Dreszczowiec w Bellagio za garść chipsów
Chwile grozy przeżyli amatorzy blackjacka, którzy na dobieranie do "oka" wybrali się sobotniego wieczora do Bellagio. Dwóch kasynowych gości postanowiło zdobyć żetony bez konieczności liczenia na asa i jopka.
![]() |
| I tylko babci żal... |
Około godziny 20:45 do Bellagio weszło dwóch ubranych w peruki i okulary przeciwsłoneczne mężczyzn. Panowie nie wstąpili jednak ani na boogie contest, ani na koncert Earth, Wind and Fire - podeszli natomiast do jednego ze stołów z blackjackiem i, delikatnie mówiąc, oderwali od gry resztę towarzystwa. Jeden z przebierańców wyciągnął gaz łzawiący i wystrzelił w kierunku dealera oraz pobliskich osób, podczas gdy druga połowa teamu chwyciła w ręce 32 żetony o wartości 5000 $ każdy.
Gościowi ze sprayem udało się zbiec, jednak jego kompan - 24-letni Kalifornijczyk Michael Quinn Belton - został obezwładniony przez ochronę kasyna i wkrótce zwinięty przez policję, trafiając do aresztu Clark County z szeregiem smutnych zarzutów. Funkcjonariuszom tłumaczył, że potrzebował lekarstw dla chorej babci. Czerwony Kapturek musiał mieć wolne. Jeśli zaś chodzi o wspólnika, Belton okazał się lojalny. Powiedział śledczym, że towarzysza nigdy wcześniej nie widział; że odpowiedział na jakieś ogłoszenie motoryzacyjne, a tenże człowiek namówił go na obrabowanie kasyna do spółki z pewnym Carlosem. Najłatwiej zwalić na Meksykańców.
by acebestini
