Jamie Gold psuje wizerunek pokera?
Możesz wygrać największe pieniądze, ale i tak będziesz nikim, jeśli nie umiesz nimi zarządzać.
Podziel się ze znajomymi
Jamie Gold: "Po prostu miałem dobrego runa i wykorzystałem go w 100%"

Nazwałbym Jamie'go Golda jednym z najbardziej kontrowersyjnych mistrzów WSOP. Po prostu był w odpowiednim miejscu we właściwym czasie. Modne było wtedy pokerowe ego. Każdy chciał grać z prosami, a ci walczyli między sobą o miejsce na pokerowym Olimpie. Nagle przychodzi taki Jamie Gold, charyzmatyczna postać, której nieprawdopodobny upswing w 2006 roku pozwolił zdobyć najważniejszy tytuł w pokerze.
To niepojęte, ale Jamie był na prowadzeniu od trzeciego dnia Main Eventu, w którym grało 8773 osób, i nie oddał go nawet na chwilę przez kolejne siedem dni. Był to turniej z największa pulą nagród w historii pokera.
"Mam top/top"
To jedno z najpopularniejszych rozdań z tamtego Main Eventu. Tak, Jamie, na pewno ktokolwiek by spasował, gdyby myślał, że jego rywal także ma "top/top".
"No co ja zrobię?"
Jamie mianował się nowym królem pokera. Zaczął grać najwyższe stawki, ale jedyne co zaprezentował, to tragiczne zarządzanie kapitałem. Z jednej strony ciężko go winić, w największym Main Evencie WSOP praktycznie wszystko szło po jego myśli. Nawet w telewizyjnym show "High Stakes Poker", gdzie został ogólnie zniszczony, "wyfarcił" 2/3 największej puli, jaką do tego momentu rozegrano w programie.
"No co ja zrobię?" powiedział Jamie. Cóż, Panie Gold, jeśli nie widzi Pan alternatywnego sposobu rozegrania tej ręki, nie jesteśmy w stanie Panu pomóc.
Gdzie jest kasa?
Poprzednie rozdanie miało miejsce w programie "High Stakes Poker" w 2009 roku. Zaledwie rok później pojawiły się plotki, że Jamie zalega Borgata Hotel Casino & Spa około 50 000 $, a czek, który wypisał na tę kwotę, został cofnięty. Jamie, co stało się z tymi 12 000 000 $?
Bransoletka na aukcji
Kolejne kilka lat, przynajmniej według Jamie'go, to ciągłe zmaganie się z prawem. Oskarża amerykański system podatkowy, o to, że obciąża wygrane hazardowe, ale nie oddaje za porażki. Nie oszukujmy się, nawet najokrutniejszy podatek nie mógłby być jedyną przyczyną wystawienia swojej mistrzowskiej bransoletki na aukcję.
Mistrz gier umysłowych
Trzeba przyznać, że Jamie był naprawdę dobry w gierkach umysłowych i gadce przy stole. To niesamowite, jak łatwo udawało mu się przejmować kontrolę na umysłami przeciwników i przekonywać ich do podejmowania decyzji na swoją korzyść.
Jamie Gold, chłopiec od rejsów
"Zdaję sobie sprawę z tego, ile mam szczęścia. Nie jestem najlepszym pokerzystą. Po prostu miałem dobrego runa i wykorzystałem go w 100%". Osiem lat zajęło Jamie'emu zrozumienie tego. Powyższe słowa wypowiedział w 2014 roku, kiedy Island Breeze Casino Cruise przygotowało na swoim pokładzie pokój dedykowany właśnie jemu. Za 10 $ w dzień i 25 $ w nocy każdy w Palm Beach mógł zagrać z obdartym z godności mistrzem świata. Niestety nawet ta inicjatywa nie przetrwała zbyt długo i właściciele statku szybko zbankrutowali. Patrząc na ich filmik promocyjny, nie jest to szczególnie zaskakujące...
Rzuca się w oczy
45-letni dziś Gold, wygrał w bransoletkowych eventach na WSOP zaledwie 73 694 $, od czasu zdominowania Main Eventu w 2006 roku. To najgorszy wynik ze wszystkich zwycięzców Main Eventu od czasu Chrisa Moneymakera.
W tym roku jednak Jamie pojawił się na WSOP wcześnie, by zagrać jak najwięcej turniejów.
"Po raz pierwszy gram tyle turniejów w tak krótkim czasie," powiedział Gold w wywiadzie dla PokerNews. "Będzie to 12 lub 13 eventów. Rok temu zdecydowałem, że znowu chcę zacząć grać. Sześć miesięcy trenowałem z młodymi ludźmi, którzy twierdzą, że mam talent. Gra zmienia się cały czas, więc chciałem się upewnić, że ciągle jestem w stanie podjąć rywalizację."
Gold skończył Event #59 ($1,500 No Limit Hold'em) na 5. miejscu, zgarniając 120 952 $. Miejmy nadzieję, że to początek nowego rozdziału w jego życiu.
Więcej zabawnych faktów
Pokaż wszystkie artykuły PokerBuzz





