Dyscyplina buduje się przez tworzenie nowych nawyków - wywiad z whys0serious
Dziś z naszym trenerem od mindsetu rozmawiamy między innymi o dobrych książkach dla pokerzysty i samodzielnej pracy nad swoimi wadami.

ultrac: Cześć, minęło 1,5 roku od naszej ostatniej rozmowy. Co tam u ciebie?
whys0serious: Cześć! Oj, dużo się działo w tym czasie. Zaliczyłem ponad roczną przygodę z etatem, obroniłem się i znowu powróciłem do korzeni freelancingu, zajmując się obecnie tylko mindsetem. Oprócz tego rozwijam się cały czas jako trener, jestem już na półmetku rocznej szkoły, która przygotowuje do pracy w tym zawodzie.
Zacząłem też indywidualną współpracę z graczami. Niebawem wybieram się na 10 dniowy kurs medytacji w odosobnieniu i już tworzę plany rozwoju na przyszły rok. Co tu dużo mówić - lubię to co robię i uwielbiam się w tym doskonalić.
ultrac: Jak twoja kariera "pokerowa": awansowałeś na wyższe stawki? Udaje ci się wygospodarowywać jeszcze czas na pokera?
whys0serious: Miałem kilkumiesięczną przerwę, ale ostatnio się rozkręcam i myślę na poważnie o powrocie do regularnej gry. Poza faktem, że to po prostu lubię i poker nadal sprawia mi wiele frajdy, to uważam, że bycie na biężąco pozwala lepiej wczuć się w problemy graczy, bo sam mam okazję doświadczać tych trudnych momentów. Skusiłem się nawet na mały stream 2-3 razy w wakacje.
ultrac: Streamy, streamy. Wszyscy teraz streamują. Jakiś czas temu zorganizowałeś między innymi stream z turnieju dla freelancerów PS.com. Planujesz kolejne? Przyznam się, że nie byłem na twoich streamach pokerowych, ale myślę, że fajnym streamem byłby taki z grą i pogadanką psychologiczną. Chętnie bym sam obejrzał coś takiego.
whys0serious: W zasadzie ten stream był trochę połączeniem gry i pogadanki psychologicznej. Na początku popełniłem błąd i odpaliłem za dużo stołów, co trochę utrudniło interakcję z widzami, ale jak już zrozumiałem swój błąd, to następnym razem znalazłem balans i od razu było lepsze flow. Widzowie zadawali pytania, więc czas leciał bardzo szybko i przyjemnie.
ultrac: W poprzednim wywiadzie poleciłeś kilka książek:
„Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana, „Test Marshmallow” Waltera Mischela, „Przepływ” Mihalyia Csíkszentmihályiego, „Nowa psychologia sukcesu” Carol Dweck, „Inteligencja emocjonalna” i „Focus” Daniela Golemana, „Każdy inny” Judith Rich Harris.

Czytasz dużo. Pojawiło się coś nowego na twojej liście "everybody must read this"?
whys0serious: Dodałbym do tego "Siła woli" Roya Baumeistera. Przyda się pokerzystom, którzy często zapominają, że samokontrola jest wyczerpywalnym zasobem i nie zawsze można na niej polegać.
"Zen To Done" Leo Babauty - mała książeczka, do przeczytania w 2 godziny. Nic odkrywczego, a jednak... prostota zamknięta w 10 nawykach efektywności.
"Finansowy ninja" Michała Szafrańskiego - świetna pozycja na temat inteligencji finansowej - żadne tam "umysły milionera" - same konkrety podparte często wyliczeniami.
"Potęga kiedy" Michael Breus - jeszcze do niedawna myślałem, że każdy może wstawać o 5 rano, a ci, którzy mają z tym problem to zwyczajne lenie. No nie do końca, okazuje się, że jest nawet specjalny gen odpowiedzialny za preferencje godzin snu.
"Mindware. Narzędzia skutecznego myślenia" - dobre uzupełnienie do "Pułapek myślenia" Kahnemana.
Zacząłem jakiś czas temu eksplorować filozofię i natrafiłem na bogactwo tego co oferuje stoicyzm. To jest dokładnie podejście jakiego potrzebuje pokerzysta. Polecałem ostatnio na blogu "366 medytacji na każdy dzień" Ryana Holidaya, ale też fajnym wprowadzeniem jest "Sztuka życia według stoików" polskiego filozofa Piotra Stankiewicza.
Nadal zaniedbuję beletrystykę, którą uważam za równie cenną z punktu widzenia rozwoju. W kolejce mam np. dwa opasłe tomy Jaume Cabre - świetnego katalońskiego pisarza, który ma bardzo ciekawy styl opowiadania ludzkich historii. Często sięgają różnych czasów, epok i nagle okazuje się, że mają ze sobą wiele wspólnego. Jak komuś podobał się film "Atlas Chmur", to Cabre na pewno przypadnie mu do gustu. Polecam zacząć od "Wyznaję". Odkryłem też piękno polskiego kryminału - Katarzynę Bondę, Zygmunta Miłoszewskiego, Marka Krajewskiego.
ultrac: Świetnie! Dzięki za sugestie. Ostatnio pisałeś o pewnym temacie mindsetowym na swoim blogu - o rytuałach. Po raz kolejny, po lekturze tego mam bardzo silne przeświadczenie, że poprawa mindsetu to podejście holistyczne - wszystko się łączy.
Rytuały wiążą się z koncentracją i skupieniem, poprawiają wydajność, poprawiona wydajność wpływa na lepsze samopoczucie, mniejsze poczucie irytacji itd. Tak naprawdę nie można o żadnym aspekcie dbania o mindset zapominać.
whys0serious: To prawda. Odkrywam ostatnio siłę rytuałów. Już w pierwszej mojej produkcji dla PokerStrategy zwróciłem na to uwagę, że większość wielkich tego świata miała swoje małe rytuały ("Codzienne Rytuały" M. Currey). Nadają pewną strukturę, której większość ludzi jednak potrzebuje, inaczej wkrada się chaos, w którym łatwo wpaść w marazm. Masz rację, że wszystko się łączy i czasami kiedy przytłacza nas ilość naszych wad, to warto zacząć właśnie o tych małych detali. Tak się buduje stopniowa samodyscyplina - poprzez wprowadzanie kolejno nowych nawyków.
ultrac: Z twojej praktyki, z jakimi problemami mindsetowymi NAJCZĘŚCIEJ muszą radzić sobie obecnie pokerzyści?
whys0serious: Tilt, motywacja, wytrzymałość. Przyczyną tego pierwszego jest brak akceptacji wariancji i nie jest to łatwy temat do pracy. Większość z nas ma pewien próg odporności, który po pewnej "dawce" pęka. Doświadczenie robi swoje, ale nawet dobrym graczom czasami puszczają hamulce.
Logicznie każdy rozumie, że tak musi być i działa to na naszą korzyść w long-runie. Ale weź to wytłumacz mózowi emocjonalnemu (układ limbiczny) - on ma to gdzieś. Odruchowo reaguje gniewem i frustracją kiedy coś idzie nie po jego myśli. To kwestia oczekiwań, ale też pewien naturalny odruch niezgody na "niesprawiedliwość". Akceptacja to coś więcej niż logiczne zrozumienie, to postawa, którą często kształtuje się miesiącami. Pisałem o tym ostatnio na fanpejdżu. Motywacja to też często zgłaszany problem, chociaż często przyczyna leży zupełnie gdzie indziej. W źle sprecyzowanych celach, braku odpowiedniej rutytny, czy też w lęku. Praktycznie każdy mindsetowy leak odbija sie na motywacji. Wytrzymałość to wiadomo - utrata koncentracji, senność, zmienne pobudzenie podczas sesji.
ultrac: Czy inne deficyty mają pokerzyści z niskich stawek, w porównaniu do tych z wysokich, czy raczej podobne?
whys0serious: Doświadczenie jednak robi swoje, więc gracze z wysokich stawek mają większą odporność. Często zgłaszają się z konkretnymi problemami i mają już pewne hipotezy na temat przyczyn. Na pewnym etapie nie da się być graczem wysokich stawek i nie mieć np. odpowiedniej etyki pracy. Prędzej czy później odbije się to na twoich wynikach i albo to poprawisz, albo nie utrzymasz się długo na swoim limicie. Początkujący gracze mają za to często problemy natury braku akceptacji realiów pokera: tiltują częściej, zniechęcają się, mają nieodpowiedni podział nauka vs. grind, nie mają wypracowanych rutyn itd.
Więc tak - ta różnica jest zauważalna. Ale bywają też wyjątki od reguły - jak wszędzie.

ultrac: U każdego deficyty na pewno są inne, inna struktura osobowościowa itd. Pewnie części problemów pokerzyści są świadomi, ale może są też jakieś problemy, których gracze sobie często nie uświadamiają? Jakiemu aspektowi swojej aktywności/mindsetu warto się przyjrzeć samodzielnie pod tym kątem?
whys0serious: Istnieją tzw. mechanizmy obronne ego. Mogą przybierać różne formy, ale zasadniczo cel jest ten sam: ochrona obrazu siebie, unikanie zagrażających nam uczuć i utrzymanie statusu quo. Ciężko to wyłapać, bo każdy w mniejszym lub większym stopniu stosuje nieświadomie takie mechanizmy na co dzień.
Jeżeli jednak chcesz robić progres w jakiejkolwiek dziedzinie, to musisz być mocno wyczulony na wszelkie próby oszukiwania się. Przykładem może być sytuacja, kiedy od jakiegoś czasu nam nie idzie i próbujemy zrzucać winę na wariancję. Co więcej - w ramach własnego doskonalenia nie zabieramy się za strategię, tylko właśnie za jakieś mindsetowe materiały.
Dlaczego? Bo to przyjemniejsze i mamy poczucie, że robimy coś dla naszej gry. Tym czasem największe leaki strategiczne nadal pozostają nierozwiązane. Przyznanie się do tego, że w mojej grze są jakieś braki oznacza dwie rzeczy: muszę zweryfikować ponownie swoją samoocenę, a po drugie czeka mnie ciężka praca. Oba te czynniki wywołują duży dyskomfort, dlatego łatwiej nam się zamknąć w bańce różnych racjonalizacji. Praca nad mindsetem w tej sytuacji jest jak najbardziej uzasadniona, ale musi iść w parze z poprawą strategii. Jeżeli staje się substytutem, to niewiele zyskamy w ten sposób.
ultrac: Obecnie "vicktor" jest prawdopodobnie najlepszym przykładem doskonałego mindsetu. Czego możemy się nauczyć od takiego kozaka?
whys0serious: Nie miałem okazji poznać Vicktora osobiście, więc mogę jedynie wnioskować z informacji, które znam z wywiadów, bloga, podcastów. Co tu dużo mówić - ten człowiek jest tytatem pracy. Miał jeden cel, któremu całkowicie się poświęcił, pracując po 10h dziennie, a może nawet i więcej.
Myślę, że wcześniejsza przygoda ze sportem miała też duży wpływ na zbudowanie odpowiedniego podejścia. W tym przypadku kontuzja, której doświadczył mogła być dodatkowym czynnikiem wzmacniającym mindset. W psychologii mówi się o tzw. 'bounce-back' (odbicie się), związanym z takim pojęciem jak rezyliencja. Czyli krótko mówiąc - co cię nie zabije, to wzmocni. Opowiadam o tym w jednym z filmów na temat odporności psychicznej. Chce grać z najlepszymi, dosiadał się do kozaków będąc świadomym, że może przegrać trochę kasy, ale była to zapłata za naukę.
Mało kto myśli w ten sposób - wielu graczy chce się rozwijać jak najmniejszym kosztem. Gdzieś pomiędzy ciężką pracą na stołach widać, że znajduje jeszcze czas na dbałość o kondycje fizyczną. Przypomina mi się jedno video z facebooka jak o 5 nad ranem skończył sesję i mówił, że jeszcze pójdzie pobiegać, a później może zrobi analizę.
To też świadczy o niesamowitej wytrzymałości organizmu. Istnieją pewne predyspozycje, ale coraz częściej zauważam taką zależność, że osoby silnie napędzane pasją, dążeniem do mistrzostwa potrafią też zwykle przekraczać swoje własne bariery i ograniczenia. Mówi się, że mają 'ogień w oczach'. Vicktor z pewnością należy do tego grona.
ultrac: Obyśmy wszyscy mieli ten ogień w oczach! Dzięki za rozmowę i do następnej!
Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o takiej formie pogadanek mindsetowych, czy chcielibyście więcej?