Zaktualizowano 03 mar 26 przez

David Benefield: poker i szkoła - część 1

Zdobądź jak najwięcej w pokerze i odejdź. Wróć do szkoły. Rozwijaj się. Sam twórz swoją przyszłość, używając do tego 5 milionów dolarów zarobionych na pokerze. Taki był właśnie plan Davida Benefielda.

david

David Benefield jest przykładem pokerzysty, który zszedł ze sceny, będąc u szczytu swoich możliwości. Często piszemy o graczach najwyższych stawek, tak naprawdę zamkniętych w swoim własnym gronie, którzy nadal grają w pokera, niezależnie od wyników. Benefield opuścił ten elitarny krąg, stawiając swoją przyszłość na naukę, chociaż do tej pory nie wie, jak ona będzie wyglądać.

David nigdy nie poznał swoich prawdziwych rodziców. Adoptowany niedługo po urodzeniu, spędził całe życie w rodzinie zastępczej, ale nie czuje z tego powodu złości, nie pyta się, dlaczego coś takiego musiało się przytrafić akurat jemu, nie chowa urazy. Mówiąc "rodzina", ma na myśli tych, którzy go wychowali. Rozmyślania o swoich biologicznych rodzicach kończy na pytaniach "jak wyglądała moja matka, mój ojciec?" oraz "jak wiele cech odziedziczyłem od każdego z nich?".

"Rounders" po raz kolejny

Do takiej postawy musiał dojrzewać kilka lat i poker na pewno nauczył go trochę pokory oraz szacunku do innych ludzi. Zaczynał, co nie dziwne zresztą, jako że kilka razy tutaj wspominaliśmy o podobnych historiach, od obejrzenia filmu Rounders. Następnie wraz z kilkoma przyjaciółmi, którzy także byli zachwyceni możliwościami spędzania wolnych chwil przy kartach, rozpoczął własną eksplorację świata pokera przy domowych spotkaniach.

rounders
Ilu to już profesjonalistów
zaczynało od obejrzenia tego filmu?

Stawki nie były wysokie, jednak pierwsza przegrana 20 $ niesamowicie go zabolała. Szukając sposobu na naukę pokera, sięgnął, co nie dziwne, po książki o tej tematyce. Kolejne dwa lata spędził na studiowaniu kart własnych, flopów, turnów i riverów. Znalazł w najbliższym otoczeniu miejsce, gdzie odbywały się regularne gry no-limit cash 1 $/ 2 $. Niedługo został uznany za stałego uczestnika tych spotkań, przybywając tam kilka razy w tygodniu. Będąc już pełnoletnim, przelał niewielki bankroll na konto na PartyPoker i rozpoczął swoją podróż po stawkach.

Teraz ma inne spojrzenia na bankroll management niż kilka lat temu i swoją zasadę 10-buyinów w grach SnG uważa za pokerowe samobójstwo. Upswing jednak mu pomógł, gdyż w krótkim czasie wszedł na stawki 215 $. Za namową bliskich przyjaciół przeszedł na 6-max cashe no-limit Hold'em na stawkach NL400 oraz NL600. Tam już jednak nie szło mu tak gładko, chociaż po 50 000 rękach zanotował niewielki profit. Jakie wyciągnął wnioski ze swojej gry? Można je skrócić w słowach "NL2000, here I come!".

Na blindach 10 $/ 20 $ spotkał się jednak z ogromnymi swingami. Jednego dnia wygrał 20 000 $, by następnego je przegrać. Kolejnego znowu zanotował profit 30 000 $, żeby dzień później być już 10 000 $ na minusie. Wrócił do niższych stawek, ale nie na długo. Kolejny shot miał już miejsce na 25 $/50 $ i zdrowo runnując, zbierając kolejne tysiące dolarów na swoim koncie pokerowym, nigdy nie wrócił do buy-inow poniżej tysiąca dolarów.

Agresywna gra, agresywny bankroll management

Nie był wierny konserwatywnemu bankroll managementowi. Zmiana stawek zawsze przychodziła mu łatwo. Jednego dnia mógł grać na blindach 500 $/1000 $, by kolejnego przejść na 10 $/20 $, ponieważ zarabiał tam więcej dolarów na godzinę. Ego nigdy nad nim nie panowało i prawdopodobnie była to jedna z najważniejszych cech, dzięki którym zaszedł tak wysoko. Nie próbował jednak ryzykować całego swojego bankrolla w pogoni za łatwymi grami, gdyż jak sam twierdzi, jego utrata jest najgorszą rzeczą, jaka może spotkać pokerzystę.

dwan
Pokerowy BFF Davida?

Dostęp do elitarnego kręgu profesjonalistów high stakes otrzymał niedługo później. Zaczęło się od spotkania z Tomem Dwanem na PCA. Benefield wcześniej sądził, że durrrr to jedynie "fish, ale bardzo kreatywny / sprytny fish". Nie mógł się bardziej mylić. W wakacje 2006 roku wyjechał do Las Vegas i zamieszkał w słynnym "Ship it Holla Balla Mansion", pełnym pokerowych grinderów. Willa gościła wielu szanowanych graczy high stakes, z których najważniejsi to Andrew Robl, Phil Galfond, Tom Dwan, jonathanlittle czy właśnie David Benefield. Już rozumiecie, czemu pisaliśmy o zamkniętym gronie profesjonalistów?

Benefield znalazł w Dwanie prawdziwego przyjaciela i obydwaj zdecydowali się na zakup domu w Teksasie, gdzie później razem mieszkali. Właśnie w tamtym okresie Benefield zaczął regularnie grać na nosebleedach. Dodatkowa gotówka niosła także za sobą chęć jej wydania na popularne w świecie pokera prop bety. Jednym z takich zakładów było postawienie 60 000 $ przeciwko durrrr'owi w jego rozgrywce szachowej z arcymistrzem Gregiem Sharhade, również graczem pokerowym znanym jako "curtains" na PokerStars. Żeby heads-up nie był zupełnie jednostronny, Greg musiał pozbyć się jednej ze swoich wież (tuż po królowej najmocniejszej figury). Dwan przegrał wszystkie trzy zaplanowane pojedynki i pożegnał się z 60 000 $.

Chęć szukania nowych wrażeń wynikała też z bardzo szybkiego wypalenia. Benefield wspomina, że tylko przez pierwsze trzy miesiące swojej gry był szczerze zafascynowany pokerem. Później rutyna niestety wykonała swoje zadanie, zabijając pełną radość z gry.

Grind?

David ciągle uwielbiał konkurowanie z innymi graczami, każdego dnia uczył się nowych zagrań. Nie było to jednak to samo, co lata wcześniej, gdy zaczynał swoją przygodę z pokerem online. Stało się to również z powodu niesamowitej dedykacji do kart, starań do osiągnięcia sukcesu, setek godzin spędzonych przed komputerem każdego miesiąca. Wychowywany w teksańskiej, katolickiej rodzinie, prawdopodobnie nie raz słyszał, że poker to zło i nigdy na tym nie zarobi ani grosza. Benefield stwierdził jednak, że pokaże wszystkim niedowiarkom, na co go stać. Negatywne opinie oraz zła atmosfera tylko zwiększały w nim chęć udowodnienia, co potrafi i gdzie może zajść.

A grindował bardzo dużo, chociaż samo określenie "grind" nie oddaje dobrze jego zaangażowania, poprawy umiejętności i sposobu myślenia przy stole:

Wiele razy oglądałem grę innych osób, naprawdę - BARDZO WIELE RAZY. Nieustannie rozmawiałem z innymi nosebleedowcami o rozgrywanych przeze mnie rękach. Zagłębiałem się w ich umysły. Chciałem złamać sekrety każdego gracza, którego uważałem za dobrego, poznać ich sposób myślenia, co robią, dlaczego to robią i jaki jest tego skutek. Wtedy wprowadzałem część tych strategii do mojej własnej gry.

Najlepszą poradą, jaką kiedykolwiek możesz komuś przekazać, jest "graj tu i teraz". Nie wykonuj po prostu ruchów. Nie grinduj rąk. Aktywnie myśl o każdym swoim zagraniu i bądź pewny, że posiadasz dobry powód, żeby je wybierać. Kiedy staję się zbytnio zadowolony z siebie i włączam autopilot, przestaję wygrywać tak dużo. Kiedy myślę o każdej decyzji i staram się wykonać najlepszy ruch z możliwych w danym momencie, niszczę. To naprawdę ma znaczenie. Jeśli jesteś w okresie downswingu lub break even, zmniejsz o połowę ilość stołów i postaraj się poprawić swoją grę.

david2

Czytając jego wypowiedź, już wiemy, skąd się wzięło te 5 milionów wygranych.

Brak miejsca na szkołę

Spotkał się również z kolejnym problemem dużych pieniędzy zarobionych w młodym wieku: porzucić szkołę czy kontynuować naukę?

Dwa tygodnie temu przedstawialiśmy sylwetkę Andrew Robla, który zadawał sobie to samo pytanie, a na końcu zdecydował się kroczyć drogą poker pro. Davidowi wydawało się, że jego przeznaczenie jest takie samo.

Zrezygnował w końcu z nauki, ale przez długi czas nie był pewien swojej decyzji. W końcu pewnego dnia ponownie zapakował swój plecak i wrócił do szkolnych ławek. To jednak, jak się w drugiej części artykułu przekonacie, także nie trwało długo.

by dlrzz