Zlot PokerStrategy.com - działo się...
Decyzją naszej administracji drugi weekend sierpnia był czasem urlopu dla polskich diamentów. Na miejsce przyjemnego oderwania od hipnotyzującego grindu wybraliśmy Sopot. Na najskuteczniej grających użytkowników czekały rozpalone ramiona nadmorskiego słońca oraz cała masa przygotowanych przez nas atrakcji.
Jeszcze przed 16:00 pierwsi użytkownicy ze statusem
Diamentowym oraz
Black Member wpadali w objęcia wręczanych przez piękne panie błękitnych bransoletek, stanowiących przepustkę do ekskluzywnej strefy PokerStrategy.com. Wczesnym sobotnim popołudniem sopocka restauracja Smak Morza błyszczała masą setek karatów, które kilka minut przed siedemnastą zdobiły czerwone obicia wygodnych krzeseł, w skupieniu słuchając mindsetowego wykładu lechrumskiego.
Kolacja, a do kolacji...
![]() |
| Od prawej: danny177, cogitus, salyk, trzcinek, timothees, darogiovanni, scoti1986 |
Po wielu mądrych zdaniach naszego rzeźbiarza umysłów,
Diamentowi pokerzyści zasiedli do kolacji, w której pośród wielu wykwintnych dań, największym smakołykiem bez wątpienia były opasłe butle Jacka Danielsa. Gdy wywiadom stało się zadość, wszyscy otrzymali podarunki i buziaka od Kasi, zaś sickpastor wdrożył w diamentowe świadomości zasady odmiany Crazy Banana - ekipa PokerStrategy.com przeniosła się piętro wyżej, by bawić się w vipowskiej loży Cream Clubu.
Na białych kanapach uskuteczniano okołokarciane rozmowy, bruderschafty oraz ostry hazard. Na parterowym parkiecie natomiast część uczestników hasała w rytmie latynoskich taktów. Dla wielu zlot nie był pierwszyzną i tym było niezwykle przyjemnie móc po raz kolejny spotkać szlachetnie szlifowanych przyjaciół z dalekich krańców Polski. Ci natomiast, którzy uczestniczyli w naszym przedsięwzięciu po raz pierwszy, błyskawicznie zintegrowali się z grupą, czego nieodzownym narzędziem były szklaneczki wypełnione złocistym nektarem.
Samoobrona w natarciu
![]() |
| Najpierw rozpoznanie... |
Drugi dzień epickiej opowieści rozpoczął się od niezobowiązujących cash-games w zielonym sercu sopocko-gdyńskiego pogranicza. Gdy wszyscy przybyli
Diamentowi użytkownicy oraz Black Memberzy
posilili się już wyborną karkówką, kiełbaskami oraz szaszłykami, przygotowanymi przez sympatyczną panią i jej młode pomocnice, wstępną przemowę rozpoczęli egzekutorzy Spider Games - firmy odpowiedzialnej za jednodniowe wojsko.
Uczestnicy podzieleni zostali na cztery drużyny: Wisibębny, Samoobronę, GosuRage i Friendly Fire. Ekipy próbowały się w konkurencjach deathmatch, walka o flagę oraz obrona/zdobycie bunkra. Bunkry były, więc jak się bawiliśmy, można śmiało wyczytać z kultowego dialogu "Chłopaki nie płaczą".
Najlepsza okazała się ekipa z przewiązanym charakterystycznym, biało-czerwonym krawatem
timotheesem, która wyprzedziła Friendly Fire, Wisibębnów i GosuRage.
Dwa dni to wersja soft
![]() |
| Hardstyle our style! |
Część oficjalna zlotu objęła dwa ostatnie dni tygodnia, jednak niezmordowani twardziele o stalowych wątrobach bawili się od piątku do poniedziałku. Tradycyjne "before party" rozpoczęło się spotkaniem na plaży nieopodal molo, by po pewnym czasie zagościć w klubie Tropikalna Wyspa.
Niestety wszystko, co dobre, choć kończy się dobrze, to mija bardzo szybko. Obserwacja znakomicie bawiących się uczestników zlotu pozwala mieć pewność, że z wyjątkową niecierpliwością oczekiwać będą następnego naszego przedsięwzięcia, gorliwie krusząc wszechstejksy.
Już niedługo zasilimy temat wywiadami, filmikami i pełną galerią. Z pewnością kilku uczestników przedstawi obszerne i pikantne relacje. Serdecznie do tego zachęcamy!


