Spotkanie w Łodzi - finał, after party i Poznań
Serdecznie zapraszam do lektury trzeciej i ostatniej części sprawozdania ze spotkania w Łodzi
|
| Zakulisowe gierki i przetasowania niczym w PZPN: - Jesteś pewien, że nasz człowiek wygra? - Tak soft został odpowiednio podkręcony, nic się nie martw, Simoo będzie pierwszy - Pamiętaj o tym, że wiemy gdzie Cie szukać, jeśli coś pójdzie nie tak |
Krupierzy wyglądali na coraz bardziej zmęczonych. Nie można powiedzieć tego jednak o członkach naszej społeczności, którzy cieszyli się z tego, że wreszcie mogą wykorzystać swoje karnety na alkohol. Odpadający z final table dołączali do tłumu przy barze i próbowali poderwać kelnerki, lub cieszyli swoje oczy wdziękiem osobistym Śrubki. Rozmowy zaczynały być coraz bardziej swobodne. Urocze, młode barmanki z uśmiechem na ustach flirtowały z goścmi, nie mogąc wprost nadążyć z realizowaniem zamówień. Okazało się, że w pewnym momencie brakło kufli do piwa i samego piwa. Oddałem Simoo swoje, wspierając go również wódką z Red Bullem. Kluczowe były jednak pozdrowienia od szesnastolatek z heaven. Jacek przechodził istną metamorfozę, z każdym kolejnym drinkiem ubywało mu lat.
Tymczasem przy stolikach, 30 naszych graczy walczyło o najwyższe lokaty. YasQ, który zakwalifikował się do turnieju finałowego mając drugi co do wielkości stack, popełnił pewien fatalny błąd. Wdał się w raising war z Bilsonem, a następnie sprawdził pusha za 8k, przy blindach wynoszących tylko 200/400. Była to jedna trzecia stacku tego gracza. Gdy obaj panowie pokazali swoje karty, okazało się, że YasQ był olbrzymim underdogiem, mając na ręku ![]()
przeciwko ![]()
na boardzie, który był blank.
Czaplap zakwalifikował się do głównego turnieju mając prawie 4k w żetonach. Podwojenie przyniósł mu wygrany flip z ![]()
przeciwko ![]()
.
Bilsonowi, który nadbudował się dzięki YasQ, przez pewien czas szło całkiem nieźle, lecz wkrótce dostał paskudnego bad beata.
Zaczęło się od kolejnego ![]()
. Ja ok 20.000 żetonów. Gracz z UTG chyba
robi raise do 2000, MP sprawdza. W puli było już koło 5000 żetonów, ja
chcąc by wyglądało to na squeeze zagralem allina za 20000. Z jednej
strony pula już solidna i jak sfoldują to będzie dobrze, poza tym taki
allin może skusi kogoś z TT albo QQ do sprawdzenia. No i raiser
sprawdził, dorzucił chyba kolo 8000 z ![]()
Kolejny dobry call przy tym stoliku...
Kolega miał pf kolo 0.09 szans na wygraną ale flop x nie wróżył
najlepiej. Na turnie wyświetliła się , nieszczęsny river przyniósł
kolejną i pożegnałem się z połową stacka.
Simoo przez cały czas starał się grać rozsądnie i sukcesywnie powiekszać swój stack. Jest dosyć wszechstronnym graczem, ponieważ odnosił sukcesy w NL, dochodząc bodajże do NL400 i czasem łupiąc ludzi w kasynach. Całkiem nieźle szło mu też w fixed limit. Jeśli chodzi o turnieje, to nie odnosił większych sukcesów z braku czasu i cierpliwości. Zapoznał się również ze strategią turniejową, czytając wiele książek na ten temat. Sama praca na PokerStrategy i przebywanie w tym środowisku dałyby rezultat nawet przy najmniej zdolnym uczniu. Nasz admin jest natomiast przeciwieństwem mało zdolnego ucznia. Nowicjusz na PokerStrategy mógłby mieć na niego złe ready. Internet
pełen jest przecież różnych trolli i dzieci neostrady, a tony wpisów
simoo pokroju ";)
" czy "LOL xD" mogłyby świadczyć o tym, że jest jednym z nich. Nie będę
się rozpisywał - jest po prostu taki, jak się spodziewałem. Równy
chłop. Na poziomie. Moim poziomie - opinia Riverneeda
![]() |
| Zacięta rozgrywka, każdy chce wygrać |
Czaplap na UTG: fold, dzięki któremu doszedł do HU
YasQ jest shortem: push z ![]()
Trzcinek:
Simoo:
Gracze pokazują karty, flop jest blank, Simoo jest wyraźnym underdogiem. Jacek mówi: spokojnie spadnie jeszcze dziesiątka. Atmosfera gęścieje, niektórzy są już prawie pewni, że ona się pojawi.
Po chwili... wybucha wrzawa. Gratulacjom nie ma końca. Wszyscy krzyczą: Simoo, Simoo i gratulują. Dochodzi do HU. Nasz administrator ma dużą przewagę nad czaplapl i wygrana wydaje się być tylko kwestią czasu. Tymczasem short nie poddaje się i próbuje walczyć. W końcu dochodzi do ostatecznego rozdania:
Simoo:
Czaplap:
X na flopie daje już tylko minimalne szanse czaplapl. Limit cudów na dzisiaj się wyczerpał. Simoo zasłużenie wygrywa.
Oto rezultaty turnieju: (prosimy o uzupełnianie oraz podawanie wygranych przez Was kwot)
| Miejsce |
Nick | Wygrana w zł |
| 1 | Simoo | 1000 |
| 2 | Czaplap | 630 |
| 3 | Trzcinek | 505 |
| 4 | YasQ | 420 |
| 5 | Hardkor | 340 |
| 6 | ||
| 7 | Mac07 | |
| 8 | ||
| 9 | Repo14 | 130 |
| 10 | Gieremek | 130 |
| 11 | ||
| 12 | Berni88 | 130 |
![]() |
| Zabawa trwa w najlepsze |
Koniec turnieju nie był końcem całej imprezy. Niektórzy twierdzą, że był to dopiero jej początek. Trochę po pierwszej, ponieważ wtedy zakończył się turniej, nasza społeczność podzieliła się na różne grupy, które miały jeden wspólny cel: dobrą zabawę. Niektórzy z powodu zmęczenia udali się już do hotelu, czego później, bardzo, a to bardzo żałowali.
Nasze spotkanie pragnęli wykorzystać również różnej maści cwaniacy. Do takich należał pan, który z wielką charyzmą zachwalał pewien klub go-go, w którym piwko kosztowało 3BB na 1/2$. Kobiety, które miały być piękne, zostały skwitowane przez Simoo mianem wyginających się k***szonów. Dlatego to cała ekipa zdecydowała się na kultową Łódź Kaliską. Nie wpuściliby mnie tam, ponieważ po środowej akcji, dostałem oficjalnego bana. Żałuję, że mnie nie było z Wami panowie, ale niestety musiałem się wyspać przed eleminacjami do 1/10. Było już późno i impreza dogorywała, choć nasza ekipa to ludzie, którzy potrafią dobrze bawić się w każdych warunkach. Wybór padł na Fanaberię, w której nie pozostało już zbyt wielu gości.
Sytuację uratował Riverneed, podchodząc do pięknej tańczącej dziewczyny i prosząc, żeby coś zrobiła z tym mizernie wyglądającym towarzystwem. O dziwo chętnie została wodzirejem, wiele wspaniałych kobiet lubi bowiem opiekować się nieporadnymi mężczyznami, co wynika z ich rozbudzonego instynktu seksualno - macierzyńskiego. (Co mądrzejsze kobiety z wiekiem odkrywają, że jedno z drugim się łączy w sposób zgoła nieunikniony).
![]() |
| Wirujący seks, w tle Ci, którzy z seksem mają niewiele wspólnego |
Nikt nie przypuszczał, że inicjatywa Riverneeda, sprawi, że cała ekipa skończy na domówce, gdzieś w .... Poznaniu. Radogoszcz to dzielnica Łodzi, tak daleko położona od centrum, że niektórym mogło się wydawać, że dawno już opuścili granice województwa. Nasi bohaterowie mieli sporo szczęścia, nieprawdą jest bowiem, że w nocnych autobusach nie ma kanarów. Wręcz przeciwnie pracują tam najgorsi kontrolerzy. Niewątpliwą rolę odegrał w tym Simoo, który zapytał się dziewczyn o private house party. Kiedy nasz administrator to proponuje, mało która dziewczyna odmawia, zaś większość wprost nie posiada się ze szczęścia. W tym przypadku związany był z tym pewien problem: Nie jestem sam, powiedział Simoo. Nie ma sprawy weź kolegów. Mało kto chodzi jednak na imprezę z dwudziestoma kumplami, o czym przemiłe siostry mogły nie wiedzieć. Jednakże bez większych problemów stanęły na wysokości zadania.
![]() |
| Dwie urocze i przemiłe siostry, które zaopiekowały się naszą społecznością, czyli Weronika i Wanda |
Nikt chyba nie spodziewał się, że Łódź okaże się być, aż tak gościnnym miastem. I co może jeszcze wbijemy się na domówkę do kogoś? - ta wypowiedź okazała się być całkiem niezłym proroctwem. Na miejscu pomimo niezbyt dużej przestrzeni panowała wspaniała atmosfera. Po jakimś czasie, grupa podzieliła się na dwa obozy, część została, zaś pozostali udali się na stację benzynową, by zaopatrzyć się w procenty.
|
| Rodzinne zdjęcie |

Spotkanie u sisters trwało jeszce jakiś czas. Rzadko spotyka się przejawy tak bezinteresownej życzliwości i gościnności. Sądzę, że dziewczyny zasłużyły na miano honorowych członków PokerStrategy.
![]() |
| Weronika w pełnej krasie, czyli jeden z piękniejszych członków naszej społeczności |
Wszyscy zgodnie przyznają, że spotkanie zakończyło się sukcesem. Jest to niewątpliwy sukces Jacka i Simoo, a także naszej całej społeczności. Wirtualne znajomości i wirtualni ludzie nabrały realnego kształtu. Okazało się, że potrafimy się świetnie bawić nie tylko na forum, lecz również w realu. Nikomu nie brakowału tematów do rozmów, ani okazji do śmiechu i dobrej zabawy. Nie zadziałało żadne z praw Murphego i wszystkie rzeczy, które mogły pójść źle, poszły dobrze. Jedynym naszym niedociągnięciem była literówka w adresie na MB, w skutek czego trzy osoby wysłały pieniądze na błędny adres. Oczywiście zostaną one zwrócone, lub już je zwróciliśmy.
Po takim spotkaniu pewnej zmianie uległo również forum. Zupełnie inaczej rozmawia się z ludźmi, których widziało się na oczy. Przed naszą społecznością i przed całym PokerStrategy zapowiada się świetlana przyszłość. Warto być z nami!!! Termin następnego spotkania zależy tylko od Was. Musicie wykonać tylko prostą rzecz, komentować wszystkie newsy na temat spotkania i być aktywnym na forum. Szefowie Jacka i Simoo uznali, że warto zainwestować w najbardziej dynamicznie rozwijającą się społeczność. Teraz musimy tylko utwierdzić ich w tym przekonaniu, a kto wie, może za pół roku spotkamy się z nowu, zaś PokerStrategy będzie miało Wam jeszcze więcej do zaoferowania.
- Pierwsze podsumowanie zlotu. by Thorek
- Rezultaty turnieju- potrzebuję pomocy by damianpat
Okiem Panadola - podsumowanie zlotu PokerStrategy + ekstra (6dni)- Pisze relacje z turnieju i spotkania potrzebuje pomocy 😉 by damianpat
- Nie myślałem przed zlotem/podczas zlotu/po zlocie, że... by Mrozny
- !!Kometarz oraz oficjalne stanowisko psa odnośnie aktu wandalizmu podczas zlotu!! by Magic83
- Who is who, czyli czego się po sobie spodziewaliśmy 🙂 by Riverneed




