Czy poker może przetrwać Big Beautiful Bill?
Amerykańscy gracze stoją w obliczu perspektywy opodatkowania wygranych, których nie wygenerowali. Jak bardzo jest to szkodliwe dla pokera w Stanach i ogółem?

Na początku tego roku wszyscy zastanawiali się, czy taryfy Donalda Trumpa mogą poważnie zaszkodzić WSOP. Obawy były nieuzasadnione, bo ogólna frekwencja na World Series w tym roku wręcz wzrosła.
Okazuje się jednak, że Trump nie chciał zaszkodzić WSOP 2025, tylko edycjom z 2026, 2027 roku i każdej innej pokerowej imprezie w USA począwszy od przyszłego roku. Wszystko za sprawą niespodziewanej poprawki hazardowej dodanej do jego „Wielkiej, Pięknej Ustawy”.
Nowe prawo przewiduje, że straty przy stołach będą mogły być odliczane tylko w 90%. Oznacza to, że jeśli ktoś w danym roku odnotuje 100 000 $ wygranych i 100 000 $ strat, zostanie opodatkowany od 10 000 $, których realnie nigdy nie zarobił. Taka interpretacja sprawia, że poker i inne formy hazardu stają się nieopłacalne lub co najmniej zniechęcające dla większości graczy.
Poszukiwanie obejścia
To naprawdę może być koniec pokera w USA, chyba że ktoś wkroczy i zmieni bieg wydarzeń. Phil Galfond, który dokładnie relacjonuje tę sprawę, opublikował statystyki pokazujące, że profesjonalny poker może nadal być opłacalny, ale tylko dla niektórych. Nowy podatek działa jak dodatkowy rake. Dla części graczy gra pozostanie dochodowa, inni jednak staną się graczami przegrywającymi.
I thought the tax changes would end pro poker. For some, they will. Others survive.
I ran real data to help my students plan. Sharing here for anyone it might help. pic.twitter.com/aHf82ivC9S
— Phil Galfond (@PhilGalfond) July 5, 2025
Wszyscy analizują teraz szczegóły amerykańskiego prawa podatkowego, szukając luk i obejść, które umożliwiłyby dalsze granie w pokera. Przypomina to sytuację, gdy greccy gracze rejestrowali się do turniejów online pod koniec miesiąca, aby ich konta nie wykazywały zysku w rozliczeniu podatkowym.
Spodziewam się, że sprytni pokerzyści znajdą jakiś sposób. Moim zmartwieniem są gracze rekreacyjni - a to oni są sercem pokera - którzy mogą nie mieć wiedzy ani ochoty, by korzystać z takich metod. Kiedy gra w pokera przestaje być łatwa, ludzie albo znajdą szemrane sposoby obejścia problemów, albo po prostu przestaną grać.
Kolejne egzystencjalne zagrożenie
Mieszkam w Wielkiej Brytanii, gdzie wygrane z hazardu są zwolnione z podatku, więc cała ta sytuacja wydaje mi się szokująca. Naprawdę współczuję moim amerykańskim przyjaciołom, którzy nie tylko muszą płacić wysokie podatki od wygranych, ale też nieustannie żyją w cieniu ryzyka, że politycy, którzy nie rozumieją tej gry, odbiorą im możliwość grania.
Przeżyłem UIGEA, Czarny Piątek i COVID - wszystkie te wydarzenia były egzystencjalnym zagrożeniem dla pokera, zwłaszcza w USA. Jednak to, co dotyka Amerykę, dotyka nas wszystkich. Błędem jest sądzić, że sytuacja w USA nie wpłynie na globalne zainteresowanie pokerem i budżety marketingowe.
Poker przetrwał to wszystko i wierzę, że przetrwa i teraz, ale to kolejny brutalny sygnał dla graczy, że trzeba być gotowym na zmiany i mieć zawsze plan B w zanadrzu.
Czy ta sytuacja budzi w was obawy o przyszłość pokera? Dajcie znać w komentarzach: