie pary przy 5x 4x 3x Qx Tx na stole. Ten układ nie był tutaj
wystarczająco dobry, bowiem rywal Francuza pokazał parkę trójek, która już na
flopie ulepszyła się do najniższego seta. Francuzowi w tym czasie zostało około
18 tys. w stacku, ale już po kilkudziesięciu kolejnych minutach stracił on
jeszcze więcej. W opisywanym rozdaniu brało udział czterech graczy, zaś na
flopie krupier wyłożył Js 2s. Przed flopem nie było podbicia, zaś po nim
jako pierwszy zaatakował Lacay, który zaproponował 1200 za obejrzenie turna.
Zagranie to sprawdził Georgios Souvorov, zaś dwójka graczy siedzących za nim
szybko spasowała. Po wyłożeniu na turna Lacay ponowił atak, dorzucając do
puli jeszcze 2800. Kolejny raz dostał jednak szybki call i na riverze pojawiła się .
Tym razem Ludovic zagrał potężnie, bo aż za 5800, ale nie wystraszył swojego
rywala, który bardzo szybko sprawdził i to zagranie. Lacay blefował, jego
to po prostu niekompletny draw do koloru, który w żaden sposób nie mógł
sprostać parze , którą pokazał przeciwnik. Agresywnie rozegrany draw
kosztował Francuza bardzo wiele i na więcej błędów zaczynało brakować mu
miejsca, bowiem jego stack stopniał już do wartości 11 000 w żetonach.

W tym samym czasie w bardzo złej sytuacji znajdował się jeden z Polaków, a
mianowicie Paweł Żelik Chmiel. W
wyniku dwóch przegranych rozdań stack Polaka stopniał do zaledwie 13 000 w
żetonach i za każdym razem Żelik
przegrywał w starciu z Francuzem Michaelem Sebbanem. Rozdania były naprawdę
kuriozalne i nie dziwi fakt, że po dwóch opisanych niżej porażkach Żelik wstał i na chwilę odszedł od
stołu, aby nieco ochłonąć. W pierwszym rozdaniu Paweł otwierał podbiciem do 525
z późnej pozycji. Zagranie to sprawdził tylko Sebban. Przy 4x 3x Qx na stole
Francuz zagrał check-raise do 1600, co natychmiast zostało sprawdzone przez Żelika. Na turnie pojawiła się 5x i
Francuz już nie czekał, tylko przejął inicjatywę i zagrał bet za 3500. Paweł na
pewno musiał coś trafić na flopie, bowiem bardzo szybko sprawdził to zagranie.
Po wyłożeniu 9x na riverze Sebban zaatakował ponownie, proponując aż 6000 za
showdown. Paweł po chwili namysłu sprawdził, ale nawet nie pokazał swoich kart
po tym, gdy u Francuza zobaczył Ax 2x dające mu strita. Taka porażka musiała
boleć, ale po chwili było jeszcze gorzej, kiedy to rakiety Ax Ax Pawła okazały
się zbyt słabe na 5x 4x Francuza, który na boardzie trafił dwie pary.

Lellouche
Antony Lellouche - lider dnia 1B

Początkowe przygody Lacay'a i Żelika
nie były opisane bez powodu. Otóż o ile w przypadku Polaka można mówić o
jakichś pechowych rozdaniach, o tyle Francuz trwonił stacka poniekąd na własne
życzenie. Cóż z tego, skoro na koniec dnia Żelika
już dawno nie było, zaś Lacay awansował dalej z dość potężnym stackiem,
wykonując po drodze jeszcze kilka innych, najdelikatniej mówiąc, luźnych
zagrań. Przykładem może być call z Jx Tx za ponad 8 big blindów, którym
odpowiedział Francuz na zagranie all-in preflop ze strony Sami'ego Kelopuro. LarsLuzak miał w tym rozdaniu parę króli
i spokojnie podwoił stacka. Jak widać niektórym graczom nic nie potrafi
zaszkodzić...

Najwyższy czas wspomnieć cokolwiek o graczu, który najwięcej zyskał podczas
dnia 1B. Pierwszą konkretną pulę Antony Lellouche wygrał tuż przed startem
piątego poziomu blindów. Wtedy to jego rywalem był Jim Collopy. Przy 2s leżących na stole, Collopy zagrał all-in za 16 700. Przed tym zagraniem w
puli było już około 20 000 w żetonach. Lellouche przez kilka minut zastanawiał
się nad sprawdzeniem, bowiem aby to uczynić, musiał zainwestować mniej więcej
połowę stacka. Jednakże po długim namyśle Francuz wypowiedział słowo call, a
wyraźnie zdenerwowany Collopy z wściekłością wyrzucił swoje karty. Jak się
okazało, Collopy blefował z 6s. Można by rzec, że było to bez sensu, taki
blef. Ale jak w takim razie skomentować sprawdzenie Francuza, który pokazał... 4s 4h! Świetny read, czy głupota? Naprawdę ciężko powiedzieć, w jaki sposób
Lellouche doszedł do wniosku, że na takim boardzie jego parka czwórek będzie
wystarczająco mocna? Collopy raczej się nie zdradził ze swoim blefem, zapewne
po swoim zagraniu wyglądał jak posąg. Koniec końców sfrustrowany Collopy musiał
jednak pogodzić się z porażką, zaś Lellouche zapewne był przekonany o swoich
nieprzeciętnych umiejętnościach czytania przeciwników. Po tym zwycięstwie
Lellouche nabudował się do około 75 000, ale to był dopiero początek jego
dobrej passy. W ciągu dwóch kolejnych poziomów blindów Francuz nabudował się do
ponad 130 000 w żetonach i przed startem ostatniego, siódmego poziomu był już
zdecydowanym liderem. W ciągu ostatniej godziny Francuz już nie angażował się w
walkę o wielkie pule i spokojnie dowiózł swoje prowadzenie do końca dnia.

Rambo  
Patryk "Rambo" Ślusarek

Trzy ostatnie poziomy blindów były niezwykle udane dla jednego z Polaków. Mowa
oczywiście o Patryku Rambo Ślusarku,
który przez większą część dnia grał bardzo spokojnie. Powód był prosty, przez
kilka pierwszych poziomów Patryk nie miał ani kart, ani okazji do tego, aby
zaangażować się w walkę o jakieś wielkie pule. Toczył on co prawda podjazdową
wojnę z Roberto Romanello, nad którym miał pozycję, ale Walijczyk nie był
łatwym przeciwnikiem i przez dłuższy czas stawiał Patrykowi zdecydowany opór.
Polak był jednak cierpliwy i wreszcie trafił rozdanie, w którym Walijczyk
zapłacił tak dużo, jak tylko się dało. Przed flopem Romanello otwierał rozdanie
podbiciem do 1500, zaś Rambo zagrał
reraise do 4600. Romanello szybko sprawdził to zagranie i na flopie pojawiły
się 9x 7x 2x. Romanello postanowił zagrać check-raise all-in w odpowiedzi na
zakład kontynuacyjny za 6100, którym poczęstował go Rambo. Tym razem jednak
nasz gracz nie dał się wygonić z rozdania i szybko sprawdził za wszystko,
odwracając przy tym parę asów. Romanello był daleko z tyłu ze swoimi Qx 9x i do
końca rozdania nie wzmocnił układu trafionego na flopie. Głównie dzięki temu
zwycięstwu Rambo zakończył dzień
mając ponad 70 000 w stacku. Można powiedzieć, że Patryk zagrał raz, a dobrze.

Jeśli chodzi o największe pokerowe sławy obecne tego dnia w kasynie hotelu
Hyatt, to trzeba przyznać, że większość z nich radziła sobie całkiem nieźle. A
jeśli nawet nie szło im najlepiej, to przez cały czas było o nich głośno. Dla
przykładu ElkY od samego początku
dnia angażował się w wiele rozdań, a wartość jego stacka wahała się w granicach
od 12 000 do ponad 50 000 w żetonach. Ostatecznie jednak Francuz awansował
dalej z dość mizernym, bo wynoszącym zaledwie 13 225 stackiem. Z jednej strony
to mało, ale z drugiej wiemy, do czego zdolny jest ten gracz. Zapewne nikt nie
będzie zdziwiony, jeśli po kilkudziesięciu minutach drugiego dnia nagle w
czołówce turnieju pojawi się ElkY.
Pożyjemy - zobaczymy.

  EPT Warszawa Main Event
Chip Count po dniu 1B
  Miejsce
Gracz
Stack
  1. Antony Lellouche 131 475
  2. Alexander Klimashin 105 650
  3. Jan Bendik 105 575
  4. Jeffrey Sarwer 102 025
  5. Isaia Alessio 95 300
  6. Yordan Dimitrov 94 400
  7. Botond Balazs 82 000
  8. Nikolai Senninger 78 975
  9. Ludovic Lacay 72 100
  10. Partyk Rambo Ślusarek 70 950

Z innych znanych graczy, którzy awansowali do dalszych gier, wymienić należy
takie nazwiska, jak Scotty Nguyen (stack 23 000), Dario Minieri (stack 25 650),
Sebastian Ruthenberg (stack 40 250), czy Thierry Van Den Berg (stack 43 000).
Ciekawe, czy od drugiego dnia ci najbardziej znani gracze będą piąć się w górę
klasyfikacji. Zapewne sprzyjającą do tego okolicznością będzie spowolniona
struktura blindów, bowiem od drugiego dnia turnieju każdy z poziomów będzie
trwał 75, zamiast dotychczasowych 60 minut. Miejmy nadzieję, że ostatecznie
umiejętności wezmą górę nad szczęściem i zwycięstwo powędruje w ręce jakiegoś
solidnego gracza. Oczywiście nie każdemu sprzyjało szczęście podczas dnia 1B. Z turnieju odpadły takie sławy, jak choćby Katja Thater, Sami LarsLuzak Kelopuro i William Thorson.

Jeśli chodzi o naszych rodaków, to na starcie dnia 1B pojawiło się siedmiu pokerzystów
z Polski. Trudy pierwszego dnia przetrwało pięciu z nich, zaś najlepiej spisał
się Patryk Rambo Ślusarek, który już
dziś wróci do gry mając przed sobą ponad 70 tys. w żetonach. Prócz niego dalej zagrają również: Serghinio (stack 39 150), Łukasz Wasek (stack 30 700), Ender (stack: 17 125) oraz Wojciech Polak (stack 9400). Miłych wspomnień z
Warszawy nie będą za to mieć dwaj inni nasi gracze, a mianowicie Żelik i ZkChudy, którzy już wczoraj musieli się pożegnać. Ogółem do
drugiego dnia awansowało dziewiętnastu Polaków i mamy nadzieję, że wielu z nich
dotrwa do strefy miejsc płatnych.

Linki