Zaktualizowano 03 mar 26 przez

EPT Warszawa – dzień 1A

Jedynie 88 osób pojawiło się na starcie dnia 1A turnieju EPT Warszawa Main Event. Trudy pierwszego dnia zdołało przetrwać 64 graczy, a wśród nich 14 Polaków. Liderem turnieju jest Carter Phillips.


Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:"";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

EPT

Już na starcie dnia 1A organizatorów turnieju EPT Warszawa
spotkała dość niemiła niespodzianka. Chodzi oczywiście o frekwencję, 88 osób to
zaiste niewiele. Każdy ma nadzieję na to, że w dniu 1B do turnieju zarejestruje
się znacznie więcej osób, co pozwoli pobić ubiegłoroczny wynik, kiedy to
łącznie w turnieju EPT Warszawa wystartowało 217 graczy. Praktycznie rzecz
biorąc w ciemno można zakładać, że w dniu 1B frekwencja będzie lepsza, ale nikt
nie wie tego, czy poprawi się ona na tyle, aby udało się poprawić wynik sprzed
roku. Pożyjemy - zobaczymy.

Jeśli chodzi o obsadę turnieju, to tutaj powodów do narzekania nie ma. Na start
w dniu 1A zdecydowały się takie sławy, jak Luca Pagano, Peter Eastgate, Arnaud
Mattern, Alexander Kravchenko, czy Marcin Góral
Horecki. Nie zabrakło również zwycięzcy turnieju EPT Barcelona 2009, Cartera
Phillipsa. Ten właśnie gracz zaliczył zresztą fenomenalny start i zakończył
dzień jako zdecydowany lider. Czyżby Phillips miał być pierwszym w historii
zwycięzcą dwóch turniejów EPT? Tego jeszcze nie wiemy, ale szanse na to ma
spore.

 PokerStars.com European Poker Tour Warszawa
MAIN EVENT - DZIEŃ 1A

Wystartowało: 88
Pozostało: 64
Wpisowe: 23 500 zł + 1500 zł 

Bonus 100% aż do 600$

PokerStars
Kod marketingowy: strategy-pl
Bonus: 100% aż do 600$
Kod bonusowy: STARS600

Zgłoś się po bonus

 

Plan pierwszego dnia turnieju był bardzo prosty. Do rozegrania było
zaplanowanych 7 poziomów blindów, po 60 minut każdy. Stack początkowy każdego z
graczy wynosił 30 000 w żetonach, zaś blindy startowały od poziomu 50 / 100 bez
ante. Ostatni z zaplanowanych na pierwszy dzień poziomów miał przynieść blindy
w wysokości 300 / 600 i 50 ante. Zatem nawet jeśli któryś z graczy zdołałby
jedynie utrzymać stack początkowy, to i tak drugi dzień rozpoczynałby z
równowartością niemal 50 big blindów. Taka sztuka udała się jednak tylko
nielicznym pokerzystom.

Luca Pagano postanowił wziąć się do pracy od samego początku. W jednym z
pierwszych rozdań podbił on do 300 z pozycji under the gun, zaś na call
zdecydował się jedynie broniący big blinda Pierre Neuville. Na flopie pojawiły
się 6c , Neuville tylko stuknął w stół i w odpowiedzi dostał zakład
kontynuacyjny od Pagano. Na środek stołu powędrowało 400 w żetonach. Neuville
dość szybko sprawdził to zagranie i na turnie pojawiła się 2c. Tym razem obydwaj
rywale postanowili przeczekać i board uzupełniła na riverze. Taki układ kart
wspólnych wyglądał dość przerażająco i ponownie żaden z graczy nie zdecydował
się tutaj na obstawianie. Mieliśmy więc showdown, Neuville pokazał parkę ,
ale musiał uznać wyższość Włocha, który ze swoimi Js trafił parę dam na
riverze. To rozdanie to był dopiero początek. Tego dnia Pagano niejednokrotnie
zgarniał znacznie większe pule.

JC Alvarado  
JC Alvarado

Pierwszym przegranym dnia został Guiseppi Vicidomini. W swoim ostatnim rozdaniu
gracz ten otrzymał , które okazały się dla niego zgubne. Rywalem Włocha
był Niemiec Peter Bosen, który zagrywał bet za 800 na flopie w postaci 3c 6s. Vicidomini przebił do 1600, Bosen podniósł stawkę do wartości 5200, na co
Włoch odpowiedział wejściem all-in. Bosen niezbyt długo zastanawiał się nad
sprawdzeniem tego zagrania, bowiem jego 6c 6d dały mu seta szóstek. Włoch był w
poważnych tarapatach i uratować go mógł jakiś as, lub dwa króle na dwóch
ostatnich streetach. Niespodzianki jednak nie było, ani 2s z turna, ani też
z rivera nie były kartami, na które czekał Vicidomini. Bosen został liderem
turnieju, budując stacka do ponad 60 000 w żetonach.

Dystans do Niemca szybko odrabiał reprezentant Teamu PokerStars Pro, Meksykanin
JC Alvarado. Najpierw zgarnął on potężną pulę po tym, gdy ze swoimi
skompletował kolor na boardzie w postaci 2c . Rywal Meksykanina
również miał tutaj kolor i sprawdził bet za 11 000 na riverze, odwracając przy
tym minimalnie słabsze . Kilka rozdań później Alvarado zgarnął jeszcze
pota o wadze kilku tysięcy, kiedy to jego para była wystarczająco dobra
do tego, aby stworzyć najsilniejszy układ przy 3d 6d na stole. Po tych
dwóch zwycięstwach Meksykanin miał już 55 000 w stacku.

Koniec końców po rozegraniu dwóch poziomów blindów w grze pozostawało 87 osób,
zaś niemal wszyscy Polacy, których tego dnia pojawiło się aż dziewiętnastu,
dysponowali jeszcze dość bezpiecznymi stackami. Problemy dla sporej części z
nich rozpoczęły się wraz ze startem trzeciego poziomu blindów. Można
powiedzieć, że na własne życzenie wpędził się w kłopoty Sejo, który na flopie Kx Tx Tx postanowił zagrać check-raise
all-in, trzymając w ręku Ax Kx. Niestety jego przeciwnik nie blefował
zagrywając bet na flopie i natychmiast sprawdził, odwracając Ax Tx. Sejo
stracił większość stacka i spadł na sam koniec stawki, mając przed sobą jedynie
około 5500 w żetonach.

Pagano
Luca Pagano - 2. stack

Pod koniec trzeciego poziomu dał o sobie znać inny z Polaków, Soprano. Niedługo przed opisywanym
rozdaniem Soprano stracił sporo
żetonów, ale jak się po chwili okazało, bardzo szybko zdołał odrobić straty. Na
flopie w postaci Jx Tx Kx Soprano zagrał bet za 2000. Jego rywalem był JC
Alvarado, który tylko zapytał Polaka, ile mu zostało żetonów. Soprano odparł,
że około 14 000 i w odpowiedzi Meksykanin zagrał raise do 6000. Soprano tylko
na to czekał i natychmiast odpowiedział przebiciem all-in, trzymając w ręku
parę króli dającą mu najwyższego seta. Alvarado sprawdził to zagranie, ale jego
set dziesiątek był tutaj zdecydowanie zbyt słaby. Dodatkowo na turnie pojawił
się kolejny król i w tym momencie Soprano
był już pewny swojej wygranej.

W tym samym czasie znacznie gorsze wieści nadchodziły ze stolików, przy których
siedzieli inni gracze z Polski. Sejo ostatecznie pożegnał się z turniejem po
tym, gdy grając pusha z Ax Tx dostał call od rywala z parą siódemek. Polak nie
uzyskał wsparcia ze strony stołu i musiał pogodzić się z porażką. Po chwili do
miana shortstacka zdegradowany został Artur Wasek, który z parą waletów na ręku
sprawdził zagranie all-in jednego z rywali przy Tx 2x 3x 6x na stole.
Przeciwnik był lepszy, bowiem pokazał parę Qx Qx. Na riverze nie pokazał się
walet i Wasek miał stracił bardzo dużo żetonów. Kolejnym Polakiem, który w tym
czasie źle trafił, był WojtekSC, który z big slickiem Ax Kx sprawdził zagranie
all-in, które wykonał Arnaud Mattern. Niestety rywal dominował naszego rodaka
ze swoimi Kx Kx i wobec braku asa na stole podwoił on stacka, pozbawiając
jednocześnie Polaka niemal połowy żetonów. Co tu dużo mówić, w tym czasie
gracze z Polski nie radzili sobie najlepiej. Rozgrywki zaplanowane na dzień 1A
nie przekroczyły jeszcze półmetka, a już kilku Polaków miało bardzo poważne
problemy.

Tuż po starcie trzeciego poziomu blindów na prowadzenie w turnieju wysunął się
Kanadyjczyk Clayton Mozdzen, który w bliżej nieznanych okolicznościach
nabudował stacka do wartości 72 000 w żetonach. Przez kolejnych 60 minut
utrzymywał się on na prowadzeniu, zaś nieco z tyłu swoją wędrówkę na szczyt
rozpoczynał Carter Phillips, który już w tym czasie mógł pochwalić się stackiem
sięgającym 52 000 w żetonach. Siedzący przy tym samym stole Pagano również
radził sobie świetnie i czwarty poziom blindów rozpoczynał ze stackiem
przekraczającym 40 000. W tym czasie Góral
nadal siedział niemal bezczynnie, dysponując stackiem bliskim początkowego.

Eastgate  
Peter Eastgate

Pod sam koniec czwartego poziomu podwoić swój stan posiadania zdołał Peter
Eastgate, któremu gra nie układała się od samego początku. W odpowiednim
momencie nadeszło jednak szczęśliwe rozdanie, w którym Eastgate trafił seta
ósemek. Przed flopem Eastgate limpował z tymi kartami,
czyniąc to po tym, gdy bez podbicia do gry weszło jeszcze dwóch innych graczy.
Rywal z buttona widząc taki przebieg wydarzeń postanowił podbić do 1200 i takie
zagranie wystarczyło do tego, aby w grze pozostał jedynie Eastgate. Flop -
marzenie dla mistrza świata to . Eastgate zaczekał, rywal postawił
zakład kontynuacyjny, zaś Peter zdecydował się na niewielki raise.
Przeciwnik niewiele myśląc odpowiedział zagraniem all-in i Peter Eastgate wykonał
natychmiastowy call. Przeciwnik pokazał , ale rzecz jasna był w tym
momencie z tyłu w konfrontacji z 8c Petera. Na turnie pojawił się nic nie
wnoszący , zaś po wyłożeniu na riverze Peter dodatkowo skompletował
karetę. Dzięki temu dość szczęśliwemu zwycięstwu Eastgate odbudował stacka do
wartości 33 000 w żetonach.

Opisane powyżej rozdanie to dopiero początek dobrej passy Petera, który tuż po
starcie kolejnego poziomu blindów ponownie trafił seta na flopie i znów został
nieźle spłacony. Tym razem rywalem był Mikael Sundell, który na flopie w
postaci 6s zagrywał call za 1475. Po wyłożeniu na turnie Eastgate
zagrał bet za 2500 i znów został sprawdzony. , który pojawił się na turnie,
mógł teoretycznie skompletować draw do strita z flopa, ale Peter nie zamierzał
zwalniać tempa i dorzucił do puli kolejne 6000 w żetonach. Sundell zmierzył
rywala wzrokiem i sprawdził, ale na widok Js u Petera tylko pokręcił głową i
szybko przesunął swoje karty w kierunku krupiera, nie pokazując ich żadnemu z
rywali.

Mozdzen
Clayton Mozdzen - 3. stack

Mniej więcej w tym samym czasie kłopoty zaczął mieć Góral, który po przegraniu kilku rozdań roztrwonił znaczną część
swojego stacka, pozostając w grze z około 13 000 w żetonach. Jakby tego było
mało, z turniejem pożegnała się kolejna dwójka Polaków. Najpierw odpadł Soprano, który w swoim ostatnim rozdaniu
zagrywał openraise do 750, mając Kx na ręku. Na call zdecydowało się dwóch
rywali siedzących bezpośrednio za Polakiem, zaś siedzący na small blindzie
Włoch postanowił zagrać 3-bet do 3100. Zagranie to sprawdzili Soprano oraz jeden z graczy siedzących
za nim. Na flopie pojawiły się 7s 4s 2s, Włoch i Polak zaczekali, zaś trzeci z
uczestników rozdania odpalił bet za 6200. Włoch po chwili namysłu spasował, zaś
Soprano postanowił przebić do 15 000.
Rywal odwinął się natychmiastowym przebiciem all-in i w tym momencie Soprano już wiedział, że jest z tyłu,
ale mając draw do najwyższego koloru musiał sprawdzić to zagranie. Rywal
pokazał kolor ze swoimi Js i Soprano
musiał liczyć na dowolnego pika na turnie lub riverze. Niestety żaden z
pozostających w talii sześciu pików nie powędrował na stół i Soprano musiał się pożegnać.

Minęło ledwie kilka minut od tych wydarzeń i Polacy stracili kolejnego
reprezentanta. Tym razem z turniejem pożegnał się Kleopl, który został wyeliminowany przez jednego z Holendrów. Na
flopie w postaci Jx 9x 5x Holender zagrał bet za 3500 i dostał call od Polaka,
który z parą Qx Qx na ręku czuł się tutaj bardzo pewnie. Po wyłożeniu 3x na
turnie agresywny rywal od razu zagrał tak mocno, aby nasz rodak sprawdził za
wszystko. Polak nie miał za bardzo wyjścia, zdecydował się na call, ale był
daleko z tyłu, bowiem jego przeciwnik trafił najwyższego seta ze swoją parą
waletów na ręku. Na riverze nie pojawiła się dama i w tym momencie w dalszej
grze pozostawało szesnastu Polaków.

Carter Phillips  
Carter Phillips - chip leader

Czas na krótką wzmiankę o liderze turnieju, Carterze Phillipsie. Krokiem
milowym do objęcia przez Phillipsa prowadzenia w turnieju było rozdanie, w
którym podwoił on stacka z parą asów na ręku. Przed flopem Philips podbijał do
1600 ze small blinda i dostał call od jednego z rywali. Na flopie pojawiły się
8x 2x 2x w trzech kolorach. Philips zagrał bet za 2200, ale jego rywal przebił
do 7500. Carter sprawdził i na turnie pojawił się Jx. Na stole leżały karty w
czterech kolorach i Philips wiedział, że jeśli jego rywal nie trafił seta, to
jest bardzo, ale to bardzo bezpiecznie. Mimo to ponownie zdecydował się na
check-call w odpowiedzi na potężny bet za 20 000. Na riverze pojawiła się 5x i
Phillips ponownie stuknął w stół. Rywal bez namysłu postawił go na all-inie,
ale Phillips tylko na to czekał, sprawdził i od razu pokazał swoje rakiety.
Rywal z niedowierzaniem popatrzył na Phillipsa i jego karty, po czym pogodził
się z porażką, nie pokazując własnych kart. Po tym rozdaniu Phillips miał aż
124 000 w stacku i był na wyraźnym prowadzeniu, którego nie wypuścił z rąk już
do końca dnia 1A.

W nieco mniej spektakularny sposób budował tego dnia stacka Luca Pagano. Gracz
ten potrafił jednak wycisnąć maksimum value z dość przeciętnych układów. W
jednym z rozdań Pagano otwierał standardowym podbiciem z under the gun i dostał
call od gracza z buttona. Drugim rywalem Włocha, który dołączył do gry, był
siedzący na small blindzie Daniel Samson. Na flopie w postaci Ts 7s 2d Samson
zaczekał, zaś Pagano postawił zakład kontynuacyjny w wysokości 2100. Tylko
Samson sprawdził to zagranie i na turnie pojawiła się . Samson ponownie stuknął
w stół, zaś Pagano nie miał zamiaru zwalniać i zagrał bet za 5500. Samson
kolejny raz sprawdził i board uzupełniła 4s z rivera, która mogła skompletować
potencjalny draw do koloru. Pagano nie przejął się tym zbytnio i na riverze
zagrał bet za 7000 po tym, gdy jego przeciwnik ponownie zaczekał. Samson raz
jeszcze sprawdził i Luca Pagano pokazał top parę ze swoimi , co
wystarczyło tutaj do zwycięstwa. Samson odsłonił tylko jedną ze swoich kart, a
była nią . W tym wypadku kicker miał decydujące znaczenie. Po tym zwycięstwie
Pagano miał już 65 000 w stacku, zaś pod sam koniec dnia udało mu się
przekroczyć barierę 100 000 w żetonach.

Marcin Goral Horecki
Marcin "Góral" Horecki

Pod koniec siódmego, czyli jednocześnie ostatniego z zaplanowanych na dzień 1A
poziomów blindów, niesamowite rzeczy wyczyniał Marcin Góral Horecki. Nasz rodzynek w Teamie PokerStars Pro najpierw
stracił niemal całego stacka tylko po to, aby po chwili odbudować się w iście
cudowny sposób. Zacznijmy od porażki. Przy dużym blindzie w wysokości 400 Góral miał tylko 8000 w stacku. Nasz
gracz zdecydował się na openraise z hijacka, ale jeden z siedzących za nim
graczy zadeklarował reraise. Góral miał w ręku parę ósemek i postanowił
zaryzykować i wejść all-in. Rywal sprawdził błyskawicznie i był na zdecydowanym
prowadzeniu, odwracając wyższą parę Qx Qx. Pomimo tego, że już na flopie Góral trafił
seta ósemek, to nie zdołał on wygrać tego rozdania, bowiem ostatecznie jego
przeciwnik skompletował kolor. Nastąpiło liczenie stacków i po chwili okazało
się, że Góralowi na dalszą grę
pozostało jedynie... 75 w żetonach! Przy ante w wysokości 50 eliminacja Górala wydawała się być formalnością. Po
chwili jednak zaczęły się dziać same dobre rzeczy. W kolejnym rozdaniu Horecki
dostał Ax Tx i zgarnął ante, bowiem pokonał rywala z Tx 7x. Po chwili Góral dostał
9x 7x, kolejna dziewiątka pojawiła się na stole i średnia parka wystarczyła
Polakowi do tego, aby potroić w tej sytuacji stacka do wartości 2700 w
żetonach. Po chwili Góral pomnożył jeszcze tego stacka niemal czterokrotnie i
ostatecznie powróci do rywalizacji w drugim dniu, mając przed sobą 9850 w
żetonach. To był zdecydowanie powrót roku. Oby szczęście sprzyjało naszemu
graczowi również w kolejnych dniach rywalizacji.

EPT Warszawa Main Event
Chip Count po dniu 1A
 
Miejsce
Gracz
Stack
 
1. Carter Phillips 194 850  
2. Clayton Mozdzen 103 250  
3. Luca Pagano 101 575  
4. Corneliu Cretu 93 675  
5. Antoanell Judet 89 300  
6. Mihai Manole 85 525  
7. Piotr Fiszunio Kiliński 75 200  
8. Peter Hedlund 74 725  
9. Olaf De Zeeuw 71 775  
10. Alexander Debus 62 600  

Jeszcze przed zakończeniem rozgrywek pokaźne ilości żetonów zgarniał w swoim
kierunku Carter Phillips. W pewnym momencie gracz ten miał już ponad 200 000 w
stacku i zdecydowanie dominował, a ostatecznie zakończył dzień z dorobkiem 194
850 w żetonach. Taka suma i tak robi piorunujące wrażenie na rywalach, bowiem
za Carterem nie ma nikogo w pobliżu. Na drugim miejscu ukończył zmagania
Clayton Mozdzen, ale jego 103 250 w stacku to zaledwie nieco więcej niż połowa
żetonów Phillipsa. Trzecim, a zarazem ostatnim graczem, który na koniec dnia
dysponował sześciocyfrowym stackiem, jest wcześniej wspominany Luca Pagano.

Ostatecznie do dalszych gier awansowało czternastu Polaków. W najlepszej
sytuacji jest Fiszunio, który zdołał
nabudować się do wartości 75 200 w żetonach. Powodów do narzekań nie ma również
Jeremi, który drugi dzień rywalizacji
rozpocznie mając przed sobą 58 025 w stacku. W najgorszej sytuacji będzie Janek
Knorr, który ze swoimi 6350 w stacku bardzo szybko będzie zmuszony do szukania
okazji do podwojenia się. Ale póki ma się choćby 3 żetony, wszystko jest
możliwe, co udowodnił tego dnia Góral.
Na dzień 1B swój start zaplanowali inni nasi rodacy, między innymi Żelik, Rambo i Serginho. O tym,
jak im poszło, przeczytacie już w kolejnej naszej relacji z turnieju EPT
Warszawa Main Event.

Linki