Użytkownik tygodnia - dewast
Raz w tygodniu chcielibyśmy przybliżać nieco sylwetkę jednego z was - autora smacznego shipu, ostrego rushu, kontrowersyjnego poglądu, bloga czy nowego członka naszego teamu. Poznajcie pierwszego polskiego zwycięzcę eventu drugiej edycji MicroMillions!
![]() |
| Chyba nie było rozkminy, czym toast... |
dewast to gracz, który przypomniał naszym użytkownikom o tym, że na Razzie można zarobić pieniądze. Sprawdźcie, co ma do powiedzenia po swoim niszowym shipie!
PokerStrategy.com: Wielkie gratulacje za zdobycie mikromilionów! Powiedzieć o tobie, że jesteś razzowym wyjadaczem, który po latach studowego grindu zasłużenie zgarnął tytuł, byłoby jednak sporą przesadą, prawda? Jak długo trwa twoja przygoda z tą odmianą?
dewast: Witam, dziękuję bardzo za wyróżnienie. Zdecydowanie nie można powiedzieć, że jestem rekinem tej odmiany. Swój pierwszy kontakt z Razzem miałem około rok temu, kiedy z ciekawości poczytałem o różnych niszowych wariantach i ich zasadach.
Odpalałem sobie po kolei stoliki na najniższych stawkach z gier dostępnych na PokerStars (wśród których był m.in. Razz), żeby zobaczyć jak to wygląda w praktyce. Od tego czasu pykałem sobie w Razza może 2-3 razy dla przyjemności, chęci odmiany i oczyszczenia umysłu z "monotonii" codziennego grindu popularnych odmian. Przed samym turniejem upewniłem się jeszcze co do zasad i show must go on.
PokerStrategy.com: Czy w Razzie zakochałeś się od pierwszego zarobkowego wejrzenia? Zamierzasz przysiąść do pokerowej edukacji w tym zakresie, czy raczej była to jednorazowa, acz dochodowa przygoda?
dewast: Poznając niszowe gry najbardziej przypadły mi do gustu Stud Hi/Low i właśnie Razz. W tym pierwszym również próbowałem swoich sił w MicroMillions, lecz przepadłem w gąszczu fieldu. Razz jest ciekawy, ale z mojej perspektywy jedynie jako odskocznia.
Nie przewiduję dalszej edukacji w tym zakresie. Za dużo włożyłem pracy w ostatnim czasie w naukę Omahy i Hold'em, żeby teraz od początku inwestować czas w nowy wariant pokera. Była to zatem jednorazowa przygoda i, jak zaznaczyłeś, stanowiła miły zastrzyk dla mojego bankrolla. Na pewno od czasu do czasu usiądę sentymentalnie i dla relaksu do kilku stolików cashowych Razza, ale nic więcej.
![]()

dewast: Na co dzień zasiadam głównie do gier cash pot-limit Omaha i rzadziej no-limit Hold''em przy blindach 0,10/0,25 $. Obecnie 6 stolików. Wygrana w turnieju pozwoliła mi na konserwatywny bankroll na PLO50. Mam już za sobą kilka sesji na tym limicie i o dziwo czuje się tam znacznie lepiej niż poziom niżej. Mniej hiper muliway potów, co zostawia więcej miejsca na grę w prawdziwym, pokerowym tego słowa znaczeniu.
Co mnie pozytywnie zdziwiło, zawsze na stoliku znajdzie się słaby gracz lub dwóch (oczywiście po selekcji stolików), którzy wypłacą się z kolorem na siódemce na sparowanym boardzie:) Raz, dwa razy w tygodniu, jak mnie najdzie ochota zasiadam do dużej sesji MTT (na szczęście w czasie turnieju Razza akurat taką ochotę miałem). Po wygranej spróbowałem zagrać jedną sesję z BI rzędu 5-11 $, ale szybko zobaczyłem jak dużo brakuje mi umiejętności w turniejach o wyższym, jak na moje standardy, wpisowym.
Jak widać nie jestem przywiązany do jednego typu gry. W pokera gram głównie dla przyjemności i zasiadam do stolików na które mam aktualnie ochotę z przewagą Omahy, którą uwielbiam ze względu na akcję. Na początku swojej pokerowej drogi byłem przegrywającym, a nawet bardzo przegrywającym graczem. Jakoś rok temu postawiłem na edukację. Zawziąłem się, ogarnąłem się również pod względem fizycznym i zdrowotnym. Rozpocząłem współpracę z lekarzem dietetykiem. Od kilku miesięcy daje to znakomite efekty, zarówno pod względem pokerowym, jak i osobistym.
PokerStrategy.com: Czy Micro Millions to twój największy turniejowy sukces?
dewast: Był to zdecydowanie mój największy sukces pod względem finansowym. Dodatkowo cieszy mnie fakt, że mam poczucie, iż rozegrałem go, szczególnie w późniejszej fazie, na prawdę dobrze. Jest to oczywiście subiektywna opinia, bo nie mam wiedzy ani narzędzi do obiektywnej oceny poszczególnych rąk.
Dotychczas zaliczyłem klika FT w turniejach hold'emowych z BI z przedziału 1-5 $, jednak były to wygrane rzędu 200-400 $, a w dodatku mało pocieszający był fakt, że trafiałem tam często po sprzedaniu jakiegoś potężnego suckouta. Chociaż z drugiej strony, jakby zliczyć wszystkie dominacje w decydujących rozdaniach, jakie przegrywałem, to może jest to po prostu ślad wariancji MTT.
PokerStrategy.com: Jak oceniasz samą strukturę, field i poziom w mikroserii PokerStars? Czy uważasz cykl za donkament, czy może to standardowe, wieloosobowe turnieje turbo, które trzeba po prostu umieć rozgrywać?
Jeden turek i na murach o nim piszą... dewast: Dla pokerzystów takich jak ja seria MicroMillions jest fantastyczną sprawą. Świetne jest to, że za niewielkie pieniądze można popróbować najróżniejszych odmian i ich wariantów, a przy okazji dzięki uśmiechowi losu wygrać sporą sumę. Fieldy są kosmiczne, dzięki czemu poziom również niższy niż na co dzień. Wiadomo, masa ciągnie w dół. Nie można przecież oczekiwać, że nagle zasiądzie kilkanaście tysięcy solidnych graczy do turnieju za dolara czy dwa. Jest to również powód, dla którego wariancja jest szczególnie dotkliwa.
Do każdej gry trzeba mieć inne podejście. Nie ważne czy jest to Sunday Million, 180os. turbo, poranny turniej z 10-15min. blindami o relatywnie małym fieldzie w porównaniu z ich wieczornymi/niedzielnymi odpowiednikami, czy mini turniej ze znajomymi przy piwie. Przed każdym turniejem należy na spokojnie usiąść, przemyśleć jego specyfikę i wyciągnąć wnioski jak należy go rozgrywać, aby było to profitowe w długim okresie. Ja przed turniejem Razza stwierdziłem - "nie oszukujmy się, to jest donkament w Razza za 4,4$ na MicroMillions, wiec poziom musi być potrójnie tragiczny w porównaniu z Hold'emem. Licz sobie na spokojnie co masz, a co może mieć przeciwnik i jak masz 95-100% pewności że go bijesz ściągaj max value - jest duża szansa, że przeciwnicy tak na to nie patrzą i jak podoba im się ich ręka, to będą sami ładować nie patrząc na to, co ja mogę mieć".
Dużo korzystałem z time banku i starałem na bieżąco dostosowywać do sytuacji; od początkowej fazy z hipermultiwayami, gdzie ludzie wypłacali się z fulami myśląc ze mają nutsa, poprzez fazę późniejszą, gdzie coraz mniej osób dobierało karty, aż do FT gdzie starałem się skrupulatnie obserwować tendencje poszczególnych graczy.
Założenia okazały się słuszne plus karty sprzyjały, toteż udało się shipnać. Podsumowując muszę stwierdzić, że mikroseria na Starsach jest kolejnym specyficznym eventem, do którego należy mieć specyficzne podejście. A że jego charakterystyka jest taka, iż generuje gigantyczne fieldy o bardzo niskim poziomie pokerowym i gwarantuje hiperwariancję, toteż należy się tylko z tym pogodzić, dobrać optymalną strategię i rozpocząć zabawę.
PokerStrategy.com: Jesteś żywym dowodem na to, że warto jest eksperymentować z odmianami i nie ograniczać się do wąskiego zakresu. Myślisz, że jest value w niszówkach?
dewast: Dokładnie. Polecam każdemu, komu poker sprawia dużą frajdę, spróbowanie od czasu do czasu czegoś nowego. Różnorodność wariantów powoduje, że na wielu płaszczyznach możemy czerpać z uroków tej pięknej gry. Łamać sobie głowę spoglądając w jeszcze inny sposób na te same 52 karty, to coś wspaniałego.
Uważam, że w niszówkach jest value, jak w każdej grze umiejętności. Jeśli jesteś dobry, to w długim okresie będziesz generował ładne zyski. Pytanie co komu najbardziej odpowiada. Nie ma sensu na siłę tłuc Holdema, bo "każdy to gra - to ja tez będę", kiedy największą frajdę sprawiają komuś odmiany bez kart wspólnych, czując się tam najlepiej. I tak samo po co zmuszać się do niszówek tylko dlatego, że ktoś powiedział, że tam jest dużo value, jeżeli kocha się akcję generowaną przez Omahę. Tak jak pisałem - value jest wszędzie, gdzie tylko decydującym czynnikiem są umiejętności. Trzeba tylko zabrać się do pracy i szlifować je, pamiętając, że najważniejsza jest radość z tego, co się robi.
PokerStrategy.com: Zachęcam do pozdrowień.
dewast: Chciałbym pozdrowić mojego współlokatora, który dowiedziawszy się, że zasiadam do finałowego mebla napisał mi tylko "Nie wiem co to jest, ale nap........j Harry". Po moim zwycięstwie stwierdził, że nie będzie gorszy i zasiadł do 180 os. turbo za 2,50$ (grywa bardzo sporadycznie jak go najdzie ochota) i shipnął go pokonując w heads up'ie Supernovę:) Chciałbym również podziękować wszystkim za miłe słowa, jakie płynęły w moją stronę tutaj na forum. Powodzenia przy stolikach.
by acebestini

