Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Gimme the loot: Kaczmarol

Zapraszamy na wywiad z graczem, którego właściwa turniejowa historia sięga zaledwie kilku miesięcy wstecz. Wyniki, jakie w tym czasie osiągnął, są jednak niecodzienne.

Jeśli kaczmarol pozostaje dla was no-namem, lepiej szybko wbijcie na jego bloga i sprawdzcie, kto zacz, bo jeśli olsztynianin rozwijał się będzie nadal w takim tempie, niedługo możecie powstydzić się swej niewiedzy. Zapraszamy na rozmowę z naszą nową turniejową siłą!

KFC Poker Tour

Zinger 3-bet?

AdminPokerStrategy.com: Trzy lata temu, gdy zaczynałeś swoją przygodę z kartami i blogowanie na PokerStrategy.com, ciułałeś centy obracając darmowym kapitałem startowym, natomiast w samym tylko kwietniu tego roku pięciokrotnie wykręcałeś wyniki powyżej pięciu kafli. Czy uważasz, że to standardowe tempo rozwoju, zbyt wolne, a może nie spodziewałeś się tego, że na początku 2013 roku będziesz grał turki za 100 czy 200 dolców lub wsuwał stacka wysokości 700 zielonych?

 

kaczmarol: Z perspektywy czasu na pewno wiem, że można to zrobić szybciej. Patrząc na niektórych chłopaków, rozmawiając z nimi uświadamiam sobie, że można obrać drogę, która niemal błyskawicznie zaprowadzi do celu, lecz z drugiej strony gdyby nie moja własna historia – wszystkie te swingi, kiedy myślałem, że jestem bogiem tej gry i chwile, kiedy budziłem się z ręką w nocniku po utracie 90% rolla – to była solidna lekcja pokerowego życia i dzięki temu dużo się nauczyłem. Z każdej porażki sam musisz wyciągnąć jak najwięcej nauczki na przyszłość.

AdminPokerStrategy.com: Co sprawiło, że w ogóle zainteresowałeś się pokerem?

kaczmarol: Pierwszy mój kontakt z pokerem miał miejsce na szkolnej przerwie – chłopaki wyjęli talię kart, wytłumaczyli pokrótce zasady; niektórzy coś tam ogarniali – ja byłem dla nich zapewne totalnym fiszem. W liceum zacząłem już regularnie „pykać” – chodziliśmy do KFC, siadaliśmy przy okrągłym stoliku, kupowaliśmy żarcie i graliśmy „turniej” za 5 zł. To były oczywiście czasy, gdy można jeszcze było to robić.

Potem odkryłem PokerStrategy.com, tajniki gry odsłaniał przede mną kolega – olsztynianin
nevrex, który grał wówczas na NL20. Ja próbowałem swych sił w sitkach i cashówkach, jednak miałem ogromny problem z częstymi tiltami – spazzy po trzech przegranych flipach były standardem – wobec czego lepszym wyjściem dla mnie okazały się turnieje SnG, do gry w których namówił mnie ekonom.

AdminPokerStrategy.com: Przyznam, że pół pokerowego świata marzy pewnie o otrzymaniu rady od Ekonoma, który dziś shipuje każdy niemal turniej od Hiszpanii po Bahamy. Jestem pod wrażeniem… Po zauroczeniu sitkami i ciągłym właściwie mieszaniu tego i owego, postanowiłeś w końcu poświęcić się MTT. Dziś raczej nie ma sensu rozkminiać tego, czy dobrze zrobiłeś przeskakując „centralnie” na turnieje wielostołowe, bo odpowiedź jest chyba jasna, ale musze zapytać: skąd kolejna zmiana?

kaczmarol: Na MTT namówił mnie… roll, który po prostu mi na to pozwolił. Obecny rok zaczynałem z kapitałem na poziomie ok. 1000 $. Na 180-tkach doszedłem do 1500 $ i wówczas zaczęły targać mną swingi. Niemal przekroczyłem granicę ustanowionego przeze mnie stop-lossa na ośmiodolarówkach – na szczęście ostatnie dwie odpalone przeze mnie „ósemki” wygrałem, po czym zagrałem w The Big 22 $ i… doszedłem w nim do final table, wygrywając magiczne wówczas dla mnie +4k $.

Po wszystkim poszedłem z dziewczyną na studniówkę – miałem więc czas, by ochłonąć. Kiedy doszedłem do siebie, zrobiłem życiówkę w The Big 55 $,  ok. 12k $. I tak oto zostałem turniejowcem. 🙂

Atheists - Downswing Players 1:0

Stop crying and play da fckin' poker!

AdminPokerStrategy.com: Ostatnie miesiące, szczególnie czas od „przebranżowienia”, są dla Ciebie wyjątkowo udane. To upswing, który minie, czy rzeczywiście należy wkrótce wyglądać regularnych pięciocyfrówek robionych przez Kaczmarola? 

 

kaczmarol: Zacznijmy od tego, że upswingi nie istnieją – to tylko zbiór wydarzeń, a każdy kolejny turniej jest nową historią. Nie ma czegoś takiego, że „wygrywam turniej, bo mam upswing”. To samo jest z downswingiem – to absurdy, które ludzie sobie opowiadają, by tłumaczyć pewne zjawiska.

AdminPokerStrategy.com: Zgadzam się, że definicje downswingu naciągane są dziś do ram przegrania trzech flipów z rzędu, ale… przecież to jest tak masowe jak religia! Nie burzysz w tym momencie fundamentów? 

kaczmarol: A czy religie nie są wymysłami? Każdy wierzy w to, w co chce. Ja po prostu uważam, że można w każdym turnieju zrobić shipa niezależnie od tego, co było wczoraj – czy przegrałem, czy wygrałem. To nie ma żadnego znaczenia. 

 

AdminPokerStrategy.com: Czyli co sie liczy? Wyłącznie wielkość próbki?

kaczmarol:Tak, to jest wyznacznik. Jeśli ktoś w bardzo długim czasie osiąga świetne wyniki, możemy z całą pewnością przyjąć, że jest dobry. Na przykład Calvin Anderson – to odchylenie od wszelkich możliwych standardów.

AdminPokerStrategy.com: Do Twoich sukcesów online dołożyć należy sporą chęć na shipy live. Kilka lat temu spotkaliśmy się na luźnej, młodzieżowej gierce w Twoim rodzinnym mieście, Olsztynie, ale dziś pewnie celujesz w coś więcej, niż pięć złotych od kumpla-studenta?

kaczmarol: Mój plan gry na żywo wygląda tak, że chciałbym w ciągu roku zagwarantować sobie cztery wyjazdy – Estrellasy, UKIPTy czy PokerToury. UKIPT Londyn, na którym byłem, mogę opisać jednym słowem: bajka. To tydzień, który na zawsze pozostanie w pamięci. Nie wiem, co będzie ze mną jako pokerzystą w przyszłości – może będę wygrywał i wyjeżdżał, może nie, wobec czego ten wyjazd i to, że mogłem w Londynie usiąść naprzeciw bardzo wielu dobrych graczy i poznać ich osobiście, porozmawiać – to ogromne value wyciągnięte z tego tripu.

Kto wie? Może w przyszłości stanę się częścią tego świata, ale z perspektywy miejsca, w którym jestem teraz, nie mogę wybiegać tak daleko w przyszłość. Dość powiedzieć, że nie stać mnie jeszcze choćby na turnieje EPT, więc profesjonalizm live to bardzo odległa melodia przyszłości. Na chwilę obecną skupiam się niemal wyłącznie na grze online.

"Biało-niebieskie barwy ma..."

Gdzie jest Wally?

AdminPokerStrategy.com: Jesteś wiernym kibicem Stomilu Olsztyn, który pozostał Stomilem pomimo tego, że słowo to zniknęło z oficjalnej nazwy klubu. Na jakim poziomie kibicowskiej aktywności jesteś: chodzisz na mecze, ruszasz na wyjazdy, drzesz się w pierwszych rzędach? Czy może z racji coraz większego zaangażowania w karty teraz po prostu sprawdzasz wyniki?

kaczmarol: Jestem bardzo zaangażowany w Stomil, śledzę na bieżąco wszystko, co jest związane z klubem. Obecnie studiuję w Trójmieście, ale większość moich przyjazdów do Olsztyna staram się planować pod kątem tego, czy gramy u siebie, czy na wyjeździe. W obecnej rundzie nie byłem zaledwie na jednym meczu rozegranym w Olsztynie – frekwencję mam więc niezłą.

W grupie najbardziej zagorzałych kibiców nastąpiła wyraźna wymiana pokoleń, kiedy ludzi „ogarniających” temat za czasów gry w najwyższej klasie rozgrywkowej zastąpili kibice młodsi, którzy zaczęli wszystko organizować na nowo, po swojemu, ucząc się na własnych błędach, dając w zamian sporą dawkę świeżości.

Wygląda to naprawdę dobrze i szkoda tylko, że miasto takie jak Olsztyn, z takim potencjałem pod względem zapełniania stadionów, z jednej strony nie posiada klubu w Ekstraklasie, z drugiej zaś – społeczność olsztyńska nie garnie się tłumnie do kibicowskiej aktywności. Paradoksem stała się sytuacja z okresu Euro 2012, kiedy jeden z miejscowych posłów wymyślił sobie, że warto Olsztyn uczynić „miastem bez Euro”.

AdminPokerStrategy.com: A poza kartami i Stomilem wystarcza Ci czasu na cos jeszcze?

kaczmarol: Moja doba trwa trochę więcej, niż 24 godziny. Mam cudowną dziewczynę, której staram się poświęcać jak najwięcej czasu i zdaję sobie sprawę z tego, jak trudno jest jej odnaleźć się w rzeczywistości, w której poker pochłania tak dużo mnie. To jest niekiedy źródłem konfliktów, ale generalnie bardzo ją podziwiam, bo przecież nie jest lekko żyć z pokerzystą. Mimo wszystko sporo czasu poświęcam uczelni, by wspomnieć choćby niedawne Technikalia…

AdminPokerStrategy.com: Co chciałbyś robić za dwadzieścia lat, czy widzisz w przyszłości moment, gdy z pokerem nie chciałbyś mieć wiele do czynienia?

kaczmarol: Ciężkie pytanie, bo nie zwykłem wybiegać w przyszłość  tak daleko. Póki co skupiam się co najwyżej na najbliższych wakacjach. Za 20 lat? Przede wszystkim chciałbym być zadowolony z tych dwudziestu lat, które przeżyję; wrócić do tej rozmowy i móc powiedzieć sobie: „kurczę, udało się”.

AdminPokerStrategy.com: Zachęcam do pozdrowień.

kaczmarol: Pozdrawiam moją dziewczynę, wszystkich, którzy przyczynili się do mojego pokerowego rozwoju, uczestników skype-konferencji „stuosiemdziesiątkowiczów” oraz grupę turniejowców, którzy udzielają się na kanale MTT.

AdminPokerStrategy.com: Pozdrówmy także niesamowitego Calvina Andresona, aby kiedyś to on mógł powiedzieć: „Damn, that Kaczmarol is so freakin’ great!”, oraz mahatmę kart, Chucka Norrisa pików i trefli, Władcę Boardów – Ekonoma – oby w tym roku zdobył kolejne 25 bransoletek World Series! Dzięki za wywiad, życzę sukcesów!

kaczmarol: Również dziękuję.

by acebestini