Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Wszyscy za wszystkich!

Trzymajmy się kupy, bo kupy nikt nie rusza! W końcu polscy pokerzyści dorobili się wielkiego ruszenia, które niczym Poker Player Aliance z USA będzie lobbowało w naszej sprawie.



Aleksander Świętochowski powiedział,
że Polacy są z żelaza, trzeba uderzyć młotem, żeby się
rozgrzali.
Te słowa zdają się
być bardzo adekwatne w sytuacji, która spotkała nas z końcem
listopada. Rządzący zaserwowali nam ustawę hazardową, która
zupełnie nie jest w smak pokerzystom. Jeżeli przejdzie w formie
takiej, jaką ma teraz, wówczas gracze, którzy uczynili z pokera
sposób na życie, będą mieli je znacznie utrudnione. A takich w
kraju nad Wisłą jest już coraz więcej.

Dotychczas gracze
tworzyli mniejsze i większe społeczności, które były raczej
hermetycznym zbiorem ludzi załatwiających swoje sprawy w swoim
gronie. Nie było regulacji prawnych dotyczących hazardu on-line (w
tym pokera), rząd niezbyt interesował się sprawami graczy, a oni
mogli spokojnie zarabiać swoje dolary na zagranicznych pokerroomach
i śmiali się w twarz Urzędowi Skarbowemu, który przecież nie miał
możliwości, ani tym bardziej chęci, aby tropić ludzi
zarabiających na pokerze.

Teraz sytuacja ma się diametralnie
zmienić. Urząd Skarbowy dostał znacznie większe możliwości,
policja będzie miała nas na celowniku, ale najgorsze jest to, że
przeciętny pokerzysta grający w internecie, czy organizujący sesję
domową będzie przestępcą. Nie chodzi o to, czy zostanie złapany,
czy nie - w świetle prawa będzie przestępcą.

Dotychczas polskie
lobby pokerowe praktycznie nie istniało. Nikt spoza branży
nie był w stanie sobie wyobrazić, ilu nas jest oraz
jakie pieniądze przechodzą każdego dnia między rękami grających
Polaków. Nasza społeczność była tak hermetyczna, jak słoik
konfitur od cioci Helenki. Gdy ustawa hazardowa zaczynała nabierać
kształtów i widmo uderzenia w polskich pokerzystów stawało się
coraz wyraźniejsze, na forach zrobiło się gorąco. Ale co z tego?
Przecież nadal siedzieliśmy w swoim towarzystwie i kisiliśmy się
w swoim własnym sosie. Nikt spoza branży nie słyszał tego krzyku,
który był tak wyraźny w naszym gronie.

Gdy w USA wchodziła
UIGEA, społeczność pokerowa momentalnie zebrała się do kupy i w
bardzo krótkim czasie Poker Player Aliance zyskał sobie milionowego
członka. To właśnie PPA w Stanach Zjednoczonych prowadził szeroką
kampanię na rzecz zalegalizowania pokera. To właśnie oni znaleźli
zwolenników w Kongresie (przykładowo kongresman Barney Frank),
którzy zaczęli napędzać kampanię mającą na celu wyrwanie
pokera z sideł hazardu i zalegalizowanie rozrywek on-line.

PokerToNieHazard

Teraz
wszystko ma się zmienić i u nas. W końcu zrozumieliśmy, że
podziały na poszczególne społeczności w walce z ustawodawcami nie
mają sensu. Tak powstała strona PokerToNieHazard.pl, która ma na
celu pokazać nas w całym społeczeństwie i z całą pewnością
znacznie przyczyni się do osłabienia stereotypu, jakim naznaczony
jest poker w Polsce - to zło wcielone, a gracze przegrywają
majątki, samochody i domy z żonami oraz dziećmi w środku.

PokerStrategy.com całym
sercem angażuje się w tą akcję. Udało nam się porozmawiać z
Konradem Wnukiem - jednym z założycieli PokerToNieHazard.pl i zadać mu kilka
fundamentalnych pytań.

PokerStrategy: Powiedz proszę, czym jest
PokerToNieHazard.pl?

Konrad Wnuk: Akcja PokerToNieHazard jest inicjatywą
pokerzystów zebranych wokół jednego z polskich forów pokerowych.
Myślę, że statystyczny zwolennik akcji - a o takim należałoby
powiedzieć - po prostu lubi z różnych powodów grać w
nowoczesnego pokera. Spora część graczy uczyniła z Texas Hold'em
sposób na życie, wielu z nich się z pokera utrzymuje, a cała
reszta po prostu lubi oddawać się inteligentnej rozrywce.

PokerStrategy: Wszyscy pokerzyści doskonale wiedzą, że poker nie jest
hazardem. Powiedz proszę, kogo chcecie tak naprawdę przekonać o
słuszności tej tezy.

Konrad Wnuk: Nie należy brać naszego hasła zbyt
dosłownie. Nie chodzi o to, aby uczynić pokera równego szachom.
Jest to hasło przewodnie naszego ruchu, który został stworzony jako
kontrakcja do tzw. ustawy hazardowej i wrzucenia nas, pokerzystów do
jednego wora z miłośnikami ruletki i jednorękich bandytów. W tym
kontekście mówimy: poker to nie hazard, dajcie nam normalnie grać
i płacić podatki od dochodu tak jak to czynią np. gracze giełdowi.

PokerStrategy: Czy mamy szansę, jako społeczność pokerowa stworzyć w Polsce
silną grupę, która miałaby coś do powiedzenia w całej sprawie
hazardowej?

Konrad Wnuk: To jest bardzo dobre pytanie. Tworząc
naszą akcję, myśląc o setkach tysięcy graczy spodziewaliśmy się
równie silnego poparcia. Niestety życie zweryfikowało oczekiwania
i już widać, że powstanie siły na kształt koniecpzpn.pl
będzie bardzo trudne. Nie mamy w zasadzie żadnego wsparcia w
mediach pozapokerowych, ale w żadnym wypadku nie składamy broni.
Nie ma co ukrywać, że z powodu chęci przykrycia afery hazardowej,
ustawa została przyjęta z tak olbrzymią determinacją i mega
expresowym tempie, że nie jestem sobie w stanie wyobrazić siły
która mogłaby to zmienić. Ustawa dotyczy jednorękich bandytów,
kasyn, bukmacherki, a poker w tym całym interesie to co najwyżej
kilka procent, a może nawet kilka promili. Niestety tak to wygląda.

PokerStrategy: Czy nie wydaje Ci się, że zbieranie się w tym momencie i
lobbowanie za pokerem, to już tylko łabędzi śpiew w całej
sprawie? Czy nie jest już za późno?

Konrad Wnuk: Nigdy nie jest za późno. Okazało się, że z powodów o których
powiedziałem wcześniej, staliśmy na z góry straconych pozycjach.
Przegraliśmy bitwę, ale nie przegraliśmy wojny. Zostały zdobyte
przyczółki - prezesowi Polskiej Federacji Pokera Sportowego Pawłowi
Abramczukowi udało się pozyskać przychylność kilku posłów,
którzy zgłosili "pokerowe" poprawki do ustawy - niestety
wszystkie poprawki były automatycznie odrzucane, co nie umniejsza
faktu, że pokerzyści zaistnieli w sejmie. Mówiono o pokerze
również w mediach, głównie za sprawą Michała Wiśniewskiego.
Obecna ustawa nie jest na wieczność, teraz nadszedł czas na
zgłaszanie poprawek i jeszcze w grudniu 2009 r. dzięki wysiłkom
wcześniej wspomnianego Michała Wiśniewskiego zostanie złożona
interpelacja poselska w naszej sprawie, a to dopiero początek
drugiego etapu. Wielu polityków zdaje sobie sprawę z tego, że coś
jest nie tak w ustawie z pokerem i niektórzy nie boją się mówić
otwartym tekstem i są chętni do współpracy. Nie jest to na razie
znacząca siła, ale nawet najdłuższą drogę należy zacząć od
pierwszego, małego kroku. Przytaczając kolejne przysłowie, to
kropla drąży kamień i jestem przekonany, że w przęciagu kilku
kwartałów przestaniemy być jedynym krajem w Uni Europejskiej w
której nie można grać tzw. cashowego pokera, a turnieje obłożone
są zaporowym podatkiem.

Polscy gracze nie mają praktycznie już nic do stracenia. Możemy
wyłącznie zyskać. Z całą pewnością pomoże w tym
skonsolidowana, silna akcja, której głos będzie wyraźnie
słyszalny poza naszym środowiskiem. Takową właśnie jest PokerToNieHazard.pl.