Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Mateusz Rypulak: "Kiedyś trzeba być po drugiej stronie wariancji."

Dzisiaj przedstawiamy wam nie lada gratkę. Skontaktowaliśmy się z Mateuszem, który w poniedziałek wygrał 150 000 € we France Poker Series i zaprosiliśmy do rozmowy: o życiu, o pierwszym finałowym stole, o planach na przyszłość i oczywiście o samym pokerze, który powoli zaczyna być w innym świetle postrzegany przez jego najbliższych.

użytkownik tygodnia

Mateusz Rypulak (nie ekonom!) to oczywiście nasz człowiek, który zdobył pierwsze miejsce we France Poker Series, za co zgarnął 150 tysięcy euro. Był to jego pierwszy finałowy stół, ale za to jak udany!

Mateusz już od pewnego czasu gra w pokera, ale do tej pory nie myślał o przyszłości profesjonalisty. Nie chce, żeby ta wygrana go w jakikolwiek sposób zmieniła. Wie, że do zawodowstwa brakuje mu jeszcze trochę, ale jest to krok w dobrym kierunku.

Zapraszamy do wywiadu z użytkownikiem tygodnia. Z wiadomych względów nie będziemy przedstawiać jego nicka, jednak chcielibyśmy, żebyście poznali gracza, który wpisuje się teraz w dziesiątkę największych wygranych Polaków w turniejach na żywo.

PokerStrategy.com: Witaj, Mateuszu. Na początku chciałbym złożyć Ci najszczersze gratulacje za wygraną we France Poker Series. Miło jest zobaczyć kolejnego rodaka na najwyższym stopniu podium. Jak Ty sam czujesz się po tym osiągnięciu?

Mateusz Rypulak: Jest to mój pierwszy wygrany duży turniej MTT live. Ba, jest to moje pierwsze FT, więc czuję się całkiem spoko.

PokerStrategy.com: Do Paryża jechałeś z myślą o tym shipie?

Mateusz Rypulak: To samo pytanie zadawała mi moja rodzina. Oczywiście, że było to tylko w sferze moich marzeń, jednak mam już pojęcie o wariancji występującej w pokerze, więc nie mógłbym lecieć z takim nastawieniem.

PokerStrategy.com: Rodzina wiedziała o Twojej pasji? Znała sytuację, gdy byłeś na finałowym stole?

Mateusz Rypulak: Oczywiście, wszyscy moi bliscy mieli link do video na francuskiej stronie PokerStars i śledzili mój każdy ruch. Komentarze mojej dziewczyny na temat moich rywali,  że "ten wygląda jak George Michael" itp., sprawiały mi wiele radości.

PokerStrategy.com: Zanim jednak doszedłeś do finałowego stołu, musiałeś pokonać field 715 graczy. Był jakiś krytyczny moment, w którym myślałeś, że to już koniec czy cały czas miałeś wszystko pod kontrolą?

Mateusz Rypulak: Jasne, że miałem. Już pierwszego dnia siadłem na stoliku telewizyjnym i tam znalazł się koleś, który stiltował mnie jak nigdy. Siedział od razu po prawej i callował 90% moich otwarć, co powodowało, że grałem w family potach i ciężko było ukraść pulę bez trafienia flopa. Spadłem trochę ze startowego stacka, otworzyłem z UTG, on mnie 3-betował z UTG+1, ja 4-betowałem z myślą, że muszę zrzucić do 5-beta (on tam flatował AKs do mojego otwarcia z późnej z AQ). Niestety debilne zasady, o tym że muszę zrobić co najmniej 2x wielkości jego 3-beta, kosztowały mnie jeszcze więcej żetonów. On oczywiście zrobił 5-bet i pokazał AA. Najgorszy moment, byłem zły na cały świat. Później raz przegrałem KK na A7 preflop do zawodnika wątpliwej narodowości 😉 Reszta układała się raczej do przodu, a samo FT to już praktycznie tylko łatwe spoty.

PokerStrategy.com: Czyli na stole finałowym już tylko "klikałeś przyciski"? Wszystko szło nieustannie po Twojej myśli?

Mateusz Rypulak: Tak, dokładnie. Na początku złapałem dwóch najlepszych przeciwników na coolerach, co nabudowało mój stack do bardzo dużych rozmiarów, później dosyć łatwo udawało mi się kraść blindy, następnie jeszcze jeden cooler na shorta. Było mi trochę głupio, no ale cóż - kiedyś trzeba być po tej drugiej stronie wariancji.

PokerStrategy.com: 5 dni temu przygotowaliśmy listę dziesięciu największych shipów polskich pokerzystów i nie sądziliśmy nawet, że przyjdzie nam tak szybko ją zmienić. Na co wydasz wygrane 150 tysięcy euro? Masz już jakieś plany, co chciałbyś zrobić z tymi pieniędzmi?

Mateusz Rypulak: Nie, nie mam. Na pewno chciałbym, żeby te pieniądze nie zmieniły w żaden sposób moich relacji z bliskimi. Pewnie wybiorę się ze znajomymi do jakichś fajnych miejsc, gdzie akurat będą grane pokerowe eventy.

PokerStrategy.com: Mimo że był to Twój pierwszy finałowy stół, to występowałeś już na innych turniejach na żywo. Jak duże doświadczenie masz na tym polu?

Mateusz Rypulak: Zawsze jeździłem z dwoma kolegami, z którymi zacząłem grać w pokera już dobre kilka lat temu. Pierwszy do Ostrawy, jak teraz na to patrzymy, to było kompletnie bez sensu, bo mieliśmy tam zagrać tylko jeden sobotni event. Kolejny to wyjazd do Wiednia na 3 turki z niskim wpisowym. Pierwszy wyjazd z prawdziwego zdarzenia to Pardubicki festiwal - tam udało mi się zaliczyć kilka deepów. Wspominam go bardzo miło, nie tylko od strony pokera, ale również innych aspektów. Teraz ten wyjazd do Paryża - całkiem udany 🙂

PokerStrategy.com: W najbliższych czasach masz już coś na celowniku? Może wyjazd do Pragi?

Mateusz Rypulak: Oczywiście że chciałbym zaliczyć Pragę, to super miasto, jednak ze względu na ostatni wyjazd mam spore zaległości na studiach. Chciałbym to nadrobić, a festiwal w Pradze zaczyna się już niedługo.

PokerStrategy.com: Studia jako plan awaryjny, a swoją przyszłość chcesz związać z pokerem czy jest zupełnie odwrotnie?

Mateusz Rypulak: Po części plan awaryjny, po części ambicje, a także to, że bycie zawodowym pokerzystą w Polsce, zaraz po byciu bezdomnym i złodziejem, jest najgorzej postrzegane. Już teraz, kiedy w luźnej rozmowie powiem, że gram w pokera, często spotykam się z jakimś zażenowaniem. Oczywiście nie zawsze, ale w większości przypadków. Na razie nie wiążę swojej przyszłości z pokerem, lecz chciałbym się w nim rozwijać i chciałbym, żeby przynosił mi stały dochód.

PokerStrategy.com: Mam nadzieję, że jeszcze nie raz z tego powodu będziemy o Tobie pisać. Dziękuję za rozmowę, ponownie gratuluję tego niesamowitego wyniku. Chciałbyś na końcu coś jeszcze dodać od siebie?

Mateusz Rypulak: Tak, chciałbym pozdrowić kolegę, który był ze mną w Paryżu, niestety jest całe życie na bad beacie, ale jeszcze Ci się odwróci! Kolegę, który przez cały dzień finałowy prosił mnie, żebym zatańczył do kamery, a jak już to zrobiłem, to akurat nie widział. Jednego użytkownika PokerStrategy.com, z którym byłem w Paryżu - wcześniej go nie znałem, ale okazał się naprawdę spoko.