20 pokerzystów padło ofiarą napadów w Houston
Osoby były śledzone, a następnie napadane, po opuszczeniu poker roomu Lucky J’s Social Club w Houston.

Szereg napadów typu „follow home” dotknął klientów poker roomu Lucky J’s Social Club w Houston. Szacuje się, że od 17 do 20 osób zostało zaatakowanych po opuszczeniu Lucky J’s Social Club, a szeroko zakrojone śledztwo doprowadziło do aresztowania czterech mężczyzn. Nagrania ujawniły, że jeden z graczy został zaatakowany w hotelowym lobby.
Inny mężczyzna, w wieku 70 lat, był śledzony z Lucky J's Social Club do swojego domu, gdzie - według akt sądowych - padł ofiarą próby rabunku. Zdołał się jednak obronić i zachować swój portfel. Te brutalne incydenty, często znane jako „juggings”, stały się plagą w teksańskich poker roomach, gdzie gracze opuszczający lokal z dużą ilością gotówki stają się celem napaści w innym miejscu.
W przeszłości naturalnym miejscem obserwacji były banki, gdzie klienci wychodzili z pieniędzmi. Dziś, gdy większość korzysta z bankowości online, to poker roomy stały się celem dla przestępców.
Lucky J's, które działa w modelu prywatnego klubu członkowskiego, nie skomentowało dotychczas całej sytuacji, choć wygląda na to, że krótkoterminowo zwiększyło środki bezpieczeństwa. Na dłuższą metę jednak, aby całkowicie odstraszyć przestępców, potrzebne mogą być kolejne aresztowania i wyroki.
Oto nagranie z próby napadu w hotelowym lobby – ostrzegamy, że może być ono drastyczne dla osób wrażliwych.
Inne przypadki napadów na graczy

Rabunki nie są tak rzadkie, jak moglibyśmy sobie życzyć. Świat pokera zna wiele takich incydentów w kasynach i poker roomach na całym świecie.
Zwycięzca Main Eventu WSOP 2010, Jonathan Duhamel, stracił swoją mistrzowską bransoletkę niespełna rok później w wyniku napadu, w który zamieszana była jego była dziewczyna. Doyle „Texas Dolly” Brunson został napadnięty w 2016 roku, ale legendarny dwukrotny zwycięzca Main Eventu WSOP nie miał przy sobie gotówki, tylko broń.
Duński pokerzysta Theo Jorgensen został postrzelony trzykrotnie, gdy wraz z żoną był trzymany na muszce w 2012 roku, a mało kto zapomni o próbie napadu podczas EPT w Berlinie, która wywołała panikę w poker roomie i doprowadziła do obrażeń kilku osób, w tym przedstawicieli mediów. Tymczasem zaledwie cztery lata temu ochroniarz Trelynn „Tek” Robinson obezwładnił uzbrojonego napastnika w Legends Poker Room w Houston, w Teksasie.
Ostatnie wydarzenia nie są pierwszą serią napadów typu „follow home”, a biorąc pod uwagę, że poker roomy są dziś jednym z niewielu miejsc, gdzie obraca się dużymi kwotami gotówki, raczej nie będą ostatnimi.