Andy Bloch o operacjach Full Tilt Poker
Coraz więcej osób zaczyna opisywać zdarzenia, które zaowocowały upadkiem Full Tilt Poker po Czarnym Piątku. Tym razem głos zabiera Andy Bloch - udziałowiec Tiltware oraz profesjonalny pokerzysta, który w tym roku zdobył swoją pierwszą bransoletkę WSOP.
![]() |
|
| Andy Bloch |
Andy Bloch w wywiadzie dla diamondflushpoker rzuca trochę więcej na światła na sytuację Full Tilt Poker po Czarnym Piątku oraz przybliża działania, które miały zagwarantować spłatę wszystkich graczy.
Jeszcze przed Czarnym Piątkiem...
Bloch na samym początku zauważa, że Full Tilt Poker zastanawiał się nad opuszczeniem amerykańskiego rynku. W gronie udziałowców znalazło się kilku, którzy nie byli przekonani o legalności działań na terenach Stanów Zjednoczonych i bali się o możliwe skutki pozostania do dyspozycji graczy amerykańskich.
Zarząd Tiltware zastanawiał się, jak daleko posunie się Departament Sprawiedliwości. Udziałowcy badali prawo w każdym stanie, by przygotować się na ewentualną obronę, ale brak reakcji władz w Ameryce i wieloletni staż firmy na tych ziemiach uśpiły ich proces decyzyjny.
Nikt nie podjął decyzji, mimo że znany był im problem konfiskaty pieniędzy przez Departament Sprawiedliwości - jeszcze lata przed Czarnym Piątkiem. Temat krążył wśród udziałowców, ale jedynie Ray Bitar znał pełną sumę, która została odprowadzona w taki sposób z Full Tilt Poker. Zapewniał o zdrowej kondycji poker roomu, a w razie jakichkolwiek obaw odwoływał do sprawdzenia ksiąg finansowych, które znajdowały się w Dublinie. Nikt jednak nie przyleciał do głównej kwatery FTP, by sprawdzić wypłacalność platformy i dokładny stan należących do niej kont.
Pieniądze spadają z nieba
Brak zainteresowania ze strony udziałowców spowodował, że Ray Bitar (a później także Howard Lederer, Chris Ferguson oraz Rafe Furst) posługiwał się tymi pieniędzmi w celach prywatnych. Może wydawać się, że środki graczy zostały wystawione na szwedzki stół, by każdy mógł czerpać z nich garściami. Po twórcach Full Tilt Poker przyszedł czas na "pożyczki" dla profesjonalnych graczy. Z okazji zarobienia kilku milionów więcej skorzystali David Benyamine, Layne Flack, Erick Lindgren, Mike Matusow, Barry Greenstein (który ostatnio zapowiedział zwrot tych pieniędzy) oraz Phil Ivey.
Z tym ostatnim wiąże się szersza historia po Czarnym Piątku, gdy zabrakło pieniędzy w kasie Full Tilt Poker i wszyscy zainteresowani próbowali znaleźć inwestorów, którzy mogliby pomóc podnieść poker room na nogi. Phil Ivey tuż przed 15 kwietnia próbował wyjąć kolejne miliony z platformy, ale ta wypłata nigdy nie doszła do skutku. Wielki umysł pokerowy stwierdził, że zarobi w inny sposób.
Phil Ivey złożył pozew do sądu przeciwko Tiltware, domagając się kolejnych pieniędzy. Znając swoją historię niezwróconych pożyczek, nie liczył nawet na wygraną. Pismo miało jedno zadanie - odstraszyć wszystkich inwestorów, z którymi rozmawiał Zarząd. Ta część udała mu się wyśmienicie. Kolejnym ruchem było wystawienie swojego człowieka na ich miejsce, by kolejny raz zgarnąć chociaż kawałek z upadającej firmy. Mimo nadzwyczajnego spotkania w Dublinie, transakcja nie doszła do skutku.
Niepokojąca umowa poza licencją oraz "Przewrót 2.0"
![]() |
|
| Ray Bitar dosyć długo trzymał się swojego stołka. |
Andy Bloch nawiązuje też do ich umowy z Alderney Gambling Control Commission. Operatorzy jednostki regulującej bardzo dobrze wiedzieli o problemach finansowych Full Tilt Poker, który na początku czerwca nie posiadał pieniędzy na zwrócenie 300 milionów dolarów wypłacającym graczom z całego świata. AGCC zgodził się na utrzymanie licencji FTP, jeśli ten będzie posiadał połowę tej sumy. Gdy nie udało się zebrać tej kwoty, Zarząd przekazał udziałowcom informacje o kolejnej rozmowie z AGCC, w której obydwie strony zgodziły się na jedynie 40 milionów dolarów. Nie była to jednak w żaden sposób potwierdzona informacja.
Full Tilt Poker miał pozostać otwarty, by móc zarabiać na nowych depozytach i prowadzonych grach. Bloch zauważa, że po fiasku rozmów z zainteresowanymi inwestorami, było to jedyne rozwiązanie, które mogli w tamtym momencie wprowadzić w życie. Tiltware miał powoli spłacać graczy, ale było jasne, że nie zbiorą tak wszystkich pieniędzy w krótkim czasie.
Ray Bitar tracił kolejnych sojuszników. Udziałowcy przygotowywali się do przewrotu, po drodze napotkali jednak bardzo wiele problemów. Przede wszystkim nazwisko CEO Full Tilt Poker znajduje się na wszystkich dokumentach, także na przyznanej licencji. Zdjęcie Bitara ze stołka dyrektorskiego oznaczałoby ponowne złożenie wniosku o możliwość prowadzenia gier pokerowych w internecie. Nikt jednak nie wiedział, w jaki sposób wyglądałaby ta sytuacja od strony prawnej i który scenariusz należałoby wybrać.
Koniec marzeń
AGCC zaczęła uważniej przyglądać się finansom Tiltware. Ponownie zrewidowała księgi i cofnęła licencję dla Full Tilt Poker. Wiadomości towarzyszył szok, gdyż nikt nie spodziewał się takiej reakcji jednostki regulującej, która przecież wcześniej znała wszystkie informacje.
Po tym zdarzeniu zniknęli wszyscy ludzie, którzy namawiali do przewrotu w Zarządzie. Cała sytuacja była tak naprawdę dla nich komfortowa - brak licencji oznaczał, że łatwiej będzie wprowadzić nowego CEO i podpisać jego nazwiskiem wszystkie dokumenty. Chyba jednak wszyscy zauważyli, że ten okręt tonie i nie widzieli swojego interesu, by na nim pozostać.
Andy Bloch na końcu zauważa, że powinno rozdzielić się funkcje CEO oraz CFO. W Full Tilt Poker obydwie sprawował Ray Bitar, dzięki czemu posiadał pełną władzę nad firmą i wiedzę o finansowych problemach. "Księgi są otwarte, możecie przylecieć do Dublina i zobaczyć wszystko na własne oczy", mówił. Nikt jednak nie skorzystał z tego zaproszenia.
by dlrzz

