Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Czesi legalizują e-hazard!

Nasi południowi sąsiedzi doszli do wniosku, że więcej zarobią na legalizacji e-hazardu, niż na bezczynnym udawaniu, że temat nie istnieje.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/06/Czechy.svg/580px-Czechy.svg.pngProblem z e-hazardem jest bardzo prosty. Szybki rozwój rynku doprowadził do tego, że ciężko jest znaleźć na całej kuli ziemskiej kraj, który jest wolny od obywateli grających w Internecie. Nie rozchodzi się tutaj li tylko i wyłącznie o pokera, ale o wszystkie przejawy gamblingu on-line - od zakładów sportowych, przez typowo kasynowe gry, aż do pokera. Jednakże z drugiej strony, ciężko jest znaleźć na świecie kraj, który wydał odpowiednie regulacje prawne dla hazardu on-line. Większość państw posługuje się ustawami o hazardzie na żywo, jednak jest to dość spore pójście na skróty i totalnie nie wystarcza, aby poważnie objąć całą sprawę. Chodzi przede wszystkim o to, że firmy, które w swojej ofercie internetowej mają gry hazardowe, są praktycznie nietykalne przez prawo poszczególnych państw, których gracze korzystają z ich usług. Firma mieszcząca się na Gibraltarze nie ma żadnych zobowiązań w stosunku do prawa czeskiego, czy polskiego. Internet przełamał wszelkie granice - państwowe, a nawet kontynentalne.

Co za tym idzie, firmy oferujące hazard, przykładowo w Czechach, są objęte regulacjami czeskimi, a takich w stosunku do gier internetowych nie ma. Co za tym idzie, e-hazard jest w Czechach nielegalny i lokalni operatorzy nie mogą zamieścić swojej oferty w Internecie. Dlatego właśnie Czesi grają i nabijają przysłowiową kabzę firmom zagranicznym.
Ten problem przede wszystkim uderza w interesy z Fortuna Group. To jeden z największych w Europie operatorów bukmacherskich rodem Czech i Słowacji. Po akwizycji firmy Favorit na około 1600 punktów bukmacherskich w czterech krajach. Firma notuje wzrost klientów z każdym miesiącem, pomimo wielkiej konkurencji ze strony zagranicznych firm oferujących swoje usługi w Internecie. Jak wielkie jest to źródło pieniędzy, nie trzeba nikogo przekonywać. Dlatego właśnie, Fortuna Group oraz pięciu mniejszych czeskich operatorów poczęło lobbować swój interes w kręgach władzy naszych południowych sąsiadów. Tomas Bahnik z Fortuna Group tak oto wypowiedział się o całej sprawie w Radio Praha tuż przed świętami:

http://mm.denik.cz/25/14/2305997_liberec___bahnik_denik_clanek_solo.jpg
Tomas Bahnik

Jesteśmy wielce zasmuceni, że obce firmy mogą za pomocą Internetu operować w Republice Czech bez żadnej kontroli. Nie ma w Czechach regulacji prawnych. Dlatego zasadniczo, oni zarabiają na naszym rynku nielegalnie. A my chcemy mieć identyczne możliwości, co obce kompanie.

Bahnik powiedział, że jego firma traci kilkaset milionów Euro rocznie, ponieważ nie może oferować swoich usług w Internecie.

Czescy politycy dali się przekonać. Już 5 stycznia (jutro) w życie wchodzi ustawa regulująca prawnie e-hazard w Czechach. Co za tym idzie rodzimi operatorzy mogą bez żadnych problemów ruszać ze swoimi witrynami w sieci.

Zakłady internetowe stają się legalne już 5 stycznia. Mam nadzieję, że będziemy zwarci i gotowi, aby wystartować z własnym serwisem w tym właśnie czasie. - kontynuował Bahnik.

Jakie korzyści wyciągną Czesi z faktu uregulowania e-hazardu, jest chyba oczywiste. Część klientów zapewne będzie wolała grać na rodzimych witrynach, a co za tym idzie, dadzą zarobić swoim firmom, które odprowadzają podatki do czeskiego skarbca... i tak dalej... i tak dalej

Czescy politycy nie byli jednak tak ochoczo nastawieni do legalizacji gamblingu on-line. Chodziło o problemy obywateli z e-hazardem. Fortuna Group wprowadziła zatem bardzo restrykcyjne zasady, które obowiązują każdego, kto chce postawić zakład.

Każda osoba, nawet nastolatki mogą używać Internetu, aby grać na zakładach bez żadnej kontroli. Naszym priorytetem jest kontrolowanie tego stanu rzeczy. Jeżeli ktoś chce grać przez Fortunę w Internecie, musi przyjść i zarejestrować się w jednym z naszych punktów oraz pokazać dowód tożsamości. Tylko tacy gracze będą dopuszczeni do gry. - zapewniał dalej Bahnik - Nie akceptujemy kart kredytowych, ale tylko normalne karty płatnicze. Wszystko dlatego, że nie akceptujemy hazardu oraz hazardzistów. Nie chcemy u siebie ludzi, którzy są podatni na bycie internetowym hazardzistą. Tego nie mogą osiągnąć zagraniczne firmy.

Abstrahując od kwestii typowo moralnych, czy społeczno-psychologicznych, Czesi uporali się w pewien sposób z problemem, problemem, na który inne kraje po prostu nie zwracają uwagi. Reszta Europy, która chce chronić własny rynek, po prostu zakazuje gamblingu on-line stwarzając tym samym świetne podłoże do rozwijania się monopolu. Może w końcu, na przykładzie Czech, ktoś dojdzie do wniosku i w reszcie członków Unii Europejskiej, że Internet jest wszechobecny i że nie da się zakazać korzystania z pokerroomów, witryn przyjmujących zakłady bukmacherskie oraz internetowych kasyn. Lepiej jest zatem stworzyć regulacje prawne dla tego, co już jest i co rozwija się w szalonym tempie oraz czerpać zyski, niż walczyć jak Don Kichot z wiatrakami, które rosną, niczym grzyby po deszczu.

Links

//