Mam poważny problem mindsetowy, nie potrafię zaakceptować tego, że ludzie popełniają błędy. Nie wiem do końca z czego to wynika, ale strasznie mnie denerwują wszystkie możliwe błędy które popełniają moi przeciwnicy (co jest oczywiste, ja też popełniam ich sporo). Przekłada się to potem na moją grę. No i nie mogę ukrywać, że później zauważam podobne schematy w życiu normalnym, co jest dla mnie chyba jeszcze bardziej uciążliwe
Na czym polega Twój brak akceptacji innych i swoich błędów. Co robisz, co czujesz gdy ktoś lub gdy Ty mylisz się?
Kiedyś miałem podobny problem w życiu codziennym. Niemogłem znieść jak ktoś kto występował publicznie (np. w TV, na konferencji lub po prostu miał prezentację na uczelni) popełniał błędy językowe. Wzięlo się to z tego, że sam od czasu do czasu popełniałem przeinaczenia (w momentach wzmożonego stresu np. na egzaminie ustnym miałem problemy z prawidłowym szykiem zdań) i nie chciałem tego u siebie (a w konsekwencji u innych) zaakceptować. Samo myślenie o tym, że mogę popełnić jakiś lapsus językowy sprawiało że popełniałem ich więcej. Poradziłem sobie z tym przekonaniem za pomocą autosugestii że ja oraz wszyscy ludzie wokół mają prawo do popełnienia błędu, szczególnie w sytuacji stresowej. ♠_grin:
W życiu codziennym często kończy się to jakiegoś rodzaju ucieczką/odejściem, w pokerze mam później spore problemy z podejmowaniem racjonalnych decyzji
staram się z tym walczyć, próbowałem sobie poradzić z tym jakimś odpowiednim nastawieniem, ale szczerze mówiąc niewiele to dało
Napisane przez Wombatox
Mam poważny problem mindsetowy, nie potrafię zaakceptować tego, że ludzie popełniają błędy. Nie wiem do końca z czego to wynika, ale strasznie mnie denerwują wszystkie możliwe błędy które popełniają moi przeciwnicy (co jest oczywiste, ja też popełniam ich sporo). Przekłada się to potem na moją grę. No i nie mogę ukrywać, że później zauważam podobne schematy w życiu normalnym, co jest dla mnie chyba jeszcze bardziej uciążliwe![]()
A akceptujesz swoje bledy?
Oczekujac ze ludzie nie beda robili bledow tworzysz sobie oczekiwanie za ktore wczesniej badz pozniej zaplacisz rachunek. Na pewno trzeba sie zastanowic skad to sie zwzielo i zakwestionowac powstanie calego mechanizmu.
Mechanizm zawsze posiada 2 strony:
pierwsza strona jest: inni nie powinni popelniac bledow
druga strona (ukryta) jest: ja moge popelniac bledy/ badz ja rowniez nie powinienem popelniac bledow.
Tak wiec na samym poczatku znajdz ukryta strone mechanizmu i sprawdz jak Ty siebie definiujesz w calej sytuacji.
Brak akceptacji jakiejkolwiek cechy u innych zawsze zwiazany jest z wyparciem, np boje sie agresji bo wyparlem ja u siebie. Ktos jest ci...waty bo w dziecinstwie uznal ze ojciec jest zly i wyparl cala swoja meskosc. Zastanow sie jaka ceche Ty wyparles i kiedy to sie stalo zeby posiadac takie przekonanie.
Zastanowilbym sie tez co oznacza dla Ciebie to ze inni popelniaja bledy. Ze sa glupi? A moze ze Twoje oczekiwania nie sa spelnione? Albo jeszcze cos innego? Napisz wiecej bo dobry temat
Lechrumski: dzięki za odpowiedź, byłbym wdzięczny gdybyśmy razem jakoś wyszli z tego.
Swoje błędy akceptuje, jeśli wiem, że to są błędy. Jestem nieco zły na siebie, gdy źle zagrywam rękę, nawet jeśli w krótkim terminie przyniosła mi moja gra profit.
Myślę, że jeśli chodzi o strony mechanizmu to wygląda to w ten sposób, że i ja nie mogę popełniać błędów i uważam, że inni nie powinni popełniać błędów (z jakiegoś nieznanego mi powodu)
Możliwe, że wypieram jakieś cechy z dzieciństwa, rzeczy które mi się nie podobały w moim najbliższym otoczeniu, było ich wiele i staram się nie mieć ich u siebie. Jeśli miałbym powiedzieć dokładnie o co mi chodzi to musiałbym Ci to raczej na privie pisać, bo czułbym się tutaj nieco skrępowany i na pewno starałbym się obejść jakoś to co na prawdę miało miejsce, zastępując to jakimiś ogólnikami, które mogłyby tutaj utrudnić kontakt. Więc jeśli byłbyś tak uprzejmy i oczywiście byłoby to wskazane to najchętniej napisałbym konkrety przez priva.
Na pewno mam za duże oczekiwania względem innych, chcę by byli tacy jak ja, denerwuję się, gdy nie starają się osiągnąć cel, nie lubię też, gdy ludzie z którymi przebywam mają "wy...ane". Problem jest taki, że mało osób wkłada bardzo dużo sił w to, by jego cele zostały osiągnięte, wysoce prawdopodobne, że będę miał w przyszłości problemy z odnalezieniem się wśród ludzi, którzy nie będą taką grupą jak np tutaj, gdzie każdy chce się rozwijać i bardzo mało osób mi "nie odpowiada"
Napisane przez Wombatox
Na pewno mam za duże oczekiwania względem innych, chcę by byli tacy jak ja
To jest bardzo interesujące zdanie.
Mam wrażenie, że moja dziewczyna ma podobny problem - tzn.
nie potrafi zaakceptować swoich błędów i tym bardziej nie akceptuje błędów innych.
Ponadto na każdym kroku oczekuje od świata sprawiedliwości, a jej brak wywołuje u niej negatywne emocje (irytacja, złość, strach, gniew)
dlatego jestem żywnie zainteresowany tym tematem
Napisane przez fidelloz
bledy rywali to Twoja kasa![]()
Ja sie ciesze jak rywale robia misplaye
Ja też się cieszę, a później patrze na moją EV i Winnings i robie
gdzie moja kasa ?:D
Swoje błędy akceptuje, jeśli wiem, że to są błędy. Jestem nieco zły na siebie, gdy źle zagrywam rękę, nawet jeśli w krótkim terminie przyniosła mi moja gra profit.
Jak jestes zly na siebie to nie akceptujesz. Gdybys akceptowal to nie byloby mowy o zlosci. Nie chodzi o akceptacje na poziomie logicznym - na zasadzie dopuszczam mozliwosc popelnienia bledu ale na poziomie emocjonalnym - jest mi z tym ok. Czy popelnie blad czy zagram dobrze to czuje sie ok, ale nad bledami pracuje zeby je wyeliminowac.
Myślę, że jeśli chodzi o strony mechanizmu to wygląda to w ten sposób, że i ja nie mogę popełniać błędów i uważam, że inni nie powinni popełniać błędów (z jakiegoś nieznanego mi powodu)
To tzw projekcja atrybutywna czyli projektowanie na innych swoich cech charakteru badz oczekiwan.
Po pierwsze to przekonanie nie jest zgodne z prawda. Nie mozna powiedziec inni nie moga albo inni nie powinni bo nie jest to zgodne z prawda. Inni nie powinni krasc, ale kradna wiec przekonanie powoduje zlosc, inni nie powinni zabijac i gwalcic, ale to robia. Inni nie powinni popelniac bledow - uuuu tu bedzie problem bo ludzie robia bledy caly czas - zobacz na mnie nie uzywam polskich znakow;) W ogole jak mowisz ze cos nie powinno miec miejsca to od razu masz wojne wewnetrzna w momencie kiedy to sie stanie. Na tym wlasnie polega akceptacja - na zrozumieniu ze jest to co ma byc.
Zastanow sie kiedy po raz pierwszy pomyslales w ten sposob - to moze Cie naprowadzic na zrodlo.
Możliwe, że wypieram jakieś cechy z dzieciństwa, rzeczy które mi się nie podobały w moim najbliższym otoczeniu, było ich wiele i staram się nie mieć ich u siebie. Jeśli miałbym powiedzieć dokładnie o co mi chodzi to musiałbym Ci to raczej na privie pisać, bo czułbym się tutaj nieco skrępowany i na pewno starałbym się obejść jakoś to co na prawdę miało miejsce, zastępując to jakimiś ogólnikami, które mogłyby tutaj utrudnić kontakt. Więc jeśli byłbyś tak uprzejmy i oczywiście byłoby to wskazane to najchętniej napisałbym konkrety przez priva.
Obejrzyj koniecznie druga czesc RTZ. Kazda wyparta cecha ma swoja konsekwencje - np ktos mial agresywnego ojca i wypiera agresje i meska energia a wraz z nia jasna strone meskiej energii czyli zdecydowanie, aktywnosc, dzialanie, podejmowanie decyzji, pewnosc siebie i zostaje wiadomo kim.
Na pewno mam za duże oczekiwania względem innych
Nie tylko wzgledem innych;) Zastanow sie czego jeszcze w sobie nie zaakceptowales w pelni. Jak zaakceptujesz wszystko w sobie to nie bedziesz mial potrzeby oczekiwan w stosunku do innych bo jako osoba bedziesz saowystarczalny. Bedziesz tworzyl zwiazki ale juz nie dlatego ze czegos Ci brakuje ale dlatego ze chcesz tworzyc cos wiecej a to wielka roznica.
nie lubię też, gdy ludzie z którymi przebywam mają "wy...ane"
tutaj masz odrzucona czesc siebie. Nie akcetpujesz siebie majacego wy... Przejmowanie sie wszystkim ma swoje plusy i minusy, tak samo olewanie. Jak polaczysz spokoj, dystans i luzne podejscie osoby olewajacej z odpowiedzialnoscia i solidnoscia tej ktorej zalezy to bedziesz mial pelnie.
Problem jest taki, że mało osób wkłada bardzo dużo sił w to, by jego cele zostały osiągnięte, wysoce prawdopodobne, że będę miał w przyszłości problemy z odnalezieniem się wśród ludzi, którzy nie będą taką grupą jak np tutaj, gdzie każdy chce się rozwijać i bardzo mało osób mi "nie odpowiada"
chcesz zostac mesjaszem narodow uczacym ludzi ze maja osiagac swoje cele:D Celwoo przejaskrawiam to co robisz bo mysle ze nie zauwazasz ciemnej strony Twojego podejscia i dobrych stron osoby ktora ma wy... Bardzo podobny problem omowilem dosc dokladnie na treningu RTZ cz.2 - polecam Ci - obejrzyj
A jako zadanie domowe znajdz 7 minusow swojego aktualne podejscia i 7 plusow oosoby ktora ma wszystko gdzies
pozdr
Obejrzałem cały ten trening i mam nadzieje, że teraz nie będzie problemu z poradzeniem sobie z tym problemem :P.
Napisane przez lechrumski
Swoje błędy akceptuje, jeśli wiem, że to są błędy. Jestem nieco zły na siebie, gdy źle zagrywam rękę, nawet jeśli w krótkim terminie przyniosła mi moja gra profit.
Jak jestes zly na siebie to nie akceptujesz. Gdybys akceptowal to nie byloby mowy o zlosci. Nie chodzi o akceptacje na poziomie logicznym - na zasadzie dopuszczam mozliwosc popelnienia bledu ale na poziomie emocjonalnym - jest mi z tym ok. Czy popelnie blad czy zagram dobrze to czuje sie ok, ale nad bledami pracuje zeby je wyeliminowac.
Powinienem czuć się dobrze gdy popełniam błąd, czy też nie, ale jednocześnie powinienem pracować nad błędami które popełniam. Dobrze to rozumiem ?
Myślę, że jeśli chodzi o strony mechanizmu to wygląda to w ten sposób, że i ja nie mogę popełniać błędów i uważam, że inni nie powinni popełniać błędów (z jakiegoś nieznanego mi powodu)
To tzw projekcja atrybutywna czyli projektowanie na innych swoich cech charakteru badz oczekiwan.
Po pierwsze to przekonanie nie jest zgodne z prawda. Nie mozna powiedziec inni nie moga albo inni nie powinni bo nie jest to zgodne z prawda. Inni nie powinni krasc, ale kradna wiec przekonanie powoduje zlosc, inni nie powinni zabijac i gwalcic, ale to robia. Inni nie powinni popelniac bledow - uuuu tu bedzie problem bo ludzie robia bledy caly czas - zobacz na mnie nie uzywam polskich znakow;) W ogole jak mowisz ze cos nie powinno miec miejsca to od razu masz wojne wewnetrzna w momencie kiedy to sie stanie. Na tym wlasnie polega akceptacja - na zrozumieniu ze jest to co ma byc.
Zastanow sie kiedy po raz pierwszy pomyslales w ten sposob - to moze Cie naprowadzic na zrodlo.
Z wcześniejszych treningów pamiętam, że stwierdzenie "coś nie powinno mieć miejsca" jest tragiczne, właśnie z tego powodu, że to już miało miejsce, albo może/będzie miało miejsce. Możliwe, że zamiast akceptować innych błędy podświadomie tworzy się mechanizm "nie powinno" w mojej głowie i stąd cały ten problem.
Problem się zaczął w momencie, jak mi zaczęło "wychodzić". Mam na koncie 3 tytuły mistrza Polski w żeglarstwie regatowym, wiem, że jestem na prawdę niezłym żeglarzem, a im bardziej szedłem w górę tym bardziej przestałem akceptować błędy innych. Często mam nawet tak, że jak popełniam długi czas jakiś błąd, potem nauczę się, że to był błąd i nie robię już go więcej, to od tego momentu nie akceptuje tego błędu u innych. Tragedia
Możliwe, że wypieram jakieś cechy z dzieciństwa, rzeczy które mi się nie podobały w moim najbliższym otoczeniu, było ich wiele i staram się nie mieć ich u siebie. Jeśli miałbym powiedzieć dokładnie o co mi chodzi to musiałbym Ci to raczej na privie pisać, bo czułbym się tutaj nieco skrępowany i na pewno starałbym się obejść jakoś to co na prawdę miało miejsce, zastępując to jakimiś ogólnikami, które mogłyby tutaj utrudnić kontakt. Więc jeśli byłbyś tak uprzejmy i oczywiście byłoby to wskazane to najchętniej napisałbym konkrety przez priva.
Obejrzyj koniecznie druga czesc RTZ. Kazda wyparta cecha ma swoja konsekwencje - np ktos mial agresywnego ojca i wypiera agresje i meska energia a wraz z nia jasna strone meskiej energii czyli zdecydowanie, aktywnosc, dzialanie, podejmowanie decyzji, pewnosc siebie i zostaje wiadomo kim.
Obejrzałem i rozumiem o co Ci tutaj chodzi, myślę, że sporo jest cech które wypieram i to nie koniecznie cechy, które pochodzą od moich rodziców, znajduje nawet takie, które pochodzą z lat mojego dzieciństwa, a teraz sie ich wypieram, bo nie chce być taki jak kiedyś, kolejny odjazd myślę
Na pewno mam za duże oczekiwania względem innych
Nie tylko wzgledem innych;) Zastanow sie czego jeszcze w sobie nie zaakceptowales w pelni. Jak zaakceptujesz wszystko w sobie to nie bedziesz mial potrzeby oczekiwan w stosunku do innych bo jako osoba bedziesz saowystarczalny. Bedziesz tworzyl zwiazki ale juz nie dlatego ze czegos Ci brakuje ale dlatego ze chcesz tworzyc cos wiecej a to wielka roznica.
Nie zdawałem sobie wcześniej sprawy co to do końca jest akceptacja, myślałem, że chodzi tylko o "pogodzenie się" z czymś. Teraz widzę, że sporej ilości rzeczy w sobie jeszcze nie zaakceptowałem, nawet poker jest narzędziem do osiągania celów, dzięki któremu będę w stanie zaakceptować siebie, albo jakąś część siebie
nie lubię też, gdy ludzie z którymi przebywam mają "wy...ane"
tutaj masz odrzucona czesc siebie. Nie akcetpujesz siebie majacego wy... Przejmowanie sie wszystkim ma swoje plusy i minusy, tak samo olewanie. Jak polaczysz spokoj, dystans i luzne podejscie osoby olewajacej z odpowiedzialnoscia i solidnoscia tej ktorej zalezy to bedziesz mial pelnie.
spróbuję, to jest chyba jeden z mniejszych problemów u mnie.
Problem jest taki, że mało osób wkłada bardzo dużo sił w to, by jego cele zostały osiągnięte, wysoce prawdopodobne, że będę miał w przyszłości problemy z odnalezieniem się wśród ludzi, którzy nie będą taką grupą jak np tutaj, gdzie każdy chce się rozwijać i bardzo mało osób mi "nie odpowiada"
chcesz zostac mesjaszem narodow uczacym ludzi ze maja osiagac swoje cele:D Celwoo przejaskrawiam to co robisz bo mysle ze nie zauwazasz ciemnej strony Twojego podejscia i dobrych stron osoby ktora ma wy... Bardzo podobny problem omowilem dosc dokladnie na treningu RTZ cz.2 - polecam Ci - obejrzyj
pozdr
Tak, wyjaśniłeś to tam nieźle i teraz już rozumiem, że moje podejście nie jest jedynym słusznym, tak jak wcześniej mi się wydawało.
Bardzo mocno mi pomagasz, dzięki za to
Powinienem czuć się dobrze gdy popełniam błąd, czy też nie, ale jednocześnie powinienem pracować nad błędami które popełniam. Dobrze to rozumiem ?
Tak, dokladnie.
Kochasz siebie i akceptujesz siebie za wszystko co robisz. Kochaj siebie za kazde dobre zagranie i rowniez za kazde zle zagranie. Akceptuj wszystko co robisz dobrze i wszystko co robisz zle. Oczywiscie ciagle pracuj nad bledami, wyciagaj wnioski itd ale roznica emocjonalna w obu podejsciach jest ogromna.
Zrozum ze jestes czlowiekiem - wartoscia sama w sobie. To czy popelnisz blad czy nie, nie definiuje Ciebie jako czlowieka. Popelniony blad oznacza popelniony blad i nic wiecej! CIagle jestes wartosciowa osoba. Jestes ok bez wzgledu na to co sie stanie:)
Z wcześniejszych treningów pamiętam, że stwierdzenie "coś nie powinno mieć miejsca" jest tragiczne, właśnie z tego powodu, że to już miało miejsce, albo może/będzie miało miejsce. Możliwe, że zamiast akceptować innych błędy podświadomie tworzy się mechanizm "nie powinno" w mojej głowie i stąd cały ten problem.
Tak, tragiczne to dobre okreslenie:D Np przegralem AA vs 58o. Jesli powiem ze to nie powinno miec miejsca to mam wewnetrzna wojne. Nie zaakceptowalem tego co sie stalo. A poza tym jak to nie powinno miec miejsca skoro mialo:D Rzeczywistosc zawsze wygra z naszymi iluzjami ze cos powinno miec miejsce badz nie. Ludzie iwnestuja mase czasu w swoje ilzuje i oczekiwania. Zamiast tego obserwuj rzeczywistosc i dostosowuj sie do niej. On zagral AI z 58o - ok tz ze jest fishem i moge to wykorzystac podejmujac przeciwko niemu profitowe decyzje. A jak ucieknie ze stolu to przeciez nic sie nie dzieje, ciagle jest ok.
Problem się zaczął w momencie, jak mi zaczęło "wychodzić". Mam na koncie 3 tytuły mistrza Polski w żeglarstwie regatowym, wiem, że jestem na prawdę niezłym żeglarzem, a im bardziej szedłem w górę tym bardziej przestałem akceptować błędy innych. Często mam nawet tak, że jak popełniam długi czas jakiś błąd, potem nauczę się, że to był błąd i nie robię już go więcej, to od tego momentu nie akceptuje tego błędu u innych. Tragedia
Inni sa lustrem. Nie chodzi o to ze przestales akceptowac bledy innych ale swoje. Zastanow sie kiedy przestales akceptowac swoje bledy i jakie to ma dobre i zle konsekwencje. Pomysl jak okreslilbys osobe ktora popelnia bledy.
Teraz zrob sobie tabelke. Po jednej stronie wombatox a po drugiej gosc robiacy bledy. Wypisz plusy i minusy obu waszych podejsc. Musisz zobaczyc swoje plusy i minusy zeby otrzymac pelnie oraz znalezc plusy osoby robiacej bledy i to akceptujacej. Ja zaczne - moze byc bardziej szczesliwa, moze sie wiecej uczyc, nie ma takiej presji jak Ty, ... Reszte sprawdz sam.
Obejrzałem i rozumiem o co Ci tutaj chodzi, myślę, że sporo jest cech które wypieram i to nie koniecznie cechy, które pochodzą od moich rodziców, znajduje nawet takie, które pochodzą z lat mojego dzieciństwa, a teraz sie ich wypieram, bo nie chce być taki jak kiedyś, kolejny odjazd myślę
![]()
Kazda wyparta cecha to brak balnsu i pelni. Nie zmienisz tego w godzine ale systematycznie nad tym pracujac i zwracajac na to uwage w swoim zyciu bedziesz w stanie to znaczaco poprawic w przyszlosci.
Nie zdawałem sobie wcześniej sprawy co to do końca jest akceptacja, myślałem, że chodzi tylko o "pogodzenie się" z czymś. Teraz widzę, że sporej ilości rzeczy w sobie jeszcze nie zaakceptowałem, nawet poker jest narzędziem do osiągania celów, dzięki któremu będę w stanie zaakceptować siebie, albo jakąś część siebie
Tak jest bardzo czesto tylko to ma swoje konsekwencje, np w postaci tiltu ktory nie jest wywolany bad beatami ale tak naprawde ukrytym lekiem przed tym ze ktos nie zaakceptuje siebie . Tilt jest baaardzo czesto przykrywka dla nieuswiadomionego leku. Gratuluje Ci ze do tego doszedles, naprawde szacun.
Tak, wyjaśniłeś to tam nieźle i teraz już rozumiem, że moje podejście nie jest jedynym słusznym, tak jak wcześniej mi się wydawało. Bardzo mocno mi pomagasz, dzięki za to
Pomagasz rowniez sobie szczeroscia z samym soba i stawianiem czola problemom. Dzieki temu udalo nam sie w tym temacie pokazac naprawde bardzo duzo rzeczy.
pozdr
Startowałem przez parę ostatnich dni na zawodach żeglarskich i nie miałem czasu zająć się analizowaniem Twojego posta i pracowaniem nad mindsetem.
Napisane przez lechrumski
Kochasz siebie i akceptujesz siebie za wszystko co robisz. Kochaj siebie za kazde dobre zagranie i rowniez za kazde zle zagranie. Akceptuj wszystko co robisz dobrze i wszystko co robisz zle. Oczywiscie ciagle pracuj nad bledami, wyciagaj wnioski itd ale roznica emocjonalna w obu podejsciach jest ogromna.
będę musiał tylko uważać, żeby nie dojść do momentu, w którym nie będę chciał nic zmienić ze swoimi błędami. Widzę tutaj pewne ryzyko zbyt dużego uwielbienia swoich błędów, ale skoro mam tego świadomość, to powinienem sobie łatwo z tym poradzić ;).
Np przegralem AA vs 58o. Jesli powiem ze to nie powinno miec miejsca to mam wewnetrzna wojne. Nie zaakceptowalem tego co sie stalo. A poza tym jak to nie powinno miec miejsca skoro mialo:D Rzeczywistosc zawsze wygra z naszymi iluzjami ze cos powinno miec miejsce badz nie. Ludzie iwnestuja mase czasu w swoje ilzuje i oczekiwania. Zamiast tego obserwuj rzeczywistosc i dostosowuj sie do niej. On zagral AI z 58o - ok tz ze jest fishem i moge to wykorzystac podejmujac przeciwko niemu profitowe decyzje. A jak ucieknie ze stolu to przeciez nic sie nie dzieje, ciagle jest ok.
Z tym uciekaniem ze stołu jakimś trafem nie mam problemu. Jeśli widzę fisha przy stole to bardzo fajnie, jeśli uda mi się wejść z nim w rozdanie, ale nie szukam takich spotów na siłę, można wygrać te same żetony u innych, trzeba tylko się do tego przyłożyć (gram turnieje, więc tutaj to też trochę inaczej wygląda). Wczoraj byłem w turnieju Turbo za 11$ 10 na 400 (300 w kasie, startowało koło 3000 osób). Chip leader tego turnieju był niezłym maniakiem i wcisnął all ina z A10s na moje QQ i wyleciałem z tego turnieju. Jest trochę szkoda, bo byłem na na prawdę genialnej pozycji, ale teraz już potrafię zrozumieć i zaakceptować to, że wylot z turnieju w takiej sytuacji jest jak najbardziej możliwy.
Wiem, że nasz judge Simonek ma z tym problem, obiecał mi po Wcoopach zająć się swoim mindsetem :P. On się denerwuje gdy po 8h grania odpada na flipie, bo ponoć ten flip ma niszczyć jego wcześniejsze 8h grania turnieju, ja tak wcale nie uważam.
Teraz zrob sobie tabelke. Po jednej stronie wombatox a po drugiej gosc robiacy bledy. Wypisz plusy i minusy obu waszych podejsc. Musisz zobaczyc swoje plusy i minusy zeby otrzymac pelnie oraz znalezc plusy osoby robiacej bledy i to akceptujacej. Ja zaczne - moze byc bardziej szczesliwa, moze sie wiecej uczyc, nie ma takiej presji jak Ty, ... Reszte sprawdz sam.
Faktycznie, wcześniej nie zauważałem dobrych stron podejścia innego od mojego. Teraz jak analizuje swoje podejście i patrzę na podejście innych, to czasem dochodzę do wniosku, że ich jest lepsze
Tak jest bardzo czesto tylko to ma swoje konsekwencje, np w postaci tiltu ktory nie jest wywolany bad beatami ale tak naprawde ukrytym lekiem przed tym ze ktos nie zaakceptuje siebie . Tilt jest baaardzo czesto przykrywka dla nieuswiadomionego leku. Gratuluje Ci ze do tego doszedles, naprawde szacun.
Dzięki wielkie Lechu, wydaje mi się, że ten ukryty lęk mocniej może się pojawiać u ludzi, którzy identyfikują siebie jako pokerzystę, czego ja obecnie nie robię, bo zajmuje się poważnie paroma innymi rzeczami, mam więc tutaj łatwiej. Nad wykrywaniem źródła tiltu będę ciągle pracował, obecnie ciągle zdarza mi się rozegrać rękę w tilcie inaczej niż nie w tilcie, na szczęście teraz szybciej znajduję źródła tego mechanizmu i staram się na bieżąco go eliminować.
Pomagasz rowniez sobie szczeroscia z samym soba i stawianiem czola problemom. Dzieki temu udalo nam sie w tym temacie pokazac naprawde bardzo duzo rzeczy.
Mam nadzieję, że koledze z jego dziewczyną też udało nam się w jakiś sposób pomóc ;). Również uważam ten temat za źródło wielu użytecznych solucji. Ja jestem otwarty, ze mną się łatwo pracuje
Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki za odpowiedzi
Ahoj! Bo chyba tak sie mowi na regatach
W sumie to juz tylko do jednej rzeczy sie chcialem odniesc w Twoim poscie
będę musiał tylko uważać, żeby nie dojść do momentu, w którym nie będę chciał nic zmienić ze swoimi błędami. Widzę tutaj pewne ryzyko zbyt dużego uwielbienia swoich błędów, ale skoro mam tego świadomość, to powinienem sobie łatwo z tym poradzić .
No wlasnie tu chcialem Ci pokazac ze najczesciej to jest iluzja. Tez sie tego balem i to nie nastapilo. Balem sie ze jak pozbede sie potrzeby udowadniania to nie bede pracowal nad soba i osiagal. Okazalo sie ze nie mialo to zadnego wplywu na to ile pracuje. Balem sie ze jak zaakceptuje siebie robiacego bledy to przestane sie uczyc i rozwijac i to rowniez okazalo sie papierowym tygrysem.
Zobaczylem ze moje ego robilo mnie w bambuko. Ze strach pochodzil z ego ktore rekoma i nogami bronilo sie przed akceptacja bo najwiekszym lekiem ego jest to ze wszystko jest z Toba ok a tak naprawde jest. Kazdy z nas jest ok, kazdy ma swoje problemy i radosci ale mozesz zaakceptowac siebie i jednoczesnie dazyc do zmiany tego co uwazasz za niekorzystne.
pozdr
Dzieki wielkie za Twoje wszystkie odpowiedzi Lechu. Bardzo mi pomogłeś, czuje się przez ten topic silniejszy emocjonalnie i pewniejszy w decyzjach które podejmuję. Będę dalej szkolił się z zakresu mindsetu. Dzięki jeszcze raz, odwalasz kawał dobrej roboty
Pozdrawiam !