Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Absurdów ciąg dalszy...

Rząd dbając o swoich obywateli założył w 2009 roku Fundusz Rozwiązywania Problemów Hazardowych. Po ostatnim raporcie Najwyższej Izby Kontroli okazało się jednak, że instytucja ta zajmuje się wyłącznie generowaniem kosztów.

Ustawa hazardowa napisana w listopadzie 2009 roku weszła w życie wraz z 1 stycznia 2010. Co za tym idzie od ponad 2,5 roku jesteśmy naocznymi świadkami jak absurd goni kolejny absurd i telenowela ta będzie zapewne trwała w najlepsze jeszcze przez jakiś czas.

Przyjrzyjmy się temu z bliska...

Najwyższa Izba Kontroli (NIK) skontrolowała ostatnio Fundusz Rozwiązywania Problemów Hazardowych, który został powołany do życia w 2009 roku po wybuchu afery hazardowej. Okazało się, że z 22,3 miliona złotych, jakie fundusz miał do wydania na cel leczenia uzależnionych od hazardu osób, przeznaczonych zostało zaledwie 0,4% z tej kwoty, czyli 89 000 zł. Dużo większe koszty zostały natomiast wygenerowane przez administrację (187 000 zł) i pensje dla pracowników (116 000 zł).

Mecenas Bartosz Andruszaniec z kancelarii Allen & Overy, A. Pędzich skomentował taką sytuację w następujących słowach:

Argumentem za uchwaleniem rygorystycznej ustawy o grach hazardowych było, według jej autorów, przeciwdziałanie uzależnieniom od takich gier. Dane opublikowane przez NIK każą wątpić, czy poprzedzono te zmiany rzetelną analizą.

Trudno się z tym zdaniem nie zgodzić, o czym zresztą my pokerzyści wiemy najlepiej. Podobnego zdania prawdopodobnie są urzędnicy NIK, ponieważ w raporcie zawnioskowali o zlikwidowanie Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych, który otrzymuje 3% z wpływów z gier hazardowych objętych monopolem państwa.

Lotto to nie hazard?

Problemem nie jest tylko podejście i myślenie polityków w naszym kraju, ale także społeczeństwa. Z badań przeprowadzonych przez Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) wynika, że 60% Polaków to zdecydowani przeciwnicy hazardu, a kolejne 20% ocenia to zjawisko negatywnie. Jedynie pozostałe 20% ma do hazardu stosunek pozytywny, jednak tylko 3% przyznaje wprost, że go lubi.

To jednak nie jedyne badania, jakie CBOS przeprowadziło. Otóż okazuje się, że w kraju, w którym 80% społeczeństwa to przeciwnicy hazardu, aż 56% Polaków przynajmniej raz w ciągu roku decyduje się na udział w grach i loteriach Totalizatora Sportowego. 16% ankietowanych przyznaje się również do udziału w konkursach sms-owych, czy grach audiotele.

Wprowadzenie ustawy hazardowej pozwoliło Totalizatorowi Sportowemu stać się monopolistą w naszym kraju i mimo iż loterie te spełniają wszystkie wymogi, aby uznać je za gry hazardowe, to rząd stara się nieudolnie unikać tego tematu. Ilu jeszcze absurdów doczekamy, aż ktoś z góry przejrzy na oczy?

by Thorek