Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Way Of The Warrior.

26 Posty
13 Użytkownicy
0 Reakcje
1,330 Wyświetlenia
Cichosza
Dołączył: 14.06.2007

_zZz: w budowie.


Odpowiedz
Cytat
25 odpowiedzi
kosciasty
Dołączył: 30.10.2008

buduj sie buduj

GL


Odpowiedz
Cytat
Kaczmarol
Dołączył: 24.09.2009


Odpowiedz
Cytat
Ikcero
Dołączył: 05.03.2011


Odpowiedz
Cytat
Cichosza Autor wątku
Cichosza
Dołączył: 14.06.2007

Hej,

Dzięki za wpisy :sdrink
Gdyby nie one pewnie prędko bym sie nie zmotywował do pierwszego posta.

O sobie nie będe pisał za wiele w ramach wstępu,w kwestii pokera zresztą gdybym zagłębiał się w swoje początki, przygody i przeżycia, to nie było by to chwalebne, chodź i takich chwil zdecydowanie nie brakowało. Myślę jednak że oldskulowe historie z czasów gdy gry w pokera uczono się tak, że najpierw trzeba było rozpoznać kogoś kto już grać umie, a potem namówić go jeszcze żeby nauczył nas, bo nie było skąd innąd...wyjdą w praniu.
Tymczasem....

Nie wiem czego oczekuję od tego bloga, napewno zaistnieje taki efekt, ze jak napisze tu że coś zrobie, to nie dotrzymanie słowa lub zboczenie ze ścieżki do wyznaczonego sobie tu celu będzie oznaczało poczucie wstydu i okrycia się hańbą :D
Forma aktualizacji też nie będzie zamierzona, posty będa chaotyczne, czasem na poziomie, lecz zwykle pewnie niskich lotów. Nie zabraknie tony spamu, i wszystkiego co mi sie spodoba i postanowię sie tym podzielić.

No ale po kolei, jakiś tydzień temu posatnowiłem wprowadzić parę znaczących zmian do swojego zycia, można powiedzieć że zmieniłem strefę czasową ;) Ostatnio dochodziło już do tego że kończyłem sesję i chodziłem spać ok 12 w południe. Zdecydowany minus takiego trybu zycia to odrealnienie. Postanowiłem wraz z nadchodzącą wiosną wprowadzić trochę więcej słońca w swój harmonogram oraz parę punktów stałych które mają to wszystko systematyzować.
Obecnie każdy dzień zaczynam ok 7:30 i jade na trening, uprawiam mma, chodź sportowcem nigdy bym siebie nie nazwał, amatorskim ewentualnie to sztuki walki, istnieją w moim zyciu od 4tego roku życia. Styl życia mam raczej niesportowy, robie to bo poprostu to kocham. Z zupełnie mi nieznanych powodów po około 3 mies. przerwy spowodowanej grindem na stejku longtermowym, postanowiłem wrócić do klubu i znów zrobić z siebie zwierze. Nie wiem jeszcze czy postartuje w tym sezonie, ale trener już nakręca mnie na zemste na jednym gościu za ostatni finał MPpółnocnej, myślałem tez może o jakimś starcie w Judo lub adcc, zreszta zobaczymy. Póki co cwicze od tygodnia i zdrowia brakuje, także siła i wytrzymałość w budowie. Od jakiś 3 miesięcy nie zapaliłem papierosa, just like that co jest sporym sukcesem bo baardzo długo paliłem.
Zaraz po treningu tj. ok. 11 wracam i siadam do sesyjki, musze powiedzieć że nastawienie do gry jest świetne po takim początku dnia. Po niechlubnej torbie na longtermie, rozwiązaniem mają być kszaki. Docelowo od weekendu mam zamiar grać na 7-8 roomach w ciągu sesji, tylko najlepsze turki, najmniej wariancyjne i najbardziej fiszowe. Mam gotową rozpiskę na cąły dzień niezależnie kiedy siąde i trzymam się jej sztywno. Ok. 80% MTT w rozpisce to turnieje z rebajami lub cubed ;O, reszta to głownie freezy, deepstacki, i pare turboperełek. Dzieki temu moge grać za dnia nie tracąc wiele.
Póki co mam w zasadzie za sobą dopiero 2 sesyjki tym systemem, bo niełatwo było sie do tego wszystkiego przygotować, pomijam już kwestie hujowości tych wszystkich softów :facepalm: Przyzwyczaje się....
Narazie grałem tylko na 4, ale i tak efekty w kazdej kwestii przeszły moje oczekiwania na +.
Najlepsze jest napewno to że od niepamietnych czasów nie miałem takiej radości z gry, znów robie to co uwielbiam, gram w poker. Ostatnimi czasy większość mojej gry ograniczała się do szipowania odpowiednich zakresów na paru/nastu bb i trzymania kciuków. teraz gram same turnieje w których pole do popisu jest możliwie największe. Znów zaczęła się gra o tron na deepstacku. Póki co w 2 sesje zaliczyłem 3 czy 4 ft na 888, 1 na party(semi ft nie ma co wyliczać) , na ipoker 1 semi ft / na 2 turki , na PokerStarsie FT w 11+r action hour, z lepszych semi-ft to wczoraj 12sty, dziś 13sty w 30$cubed :facepalm: i dziś 11sty w 5$+r 10kgtd. Turków na sesje było pewnie mniej niż 30, bo sie przyzwyczajam jeszcze. Mimo wszystko, na pewno spadnie mi srednia ilosc mtt na sesje.
Na + też napewno mniejsze fieldy, nie liczac PS. Poziom z rana w ogóle zauważalnie niższy, a na kszakach wręcz żenujący.
Rozpisałem się, a rano trzeba wstać, oby entuzjazm nie opadł po kolejnych dniach trudów i zmagań. Więcej o pokierze w następnej aktualizacji.

Tymczasem, utwór otwierający dział "piosenka tygodnia" :

Pozdrawiam.


Odpowiedz
Cytat
Arielooo
Dołączył: 20.06.2010

gl, bd śledził bankowo :D


Odpowiedz
Cytat

siema
też będę śledził na bieżąco ;)
gdyby Ci się chciało to wrzuć kiedyś swoje daily schedule z tymi turkami z największym value, bo jestem ciekaw czego nie gram a powinienem :P

pozdro i powodzenia _thumbsup:


Odpowiedz
Cytat
Cichosza Autor wątku
Cichosza
Dołączył: 14.06.2007

Siema ;)

Pokerowo to mniej więcej tak jak z pogodą. Przez chwilę już mieniła się na horyzoncie piękna wiosenka, był to jednak tylko chwilowy zwiastun, i zarówno grzejące wiosenne promienie, jak i grzejący serce przypływ dolarsów na konto trwały krótko i musiały ustąpić mrozowi i pizdni.
Sama gra... hmmm robie tak masakrycznie dużo wyjebanych deepów że przerażać mnie zaczęło że nie nie wygrywam. Były drugie miejsca, trzecie, a nawet parę czwartych....statków jednak brak. Ft i semi ft jest regularnie parę na sesje, jednak finisze to głównie early ft i gównohajsy. Ciągle żyje w mam nadzieje niezłudnym przekonaniu że większość tych spotów przegrywam pokazując lepsze kartki, jednak różnice między szipami a dalszymi miejscami na ft, a semi-ft to juz wogóle, w kasie sa tak ogromne, ze to jest główną przyczyna ze wygywam niewiele od poczatku kariery na krzakach.
Dlatego też po ostatniej pracy nad mindsetem na d/s teraz pod lupe idzie poprawa gry na deepach. Pech czy nie, wiem że jest tam jeszcze sporo lepszych ode mnie i na pewno znajdzie się dużo do poprawy.
Nawiązując natomiast do kwesti mindsetu etc, to polecam genialną serie:
eightfold path to poker enlightenment.
Polecił mi kiedyś Koczwi, jest tak dobra, ze nagrałem na mp3, i czesto wracam gdzieś w trasie.
Więcej konkretów z gry, jak będzie większy volume z kszakóf.

Sportowo to na pewno wydarzeniem nr. jeden minionego okresu, było odzyskanie przez 48-letniego Bernarda Hopkinsa tytułu MŚ w półciężkiej.
Większość ma swoje Barcelony, ja natomiast od lat kibicuję B-hopowi, jeszcze jego walka odbywała sie w moje urodziny, także po imprezie nad ranem wyskokowe kibicowanie i szał radości, po tym jak stary lis ograł kolejnego młodziana.
B-hop to fascynujacy życiorys, dowód na to ze ten sport to fizyczno-umysłowe szachy, szermierka na pięści, gdzie taktyką, inteligencja i technika mozna pokonac siłę, szybkosc i młodość. Pokazał też ze pomimo wszystko , trudnego startu etc.(boksu uczył się w więznieniu, zaczął późno) mozna sie na szczyt dostac, i mało tego nie stracić kontaktu z rzeczywistoscia, pozostac soba, i na szczycie utrzymac sie latami. Niesamowita , pełna charyzmy postać.

Toteż jemu dedykuję pierwszy z zaległych utworów tygodnia(nie chciałbym zmieniac na piosenke miesiąca, albo kwartału xD więc nadrobie zaległości):

Co ciekawe piosenka wykonywana przy wyjsciu to zmieniony troche cover sinatry, a białas który go wykonuje to mega dziany potentat tekstylny z USA który przyjaźni się z Bernardem.

Ponadto polecam wczorajsza rewanżową wojnę Rios vs Alvarado. Już wiemy że trylogia sie dopełni ;)
Z wydarzeń przyszłych natomiast napewno nr.1 to nadchodzaca wielkimi krokami potyczka Mayweather vs Guerrero i nie mniej ciekawie zapowiadająca się Saul Alvarez vs. Austin Trout.
Zapowiedź tej drugiej od legendy GP:

Jeśli chodzi o moje sportowanie, tez wyglada to coraz lepiej, powrót do formy jest mozolny, a ja nie mam już takiego zdrowia. Ostatnio było parę dni przerwy bo lecze zapalenie zatok. Ale od wtorku wracam a juz w następny weekend nie lada gratka , w klubie będzie 2 dniowe seminarium z jednym z najwiekszych kotów Polskiego MMA, mającym w zeszył tygodniu niestety przegrana walkę o tytuł MŚ federacji Bellator w USA, Marcinem Heldem. Jest bardzo młody i najpewniej skończy niebawem w UFC ;) Na pewno dużo się nauczę.
http://www.grapplerinfo.pl/heldzik-w-gdyni/

Nadrabiałem ostatnio Californiaction, i doszedłem do wniosku że w takim serialu zwykle obsadzają świra w roli....świra. Dlatego wziąłem pod lupę Atticusa. Okazało się że realia przeszły moje najśmielsze oczekiwania, bo ten pan jak przewidywałem w istocie jest pojebem zakrawającym o geniusz. Tim Minchin bo tak mu na imię będzie bohaterem kolejnego zaległego utworu tygodnia. A nawet dwóch, bo jest tak dobry ze wrzuce dwa linki ;)

Bez zbędnych już wstępów opublikuje jeszcze dla zamkniecia listy zaległości, utwór bierzącego tygodnia. Wybór był trudny, jednak jako że mamy święta, wszystkim życzę zdrowia i samych sukcesów i przesyłam troche skocznego bitu z zza wschodniej granicy, bo nie jeden dzis pewnie odpusci niedziele i suto zabawi. Propaganda Nazdorowje!

Arielooo dzieki :sdrink

Durek86 również dziękuję :sdrink odzywaj sie priv. skonsultujemy.

Pozdrawiam!


Odpowiedz
Cytat
Arielooo
Dołączył: 20.06.2010

kolejny fan californication? =)


Odpowiedz
Cytat
Kaczmarol
Dołączył: 24.09.2009

Atticus przebija świrostwem chyba nawet męża Karen Batesy'ego


Odpowiedz
Cytat
Arielooo
Dołączył: 20.06.2010

Bates to też był dobry świr :D robił fajną 'mendżajnę' czy jak on to nazywał i miał spoko kumpla gejbi-bejbi ;d


Odpowiedz
Cytat
Cichosza Autor wątku
Cichosza
Dołączył: 14.06.2007

Taak ;)
Już rozmydlać mi się ten serial zaczynał, ale wtedy zaangażowali na cały sezon, największego w historii Mudżina rapujaco-produkującego muzę, RZA aka Boby Digital także poziom wrócił. Ten sezon też dobry.

Z nowych seriali co ostatnio ruszałem to napewno polecam "House of cards"
z Kevinem Spacey.

Sick niedziela, na finiszu jeszcze 21szy w 100k 22$ na FTP i koolejny bardzo ciekawy deep okraszony gównohajsem ;)
Dobrze że jest NBA.


Odpowiedz
Cytat
Arielooo
Dołączył: 20.06.2010

o czym ten house of cards?


Odpowiedz
Cytat
Cichosza Autor wątku
Cichosza
Dołączył: 14.06.2007

Polityka, władza, ambicje, żądze, intrygi, seks....samo życie, i to prosto z białego domu ;) A to wszystko okraszone gwiazdą jak na serialowe realia, Kevinem Spacey. Widziałem dopiero 4 odcinki ale musze powiedziec że spodziewałem sie mniej.
Nowatorska gdzies słyszałem forma produkcji i dystrybucji tego, bo chyba nie jest krecony pod żadną stacją telewizyjną.
Pozdrawiam.


Odpowiedz
Cytat
AceBestini
Dołączył: 09.11.2008

Bloger Marca - ankieta

:sdrink


Odpowiedz
Cytat
Cichosza Autor wątku
Cichosza
Dołączył: 14.06.2007

Hopsa Hopsa!

Jestem z powrotem i jestem bardziej nakręcony i zmotywowany niż kiedykolwiek.

Nosiłem się z powrotem regularnego pisania bloga od jakiegoś czasu ale potrzebowalem katalizatora aby zebrać się do rozpoczęcia. Znów idealnym rozrusznikiem do rozpoczecia byl kalendarzowy nowy rok.

Moge przyznac bez bicia ze ostatni okres 2013r uplynal w atmosferze rozprezenia i zupelnego braku cisnienia na robienie volume etc.
W zasadzie wszystkie cele swoje pokerowe na ten rok osiagnalem do Listopada. Mimo nie przemeczania sie w koncowce roku udalo sie wejsc w 2014r z najlepszymi wynikami od poczatku kariery mtt oraz najwyzszymi rankingami dotychczas.

Poza pokerowo Jedynie prawo jazdy nie udalo mi sie dokonczyc na finiszu roku przez kontuzje oka, nie mniej celi nie dotyczacych gry bylo w minionym roku za malo i nowy przyniesie troche wiecej balansu miedzy rozwojem pokerowym a zyciowym.

Jesli chodzi o wazne dla mnie sfery mojego zycia najgorszym ten rok byl chyba w kategorii: sport
Oczywiscie liczylem sie z tym ze moje plany wniesienia mojej gry zaorwnno pod wzgledem organizacji pracy jak i samych umiejetnosci strategicznych na zupelnie nowy, najwyzszy poziom musi odbic sie niekorzystnie na moim zyciu
sportowym/prywatnym. W tej dziedzinie na pewno nie zrobilem postepow w minionym roku.
Moj boks ulegl wielkiej poprawie ale zaniedbywalem parter i kondycje. Wszak ciwczylem zywkle samotnie o bardzo nietypowych godzinach, nie mogac dopasowac terminarza do zadnej zorganziowanej grupy. Worki bokserskie wszelakiej masci to niesamowici, twardzi i wymagajacy rywale, maja genialna stamine i defensywe, ale ich slabosc to atak- rzadko oddaja... ;) Ciezko wiec wogole w jakikowielk sposob ocenic poziom swoich postepow, dosc dodac ze ostatnio sparowalem poltora miesiaca temu. Było sporo problemów zdrowotnych ale juz jest w porządku i wymówek więcej nie będzie.
Koncowka roku to rowniez sporo pracy nad wytrzymaloscia silowa i wytrzymaloscia oraz parę treningow indywidualnych z trenerem na tarczach, niedlugo wiec pozowle sobie na konfrontacje swojej obecnej formy z rzeczywistoscia.
Nie bralem w minionym roku udzialu w zadnych zawodach sportowych co tez na pewno na minus. Trenowalem stosunkowo czesto, ale nieregularnie i dlugo zaniedbywalem kwestie regularnego snu oraz odzywiania sie. Nigdy nie bralem zadnego rodzaju suplementow wspomagajacych trening, nie mniej obecnie gdy nie mam juz taaaak duzo ruchu, do tego te aktywne okresy przeplatam okresami wytezonego grindu, melanzu, czy poprostu leinistwa, doprowadzilo to do tego ze niemal kazdy trening mma byl dla mnie WOJNĄ! Obciazenia fizyczne, poziom motoryki moich opponentow, czy chociazby fakt ze jako zupelny amator nie zachowujacy nawet pozorow zycia sportowca regularnie trenuje z zawodowymi fajterami i silnymi skurwielami doprowadzil do tego ze z kazdych sparow wracalem jak z pod Grunwaldu, a potem dlugo grindowalem lizac rany, co zreszta przychodzilo latwo bo na wiele wiecej niz siedzienie przed kompem sil nie bylo....
Wnioski wysnulem pod koniec roku i zainwestowalem w cale game supli, nic na wzrost miesni czy pryszczy na plecach, ale pelny zestaw wspomagajacy regeneracje, do tego regularna sauna, poprawienie dietki i roznica jest wyczuwalna blyskawicznie
Jestem jednak przekonany ze odpowiednie nastawienie i motywacja pozwola mi w harmoniczny sposob polaczyc zycie nocnego marka-pro klikacza mtt z zyciem fajtera w 2014!
Jeśli by sztuki walki porównać do Pokera w kwestii samo rozwoju, too napewno nie zabrakło mi w 2013 filmów coachingowych ;)) Kolejny sezon gdy obejrzałem na żywo w zasadzie wszytkie dobre pojedynki pięściarskie zza oceanu, oraz sporo
mma, nie żałuję żadnej zarwanej nocki ;))

Pokerowo:
2013 tournaments , z wylaczeniem 888

Z uwzglednieniem pszemka ~7.5k gierek wyjdzie, takze cieniutko.
Był też fajny trip na na festival ept do Barcy ale to za malo w kwesti live gry i volume tu i tu niezadowalający zdecydowanie ;)
Widzimi mi się też że sporo zarobie jesli jeszcze skupie sie na usprawnieniu dzialania i organizacji mojej jednoosobowej firmy.
Wiele turkow grane nie potrzebnie. W drugiej czesci roku zdecydowanie zwiekszylem avg bi i zmniejszylem avg filed, ale sredni field - 2k ludzi na przestrzeni roku mnie wrecz porazil, tym bardziej ze ostatnio gram głównie mid/haj kszaki na mało ludzi. Na pewno takie zabiegi pomogą mi osiagac bardziej stabilne wyniki.

Cele na 2014r chodz w czesci jasne i klarowne to napewno pozostaja plynne z tego wzgledu ze na tym etapie kariery moje plany w duzej mierze zaleza od wynikow.

- 10k gier
- min. 75k $ profitu
- 2-3 wyjazdy pokerowe.
- Zrobienie Triple Crown
- Awansowanie do top 500 na p5 i pozostanie tam do końca roku
- Wzięcie pod skrzydla 1, 2 ambitnych low stakowcow i coachować ich lub coachować i stejkować - zauwazyłem ostatnio ze to dla mnie bardzo efektywna forma utrwalania i powiekszania wiedzy, ale to rozwinę innym razem
- Doprowadzić do sytuacji gdzie mam szipa przynajmniej raz lifetime w każdym turku który gram w daily sesji.
- Dokończyć prawo jazdy i kupić autko.
- Spełniać się sportowo.
- Regularnie aktualizować bloga.
- Przeczytać 20 ksiażek

Mam też parę bardziej pomysłów niz planów, ale są one na tyle odważne, szalone ze uzależniam je od wyników i spełnienie któregoś potraktuje bardziej jako nagrodę za cięką pracę i nie chce nakładać na siebie presji za duzej wrzucając je do jednego worka z celami obowiążkowymi ;)

Wybaczcie brak Polskich znaków w większości tekstu, ale pisalem w notatniku z angielską czcionką, stylistyka również godna pożałowania, ale w tym wpisie najważniejsze było to żeby w końcu powstał, wyrzeźbiłem go wiec na kacu w pociągu, wracając na pierwszą niedziele 2014 ;)
Nie udało się wczoraj upolować nic wielkiego, ale plusy i parę naprawdę dobrych finałowych stołów cieszy.

tymczasem insze podsumowanko ;)

Pozdrawiam.

edit.
Jeszcze nie dodałem wpisu a juz dostalem pierwszy dowód na to że warto prowadzić bloga ;))
Zaczynając redagować ten wpis godzinkę temu odpaliłem hipera na mikro żeby się nie nudzić nadto, równo z napisaniem "Pozdrawiam" wbiłem się w HU z masiv c/l i chwile potem było po wszystkim ;) :truestory:

kokosy to to nie so, ale wyplata za naskrobanie paru zdań akuratnia :D


Odpowiedz
Cytat
bw0908
Dołączył: 10.08.2009

Ciekawy Blog ! Oby więcej wpisów ;)


Odpowiedz
Cytat
BleakAmaranth
Dołączył: 23.12.2010

glglgl

Podeślij jak możesz to schedule na priv, dodałem do kolegów, dzięki.


Odpowiedz
Cytat
bondzyn
Dołączył: 31.08.2009

.


Odpowiedz
Cytat
Cichosza Autor wątku
Cichosza
Dołączył: 14.06.2007

BleakAmaranth:

Od jakiegoś czasu nie mam sztywnego schedule, wygląda to tak że mam turki powiedzmy priorytetowe, taki trzon sesji wokoło którego buduje swoje posiedzenie.
Najczesciej odpalam zależnie od sytuacji oraz widzi mi się między 17 - 2:30 i niezaleznie kiedy siąde dokładnie wiem co powinienem najpierw odpalić, a potem zaleznie od miejsca, tego jak idzie , czy mam deepy itp- dorzucam turki nazwijmy je drugiej kategorii które miele dodatkowo.
Dotychczas moja rozpiska była układana na podstawie mojej wiedzy, obserwacji, doświadczenia, rad bardziej doświadczonych przyjaciół, rolla etc.
Grałem wiele różnych turków bo wierzyłem ze w long runie najlepiej na tym wyjdę i wykrecę największy profit....
Ale koniec z tym.... nie jestem już początkującym i moja próbka gier w mtt zaczyna przypominać long run.
Pora zatem najwyższa, wziąć na warsztat historie wszystkich swoich gier i poszukać czy nie gram może przypadkiem regularnie gierek w których jestem reverse grinderem, lub czy może nie gram zbyt duzo gierek w ktorych osiągam przeciętne wyniki i zarzucić ich odpalanie na rzecz tych w których kręcę w long runie najlepsze roi.
Od początku roku tym własnie się zająłem intensywnie, dlatego trochę kręce z odpowiedzią ;)
Co natomiast tyczy się tego punktu noworocznego challenga, jeśli do tego nawiązywałeś :
"- Doprowadzić do sytuacji gdzie mam szipa przynajmniej raz lifetime w każdym turku który gram w daily sesji."
To dokładnie wiem które turki na pewno zostaną w trzonie daily i które zostały mi do szipnięcia ;))

Co natomiast do wniosków płynących z analiz historii moich turków, od dość dawna już trzon daily stanowiły turki z rebajami (5$+r do 33$ +r a ostatnio 55+r oraz w niedziele sunday rebuy) z ps, ipoker, 888 , mikrogejming
W tego typu turkach zawsze czułem sie najlepiej i spodziewałem sie osiagac najlepsze wyniki. Zawsze lubiłem sie napierdalać a głębokie staczki dają dużo gry i zwiekszaja moja przewagę nad fiszkami, szczególnie na deepach, gdzie skillsy są najwazniejsze i najlepsi gracze tam wlasnie windują swoje roi ;)
Do tego najfajniejsze freezki z owych softow i do tego wszystkiego ile wlezie turbosów z ps do mielenia, włacznie ze wszystkimi najfajniejszymi up to 109$. Zwykle gram miedzy 10-16 stołów. Trzeba tez zauważyć że im więcej turków z rebajami gra sie w sesji tym mniej turków gra sie overall w sesji, ponieważ rotacja stołów jest nieporównywalnie mniejsza ;)
Tak to z grubsza wygladało w ostatnim okresie.

Pierwszy wykres przedstawia jedynie turki z rebajami, drugi natomiast jedynie turbosy i hiper turbosy :

Przedstawmy teraz hipotetyczną sytuacje w której spróbuje zaplanować przyszłość ;) :

Jako pewny siebie skurwiel żyje w przekonaniu ze te 18.8% roi które wychodzi na wykresie turbo/superturbo jest odrobinke przekłamane, bo teraz gram o wiele lepiej niż powiedzmy 9 miesięcy temu, a wykres przedstawia wyniki z wszystkich gier (zwieklszałem stawki ale nie tak znacznie jesli chodzi o t/st), nie ma to jednak wiekszego znaczenia, chciałem dać troche przewagi turboskom i założyć roi dla long runu przy obecnych skillsach na te gry powiedzmy na 25% dla naszych obliczeń.

W rebajach czuje się jak kocur i będe utrzymywał że uda mi się na pewno przynaajmniej utrzymanie wyników na poziomie 52% roi.

pytanie brzmi: Czy bardziej opyla mi sie zagrac 1000 turków za 11$ z rebajami czy 1000 turbosów za 55$ ?

Sredni dla mnie Bi do turków za 11+r to 38$

koszt zagrania 1k 55$ turbosów- 55000$
zwrot przy uwzględnieniu powyższego roi: 68750$
profit: 13750$

koszt zagrania 1k 11+r - 38000$
zwrot przy uwzględnieniu powyższego roi: 57760$
profit: 19760$

pszypadek?
Zagranie 1k turbosów to zdecydowanie mniej pracy i wysiłku, ale wiecej stresu, mniej stabilny przychód (czytaj. wyjebana wariancja).
Rebaje mówią same za siebie.

Co do turków w których jestem mocniej wjebany to top 3 mianuje sie tak(kolejnosc od największego minusa):
-215$freez
-109freez
-16.50$ turbo ;)

Przy czym wjebanie 40 paru bi na 215$ czy 60-70 na 109$ frizki nieskromnie nie uznałbym za reverse grind, bo sa to zwykle najdrozsze turki w moich sesjach i do tego na najwięcej partycypujących, takze kazdy niezły wynik w nich diametralnie zmieni sytuacje. Nie mniej na ten moment powodują one brzydkie spłaszczenie mojego wykresu.

Sytuacja nie jest prosta i na pewno wymaga przemyślenia i zaplanowania.
Mam parę ciekawych rozwiązań w głowie ale na ten moment zostawię je dla siebie ;)

Tymczasem kończę bo zajebałem sie jak smok i boję się ze naplotłem tu bzdur.
Tym bardziej ze nigdy nie byłem magistrem matematyki a zabrałem sie za grube obliczenia ;)

Pozdrawiam!

bonus:


Odpowiedz
Cytat