Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Użytkownik tygodnia - HTAndrzej5

Raz w tygodniu chcielibyśmy przybliżać nieco sylwetkę jednego z was - autora smacznego shipu, ostrego rushu, kontrowersyjnego poglądu, bloga czy nowego członka naszego teamu. HTAndrzej5 zasłużył sobie na wyróżnienie nie tylko urwaniem 130 tys. $ w Sunday Million.

Dla tych, którzy przespali przełom tygodnia - krótki reminder: htandrzej5 zajął trzecie miejsce w turnieju Sunday Million, za co otrzymał 130 000 $. Sześć cyfr musi robić wrażenie.

PokerStrategy.com: Jak wrażenia po tak wyjątkowym dla Ciebie turnieju? Z jednej strony pozostaje pewnie naturalny, sportowy niedosyt, gdyż w grze 4- i 3-handed byłeś zdecydowanym chipleaderem. Z drugiej jednak nie można traktować sześciocyfrówki w kategorii niepowodzenia - to Twoja życiówka i ogromny sukces.

htandrzej5: Ciężko nie czuć niedosytu, gdy zajmuje się miejse inne niż pierwsze. Niedosyt zmniejsza jednak fakt, że podczas deala to ja wziąłem największą część puli, do pełni szczęścia zabrakło już tylko tych $20k za wygraną. Poprzedni rok nie rozpieszczał mnie w turniejach z wpisowym $200+, grałem je wtedy znacznie rzadziej niż teraz, ale kilka deepów udało się zrobić, niestety wszystkie kończyły się na 9 i 10 miejscach. To było frustrujące. Podczas ostatniego SCOOP-a bubblowałem ft eventu high "turbo super ko 6-maxa", gdzie wypłaty były podobne jak w tym SM.

Wszystko wskazywało na to, że historia się powtórzy, bo teraz też w pierwszym rozdaniu ft dostałem coolera, QQ na AA, spadł jednak "miracle river" i od tamtego momentu wiedziałem, że stać mnie na wygraną. Starałem się przez cały czas wywierać maksymalną presję na słabszych graczy i wykorzystywać ich strach przed skokami w kasie, dzięki temu szybko budowałem stack bez showdownu i mogłem już bezpiecznie kontrolować sytuację na stole, a pojedynczy cooler nie mógł mi wyrządzić krzywdy.

 Jeszcze w zeszłym roku bariera $5k wydawała się zaklęta i nie mogłem jej przeskoczyć. Styczeń to otarcie się o pierwszą pięciocyfrówkę, maj - pierwsza pięciocyfrówka i to od razu $24k na scoopie, minął miesiąc i zaliczam pierwszą sześciocyfrówkę. Na kolejny skok okazja będzie chyba dopiero na wrześniowym WCOOP-ie 😉

PokerStrategy.com: Czy teraz rozgościsz się w niedzielnych majorsach grając wyłącznie "za swoje"? A może swój profit z wygranej wypłacisz na inwestycje i "dobre życie"?

htandrzej5: Turniej grałem w całości "za nieswoje", więc problem pt. "Co zrobić ze 130 patykami?" mnie nie dotyczy, po prostu muszę oddać kasę udziałowcom 🙂 Część z tego naturalnie przypadnie dla mnie, ale nie jest to kwota pozwalająca na "dobre życie" czy jakieś wielkie inwestycje.

Ta kwota to pokaźny zastrzyk dla bankrolla, ale nie na tyle pokaźny, żeby radzić sobie ze swingami, jakie potrafią zafundować niedzielne majorsy, więc nadal będę wystawiał na nie stakingi. Część pieniędzy oczywiście wypłacę. Zawsze na koniec miesiąca wypłacam część profitów z ostatnich 3 miesięcy, pozwala mi to na zaspokajanie bieżących potrzeb, odkładanie jakichś drobnych sumek, a przede wszystkim daje motywację do gry i dalszego rozwoju.

PokerStrategy.com: Czy owy monstrualny wynik wywrze wpływ na Twoją pokerową karierę? Czy zajmujesz się zawodowo czymś poza pokerem, a jeśli tak, to czy zamierzasz to zmienić?

htandrzej5: Tak jak wyżej pisałem, wynik jest wysoki, ale nie montsrualny z mojego punktu widzenia, biorąc pod uwagę, że sześciocyfrowa kwota wróci do inwestorów. Na pewno da to większą wolność przy doborze gier, pozwoli zwiększyć average buy-in, doda trochę pewności siebie, ale najważniejsza jest świadomość, że ciężka praca wcześniej czy później zostaje nagrodzona i przy odpowiedniej determinacji "sky is the limit".

Cały czas gram, nazwijmy to, "pół-zawodowo", pracuję na normalnym etacie i nie zamierzam tego zmieniać w najbliższym czasie. Nie jestem typem "shipnąłem raz 5k, jestem bogiem pokera, marnuję się w pracy", który po upswingu rzuca pracę i zaczyna snuć plany o graniu heads-upów z Isildurem. Lubię swoją pracę, nie tylko za stabilność, ale przede wszystkim za to, że jest odskocznią od pokerowego świata, pozwala zachować dystans do tego wszystkiego.

Wychodzę z założenia, że jeżeli ma się jakiekolwiek wątpliwości czy powinno się przejść na zawodostwo, to znaczy że na pewno to nie jest jeszcze ten czas, a takiej decyzji nie można podjąć w dzień, tydzień czy miesiąc. To jest proces, który musi trochę trwać, u jednych to będzie pół roku, u innych 2-3 lata, a jeszcze inni z czasem zdadzą sobie sprawę, że takie życie nie jest dla nich.

PokerStrategy.com: Do dziś na dźwięk Twojego nicku echem odbija się historia z shipnięciem części własności konia. Opowiedz nam o tej specyficznej, pokerowej nagrodzie: czy dało się zarobić na habecie i czy gościłeś na kawce u Ralpha Becketta?

htandrzej5: Tak, dotąd koń był moim znakiem rozpoznawczym i mam wrażenie, że nawet te $130k nie wymaże go ludziom z pamięci 🙂 Konia nie odwiedziłem, bo nie było mi po drodze przy okazji żadnego z turniejów, a nie jestem aż takim miłośnikiem koni, żeby lecieć do jakiejś dziury pod Londynem tylko po to, żeby go zobaczyć na żywo, zdjęcia w internecie w zupełności mi wystarczą 🙂

Koń na razie jest jeszcze w fazie treningu, ale przed końcem lipca powinien zaliczyć debiut, obiecuję że jak tylko dostanę jakieś info to odkopię poświęcony mu wątek w dziale pokerowe sukcesy.

PokerStrategy.com:

Oto andrzejowa duma - Secret Art

Polskie MTT z każdym tygodniem rośnie w siłę. Ty już od wielu miesięcy dobrze sobie radzisz, a ostatnim wynikiem zdecydowanie wkroczyłeś do czołówki. Co sądzisz o sobie jako o pokerzyście: czy Twoje umiejętności predestynują Cię do regularnego gryzienia części majorsowego tortu, czy może zdajesz sobie sprawę, że masz jeszcze wiele do zrobienia w kwestii karcianej edukacji?

htandrzej5: Majorsy mają to do siebie, że największą przeszkodą do pokonania nie jest jakość graczy, a ich ilość. Potrzeba edukacji to oddzielna sprawa. Poker rozwija się tak dynamicznie, że nawet 2-3 miesiące przestoju powoduje, że cofamy się w rozwoju, dlatego tu nigdy nie ma miejsca na odpoczynek.

PokerStrategy.com: Czy HTAndrzej5 grywa live?

htandrzej5: Uwielbiam grę live. Mimo pracy na etacie staram się grać co najmniej jeden turniej międzynarodowy w miesiącu. Póki co były to głównie turnieje z niskim wpisowym, €500-€1000, ale coraz częściej staram się kwalifikować do nieco większych eventów, w zeszłym roku był to GSOP Manchester, w tym roku Irish Open, może przed końcem roku uda się zaliczyć jakieś EPT albo WPT. Pod koniec lipca wybieram się na IPT San Remo, pod koniec sierpnia na Estrellas Barcelona, przy okazji którego pogram satelitki live do EPT. Chciałbym też zaliczyć jakiś bardziej egzotyczny kierunek, turniej z cyklu ANZPT, LAPT lub jubileuszowy UO na Karaibach, już zacząłem satelitki do styczniowych Aussie Millions i PCA.

W tej chwili jest naprawdę dużo ciekawych eventów. Jeśli chodzi o wyniki, to na razie cały czas czekam na przełamanie, tak jak online rok temu, tak przez ostatnie pół roku live kończę turniejowe deepy na miejscach 13-19, ale wiem że w końcu przyjdzie turniej, w którym na semi-ft nie będzie suckoutów, a flipki będą wchodzić.

PokerStrategy.com: Zachęcam Cię do podziękowań i pozdrowień.

htandrzej5: Pozdrawiam stejkerów, dzięki którym mogłem w ogóle rozegrać tą sesję, wszystkich którzy trzymali za mnie kciuki w niedzielę na join.me, na forum PokerStrategy.com i na forum hattricka 😉

by acebestini