Spotkanie w Łodzi - turniej
Serdecznie zapraszam do zapoznania się z drugą częścią relacji z najciekawszej imprezy roku.
Punktualnie o 9:30 pojawiliście się przed drzwiami kasyna. Niestety nie można powiedzieć tego o Simoo i Jacku, którzy się spóźnili. Na szczęście wkrótce ujrzałem ich promienne twarze. Szymon miał na sobie marynarkę i wyglądał nawet elegancko.
Pewnie Jacek mu kazał ubrać się jak człowiek, pomyślałem sobie.
Mimo, że spałem tylko trzy godziny czułem się pełen energii. Cieszyłem się na myśl o poznaniu tak wielu członków naszej społeczności. Zaczęliśmy przydzielać identyfikatory i oddawać pieniądze na wpisowe. Niestety musieliśmy rozpocząć z pewnym poślizgiem, co poskutkowało minimalnym skróceniem pierwszych trzech poziomów blindów.
Zasiadłem przy stole i zaczęły się prawdziwe emocje. Wielu z Was dziękowało za możliwość gry na żywo, również dla mnie było to niezapomniane przeżycie. Na początku było ciężko. Gdzie są te cholerne przyciski do naciskania raise i fold? Czy teraz jest moja kolej? Ile żetonów ma mój stack? Musiałem nieźle irytować krupierów, którym należy się duże słowo pochwały, ze względu na swoją cierpliwość i profesjonalizm. Powoli budowałem swój stack i wkrótce podwoiłem się, ani razu nie pokazując swoich kart. Kluczowe było rozdanie, w którym z ![]()
wyblefowałem ![]()
na flopie ![]()
![]()
i później pokazałem karty. Później moja strategia była prosta: all in lub fold. Niestety wyeleminował mnie flip KQ vs 66 i bad beat QT vs JTs, po tym jak zostałem przesadzony do innego stolika. Wcześniej przy moim stoliku szalał Jacek, który z 44 pokonał AQ Walderama eleminując go z rozgrywki. Nasz adminstrator naprawdę grał stylem loose alko gamble, o czym świadczy to rozdanie:
flop to: ![]()
![]()
, zaś Jacek ma na ręku ![]()
i gra z tym pusha, który spotyka się z instant call. Nadział się na . Nasz administrator stał się prekursorem nowego drawa, czyli backdoor seta, na którego szansę wynosiły jakieś 2 promile. Jest to o wiele mniej, niż wynosiło stężenie alkoholu we krwi Panadola, które to starał się on utrzymać na względnie stałym poziomie.
|
| Karta nie idzie, co tu zrobić, co tu zrobić? Dobrze, że jest chociaż piwo 😉 |
Co tu kryć soft był niewiarygodnie rigged. Urzeknie Was ta historia: przyszedł sobie Riverneed spóźniony 10 minut
na turniej, wziął drinka, co by mu się ręce nie trzęsły, odpalił kojącą
nerwy muzykę, usadowił wygodnie, dostał w pierwszym rozdaniu asy i za 5
minut poszedł do Galerii Łódzkiej na zakupy. A na zegarze wybiła
właśnie 10.50... Asy Riverneeda złamał strit.
![]() |
| Riverneed i Simoo - River pokazuje co myśli o sofcie |
Wszyscy, którzy pili z Panadolem bardzo źle na tym wyszli. Nasz trener podbudował Simoo. Czyżby miał obiecaną podwyżkę? Zauważyłem, że Magic i Dariolysy równie szybko opuścili swoje stoły. Nieco dłużej bronił się chyba Maggman.
Koło 13 zakończyła się pierwsza sesja i przystąpiliśmy do rozgrywania kolejnej. Wszystko szło już o wiele sprawniej i szybciej.
![]() |
| Wejść do gry, czy spasować? |
Pojawiali się nowi ludzie, odpadający siadali przy barze i przy piwku rozpoczynali konwersacje na różne tematy. Najbardziej oblegany był chyba Walderam, który jest Bogiem mikro limitów. Ponieważ większość naszych członków gra na niskich limitach, mimo niewielkich gabarytów dosłownie rósł w oczach.
![]() |
| W środku Walderam, a po lewo (moje lewo) Dariolysy, po prawo Tomaszszo |
Czas mijał szybko i wkrótce rozpoczęła się trzecia sesja. Po minach Jacka i Simoo widziałem, że są już trochę zmęczeni, lecz dzielnie witali się z każdym i starali się zamienić słowo, z jak największą liczbą gości. Odetchnąłem z ulgą, gdy okazało się, że z pieniędzmi jest mniej więcej wszystko ok i że nie będę musiał dodawać nic od siebie. Jacek wpadł na pomysł organizacji SNG 50+5zł, które wygrał Maggman. Niektórzy zawiedli się trochę na kierowniku kasyna, który nie chciał zgodzić na stoliki cashowe, ponieważ w jego mniemaniu stawki były zbyt niskie. Moim zdaniem kierownik był sympatyczny i należy oddać mu szacunek za
to, że zgodził się na organizację turnieju na ponad 100 osób. Poza tym
w zabawny sposób irytował się, gdy zabierałem mu mikrofon.
Rozwiązaniem było przeniesienie się do pobliskiego baru. Szalał tam Fizoloff, który ponoć zarobił całe 8 buy-inów. Maggman był pod wrażeniem, gdy zobaczył w jaki sposób konsekwentna agresja naszego artysty siała popłoch. Nasz redaktor okazał się być świetnym znawcą psychiki, lata spędzone na deskach teatru musiały zaowocować. Wykorzystywał fakt, że inni nie grali po to by wygrać, lecz grali bojąc się stracić swoje pieniądze. Fizoloff był dokładnie taki, jak go sobie wyobrażałem, miał wygląd i sposób bycia poety.
![]() |
| Autor najlepszych newsów pośród wszystkich kilkunastu sekcji na PokerStrategy |
Okazało się czas trwania turniejów online nie ma przełożenia na te naziemne. Cały turniej trwał ponad 12 godzin, a wzięło w nim udział około 110 graczy. W internecie byłby to normalny turniej, tu zaś struktura była trochę turbo, co nie wszystkim sprzyjało. W trzeciej sesji odpadł nasz specjalista od MTT Adam Szalak. Ja i tak byłem pod wrażeniem sposobu w jaki obserwował przeciwników i starał się układać sobie w głowie ich grę. Okazał się być bardzo sympatyczny i młodszy niż myślałem. Po rozmowie z nim czuć było, że wie co jest na rzeczy. Mieliście nosa Jacek i Simoo zatrudniając go!!!
Atmosfera stawała się coraz luźniejsza. Początkowa sztywność i nieśmiałość zamieniała się w coraz większą zażyłość. Niezwykle towarzyski Kopoland pragnął zamienić z każdym słowo, zaś Mikidar opowiadał o świetlanej pokerowej przyszłości swojego syna, który był szachistą. Pozostaje tylko czekać, aż skończy 18 lat!!!
Wszyscy okazali się być niezwykle sympatyczni i otwarci, co tłumaczy dobrą atmosferę na naszym forum. Dominowali ludzie młodzi, choć Ci trochę starsi wcale nie czuli się nieswojo. Oczywiście nie było mowy o żadnym "pan", "pani"
![]() |
| Łysy z wyrazem zdziwienia na twarzy, to jeden z najbardziej pracowitych adminów świata, przed Simoo siedzie Mooris, pamiętacie go? Za Simoo siedzi Toony - morderca o twarzy dziecka |
Nadszedł czas na kolację. Głodni jak wilki Simoo i Jacek zabrali część ludzi i pobiegli do Raz na Wozie. Ja i Panadol doprowadziliśmy na miejsce resztę maruderów. Spacer pietryną był niezwykle przyjemny. Czułem się jak w szkole, młody i piękny, otoczony przez wielu przyjaciół. Celowo wybraliśmy lokal oddalony trochę od kasyna, by umożliwić Wam przejście się jedną ze słynniejszych ulic w Europie.
![]() |
| Dopiero na tym zdjeciu widać, jak było nas dużo, a to raptem połowa całej wiary |
Sama restauracja robiła bardzo sympatyczne wrażenie, choć mieściła się w bramie. Ci, którzy nie znają Łodzi nie wiedzą pewnie, że w tym mieście wiele bardzo ciekawych lokali, mieści się w pozornie obskurnych bramach. Najważniejsze jest ukryte w środku. W środku wszyscy się zmieścili i rozpoczęła się biesiada. Jedzenie było smaczne i bardzo sycące, stanowiąc dobrą bazę do późniejszej imprezy. Zaserwowano żurek, kluski śląskie z pieczenią, bigos, przepyszny smalec i buraczki.
![]() |
| Stół aż uginał się od jadła i napojów, łysy z brodą to Fizoloff |
Niestety musieliśmy wracać by rozegrać final table, ponieważ robiło się już późno. Zapowiadała się bardzo, a to bardzo ciekawa rozgrywka.
To be continued...
To jak szybko zorganizujemy następne spotkanie, zależy od Waszej
aktywności. Od tego ile komentarzy znajdzie się pod newsami o
spotkaniu, czy uda nam się pobić rekord? Simoo twierdzi, że
potrzebujemy ponad stu. Proszę Was także o częste udzielanie się na
forum. Mam nadzieję, że rozumiecie i pomożecie!!!
- Pierwsze podsumowanie zlotu. by Thorek
- Rezultaty turnieju- potrzebuję pomocy by damianpat
Okiem Panadola - podsumowanie zlotu PokerStrategy + ekstra (6dni)- Pisze relacje z turnieju i spotkania potrzebuje pomocy 😉 by damianpat
- Nie myślałem przed zlotem/podczas zlotu/po zlocie, że... by Mrozny
- !!Kometarz oraz oficjalne stanowisko psa odnośnie aktu wandalizmu podczas zlotu!! by Magic83
- Who is who, czyli czego się po sobie spodziewaliśmy 🙂 by Riverneed






