Zaktualizowano 03 mar 26 przez

APPT Macau – dzień 1B

Podczas drugiej tury rozgrywania pierwszego dnia turnieju głównego z serii Asian Pacyfic Poker Tour w grze uczestniczyło 125 graczy. Nikt nie wysunął się na zdecydowane prowadzenie, jednak w turnieju pozostały wszystkie startujące gwiazdy.

APPT



Rozpoczęli oczywiście od pierwszego poziomu blindów 25/50
bez ante. Stack każdego gracza wynosi na starcie 10 000, co jest
oczywiście tradycją w turniejach z serii APPT, EPT, czy LAPT organizowanych
przez PokerStars. Pierwszy dzień miał się zakończyć równo po upłynięciu czasu
przeznaczonego na 7. poziom blindów. Tego dnia zobaczyliśmy przy stolikach
między innymi dwukrotnego mistrza świata (z rzędu!) Johnnego Chana, któremu niezbyt
udał się występ podczas Asian Poker Tour. Po APT została również J.J. Liu,
która skończyła niefortunnie na bubble'u. Dalej widzieliśmy kolejnych członków
Team PokerStars Pro Bertranda "ElkY" Grospelliera, Vanessę Rousso
oraz Chada Browna. Nie mogło zabraknąć oczywiście zwycięzcy main eventu APT Yevgeniya
Timoshenki. Na uwagę zasługują również Julian Powell, Van Marcus, David Saab
oraz Mel Judah.

RoussoPośród wielu prosów znalazło się również wielu amatorów,
którzy jak to się gwiazdy przekonały już na początku, nie mieli dla nich żadnego
respektu przy stolikach. Większość open-raisów znajdowała swoje odpowiedzi w
postaci 3-betów i gwiazdorzy pokornie składali karty oddając pule. Jako
pierwsza radę na takie zachowanie znalazła Vanessa Rousso, która na turnie przy
stole oraz z 4000 w pocie grała heads-up z jednym z agresywnych
amatorów. Zagrał check do przeciwnika, który obstawił 1500, jednak po
otrzymaniu mini-raise'a do 3000 zdecydował się poddać rozdanie. Vanessa pokazała
jurnemu oponentowi i zgarnęła pota, jako pierwsza budując się do 17 000.

Niedługo później byliśmy świadkami niesamowitego rozdania. W
rolach głównych wystąpili David Van Brakel oraz Harri Suni, którzy zdecydowali
się po wielu raise'ach wejść all-in przed flopem. W rozdaniu był jeszcze przez
moment Bob Binsky, ale zdecydował się poddać nie chcąc wchodzić all-in z dwoma
przeciwnikami. Brakel pokazał natomiast Suni . Sytuacja wyglądała kiepsko
dla Davida. Gdy zdawało mu się, że ma dwa outy nadziei Bob Binsky zakomunikował
mu, że jego dwa outy w postaci znalazły się właśnie w mucku, ponieważ on
je spasował przed flopem. David van Brakel był teoretycznie drawing dead! Na
flopie zobaczyliśmy . Niewinnie wyglądało, ale niemal od razu nasuwał
się pomysł o backdoor straigh draw dla Brakela. Na turnie sytuację podgrzała
jeszcze bardziej Td, która dała Davidowi open eneded straight draw z 6 outami! Na
riverze Suni nie mógł uwierzyć własnym oczom. właśnie uzupełniła straighta,
który pozostawił go z jednym zielonym żetonem o wartości 25. To rozdanie można
bez kozery nazwać suckoutem roku.

BrownBrak szacunku dla profesjonalistów uwidocznił się
najbardziej, gdy po 5 limpach Chad Brown postanowił zagrać raise do 450 z
big-blinda i dotał... 5 calli. Niesamowite wręcz. Na flopie pot przekraczał już dobrze
2000, a pierwsze trzy streety zapowiadały się pasjonująco 3c . Brown
zagrał nieśmiałego beta za 650 i dostał z miejsca raise za 2000 od przeciwnika
z middle position. To podbicie sprawdził jeszcze gracz siedzący na cut-offie
oraz Chad Brown. Na turnie zobaczyliśmy . Brown zagrał check, gracz na middle
wypalił bet za 3000 i znowu dostał dwa calle. Na riverze pojawiła się i
znowu Brown gra check do oponenta, który nie miał zamiaru odpuszczać, ale tym
razem nieco zwolnił i postawił 2000. Gracz na cut-offie spasował a Chad
postanowił poczynić kroki w celu powiększenia pota. Zagrał on mini-raise do
4100. Gracz na middle sprawdził, ale jego zrobiło bardzo szybki muck w
obliczu rakiet u prosa z PokerStars. Tym sposobem Chad Brown wysunął się
na szybkie prowadzenie z 26 000 w stacku.

W grubszą akcję wdał się również Johnny Chan, który przed
flopem zagrał 3-bet za 800 do open raise'a Keitha Wintermansa za 300. Keith
sprawdził i zobaczyliśmy 7sspadające na flopie. Johnny wtenczas
kontynuował natarcie za 800 i dostał check/raise od przeciwnika do 3000. Mistrz
świata począł tankować rywala i w końcu tylko sprawdził. Na turnie pokazała się
2s, co zwolniło akcję i po stuknięciach obu graczy zobaczyliśmy Js na riverze. Chan
zagrał check do oponenta, który wypalił bet za 2800. Posiadacz 10 bransoletek
World Series of Poker ponownie począł tankować przeciwnika i po dłuższym namyśle
zdecydował się na crying call pokazując seta z , przeciwnik niestety dopiero
na riverze złapał swojego nutsa mając . Johnny Chan po tym rozdaniu
znalazł się w poważnych tarapatach z zaledwie 3150, natomiast Keith zbudował się,
dzięki ogromnej dozie szczęścia do 18 500.

Również pechowo zakończył swój udział w turnieju Julian
Powell, który zagrał all-in przed flopem z i dostał call od pocketa . Na flopie Powell cieszył się ponieważ na drugim streecie zobaczył swojego
asa i na boardzie miał ogromne szanse na podwojenie stanu posiadania. Jego
radość nie trwała jednak długo, ponieważ już na turnie jednego ze swoich dwóch
outów złapał przeciwnik i po zobaczeniu Powell był drawing dead. na
riverze nie miał już oczywiście żadnego znaczenia.

Po tym, jak Bob Binsky popisał się zrzuceniem pocketa króli
przyszła kolej na kolejny wielki fold tego turnieju. Rozdanie rozpoczął David
Saab open-raisem do 250 i nadział się na 3-bet Van Marcusa do 850. Długo się
nie zastanawiał i wypchnął wszystkie swoje żetony o wadze 8250 na środek stołu.
Van Marcus wtedy począł się zastanawiać i w pewnym momencie powiedział: Normalnie
dostałbyś ode mnie snap-call, jednak po tym, co widziałem w twoim wykonaniu na
stolikach cashowych zdecyduję się na fold
i pokazał Saabowi . Easy fold!
wtórował Julian Powell pękając przy tym ze śmiechu. Powell zapewne miał w
pamięcie rozdanie sprzed kilku minut, kiedy to pożegnał się z turniejem. Gdy
Saab muckował swoje karty twarzą do dołu Marcus powiedział: , jeżeli nie
pokaże, to znaczy, że go ma
. Wtenczas Saab rzucił tylko: Mogłem mieć A-2 http://compass.ups.com/uploadedImages/Articles/International/articleImg_macau.jpgoff....
Marcus, jak widać bardzo chciał zobaczyć karty Davida i powiedział: Jeżeli
pokażesz mi A-2 off daję ci tu i teraz 10 000$
. Ta propozycja została
jednak bez odpowiedzi, co jeszcze mocniej utrzymało Vana Marcusa w przekonaniu
o słuszności zrzucenia pocketa Q-Q przed flopem.

Świetnie radził sobie przy stoliku Sam Jessop, który tuż po
podniesieniu blindów do 3. poziomu 100 / 200 bez ante legitymował się już
stackiem przekraczającym 30 000 w żetonach. Wtenczas wdał się w grubą
akcję z dobrze nam znanym z finałowego stolika main eventu APT sprzed paru dni Caseyem
Kastle. Na flopie Kastle zagrał bet w wysokości 500 i dostał raise od
Jessopa do 1600. Bez dłuższego zwlekania postanowił on wypchnąć wszystkie swoje
żetony o wadze 8800 na środek stołu stawiając Jessopa przed trudną decyzją. Nad
czym zastanawiał się Sam, to chyba pozostanie jego słodka tajemnicą. Ale
zastanawiał się tak długo, że Kastle w końcu zmęczony tankowaniem powiedział Chyba
przyda się nam tu zegar
. Tuż po tym stwierdzeniu Jessop sprawdził i pokazał Caseyowi
seta z . Kastle wstał od stołu i odsłonił z flush drawem. Jego życie
zależało od jednego diamonda pod warunkiem, że stół nie ulegnie podwojeniu. Na
turnie sytuacja nie uległa zmianie i tylko oddaliła marzenia o podwojeniu u
Kastlego. Jeden diamond... niestety, diamenty na drzewach nie rosną i tym razem Kastle
go nie ujrzał, a na riverze jednoznacznie wyrzucił go z turnieju. Po tym
rozdaniu Sam Jessop zbudował stack do 42 000 i tym samym wysunął się na
zdecydowane prowadzenie w turnieju. Chwilkę później wysłał on kolejnego gracza
do domu. Tym razem przeciwnikowi zachciało się bluffu z 8c na flopie 3d.
Bardzo był to zły moment na bluff, ponieważ Sam uraczył go widokiem i
dwoma parami. Przez stolik przebiegł tylko cichy jęk i krupierka poczęła
rozdawać kolejne karty. Ciekawie zrobiło się na turnie za sprawą 8c, gdy busted
bluffer zyskał kilka kolejnych outów na backdoor flusha. Jednakże 4s na riverze
jednoznacznie oznajmiła mu, że przy tym stoliku z softem wszystko jest OK i nie
będzie tu żadnych większych bad beatów. 

ElkyZ niesamowitym image'a przystąpił do gry Bertrand „ElkY"
Grospellier, który z pełnym przebraniem oraz makijażem Jockera robił furorę
wśród dziennikarzy i obserwatorów. Niestety Bertrand furorę robił tylko poza
swoim imagem, natomiast zupełnie nie szło mu przy stoliku. Wszedł on z big
blinda w open raise Marka Griffithsa do 600 i na flopie 3c postanowił zagrać
check call do continuation beta za 725. Gdy na turnie pojawiła się 9s obaj
gracze nie chcieli za bardzo powiększać pota w tym rozdaniu i zagrali check. Krupier
szybko wyłożył na riverze i „ElkY" wypalił wtedy za 1500, co zostało
natychmiastowo sprawdzone przez Marka. Bertrand pokazał , co było jednak
zbyt mało na Griffithsa, który po wygraniu tego rozdania zbudował się do
26 000 zostawiając członka Team PokerStars Pro z zaledwie 2975 w stacku.

Tuż przed przerwą podwoił się Johnny Chan. Wszedł all-in z przed flopem i dostał call od przeciwnika trzymającego 3d. Już na drugim
streecie Johnny złapał swojego outa w postaci a dalej widzieliśmy .
Chan po tym rozdaniu wcale nie poczuł się lepiej, ale zawsze to 6000 w żetonach
lepsze niż 3000. Po przerwie również Bertrand Grospellier podwoił stan
posiadania. Na flopie , gdy w pocie było już około 6000 żetonów „ElkY"
wypchnął pozostałe swoje 3000 i odstał call od Mela Judaha, który pokazał Ts . To zdecydowanie było z tyłu za Grospelliera. Na turnie wpadła 6d na
riverze 3d i Bertrand miał już 12 000 w żetonach. 

Dzień 1B zakończył się bez wyraźnego prowadzenia któregoś z
graczy. Do końca dotrwali profesjonaliści, z których większość - Johnny Chan, czy
Bertrand „ElkY" Grospellier zakończyli dzień na shortstacku. Warto wspomnieć,
że Francuz potraktował chyba ten turniej, jako żart, ponieważ to, co wyrabiał
pod koniec bluffując przeciwnika, który był agresorem przed flopem na boardzie Jd
Ah Ks 7d 4h z jakimś crap handem 7-3off przechodziło już wszelkie pojęcie. Nieźle
stał Chad Brown, który bardziej poważnie podszedł do turnieju. Co do Johnnego
Chana, widać, że szczęście niezbyt mu sprzyja w Macau. Przegrywa pechowo swoje
żetony, najczęściej na riverze z kilkoma outami. Po minie zresztą widać, że
klimat raczej mu nie służy i chyba woli słoneczne oraz suche powietrze Las
Vegas od przesiąkniętego morską solą powietrza Hong-Kongu.

Przed nami jeszcze jedna, ostatnia już tura 1 dnia turnieju. Ilu graczy
zakwalifikuje się do dnia 2 i czy ktoś zdobędzie zdecydowane prowadzenie i
wyprzedzi naszego trenera Andre „HoRRoRa" Wagnera, to już okaże się za kilka
godzin.