Czy cła Trumpa zaszkodzą WSOP?
Poker na żywo od lat cieszy się coraz większym zainteresowaniem, ale teraz ten trend może się odwrócić. Czy Donald Trump spowoduje pierwszy od lat spadek frekwencji na WSOP?

Staram się unikać na tej stronie kwestii światowej polityki, ale czasami zdarzają się rzeczy, których nie można ignorować.
Od czasu zakończenia lockdownu związanego z COVID-19, World Series of Poker cieszy się coraz większą popularnością, a w ostatnich latach wiele eventów biło rekordy frekwencji.
Teraz dużo mówi się jednak o tym, czy agresywne cła Donalda Trumpa, a przynajmniej groźba ich wprowadzenia (w chwili pisania tego tekstu zostały wstrzymane), nie zaszkodzą frekwencji w tym roku. Zarówno jeśli chodzi o graczy przyjezdnych, jak i Amerykanów.
Nie jestem ekspertem od gospodarki, ale byłem w pobliżu pokera podczas kilku „czarnych łabędzi”, w tym kryzysu finansowego z 2008 roku, Czarnego Piątku, pandemii COVID czy wojny. Mam więc kilka przemyśleń.
Hazard dobrze sobie radzi w recesji

Osobiście znam kilku graczy, którzy w tym roku zrezygnowali z WSOP, aczkolwiek z doświadczenia mogę powiedzieć, że branża hazardowa radzi sobie świetnie, kiedy reszta świata zmaga się z problemami gospodarczymi.
Kryzys z 2008 roku nie powstrzymał nas od gry w pokera, nie zrobił tego również Czarny Piątek, a jeśli chodzi o pandemię COVID, to poker online przeżył wtedy prawdziwy renesans, co przełożyło się później również na pokera na żywo.
Może to dlatego, że wszyscy przyjmujemy postawę „czy może być gorzej?”. Nie jestem pewien, co jest tego przyczyną, ale historycznie poker nie korelował z globalną gospodarką.
Bycie (lub przynajmniej czucie się) biedniejszym

Mając to na uwadze, jest coś bardzo specyficznego w takich historiach. Sprawiają, że wszyscy czujemy się biedniejsi, a cła w szczególności będą niesamowicie odstraszające dla międzynarodowych graczy.
Niezależnie od tego, czy ostatecznie wejdą w życie, czy nie, wygląda na to, że w dłuższej perspektywie wpłyną na koszty podróży.
WSOP odbędzie się na tyle szybko, że mogą nie mieć na niego aż tak dużego wpływu, jak to będzie z czasem, ale na razie Ameryka będzie wydawać się o wiele droższa i o wiele mniej przyjazna dla wielu graczy z zewnątrz (nawet jeśli tak nie jest).
Tak więc, choć nie sądzę, by stali bywalcy WSOP odczuli jakiekolwiek skutki tej decyzji, i podejrzewam, że Amerykanie stawią się licznie jak zwykle ostatnio, tak w tym roku odpuszczą sobie udział tysiące graczy z innych krajów, którzy wcześniej się wahali.
Nadal sądzę, że poker będzie się rozwijał tak szybko, jak dotychczas, ale obstawiam, że większość fieldów w tym roku na WSOP będzie nieco mniejsza, niż w latach ubiegłych.
Czy WSOP ucierpi na cłach? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzu: