Cześć Wszystkim!
Zaczęło się od standardowo, początek studiów, znajomi, słuchajcie fajna gra, remika zostawiamy naszym babciom.
Przynajmniej raz na dwa tygodnie siadaliśmy w domu na jakimś małym turnieju, w między czasie rejestracja na PokerStrategy, parę razy turniej gdzieś w stolicy, ulica z tramwajami na całą Polskę czy jakoś tak, już nie pamiętam. Ogólnie piwo piliśmy, piękne czasy, pokera i jakiegokolwiek poziomu to tam raczej w naszej grze nie było. Nawet już nie pamiętam, czy był jakiś kapitał startowy, bo go na pewno przebimbałem. Pewnie był, inaczej bym się nie rejestrował
Ogólnie poker był zabawą.
Na pierwszym roku trafiła się robota w korpo, takim przyjaznym bo ze znajomymi. Mogłem to połączyć z dotychczasowymi zajęciami, przerwa na całe wakacje, więc było pięknie. Marzeniem była niezależność. Nie to, żebym musiał, czy miał nacisk. Chęci. Idziesz i robisz co chcesz. Jak zacząłem spędzać 6 dni w tygodniu po kilkanaście godzin na dobę, to ciężkie stały się studia na elce PW i umoczyłem pierwszy rok. Zmieniłem wydział, bo okazało się, że tam to przy komputerach, a programować to już trzeba umieć itd. Dodatkowo, nie było chęci. Kolejny rok podobnie, w wakacje praca na mazurach i nad morzem jako instruktor żeglarstwa, żyć nie umierać. Poker przewijał się sporadycznie, aż zanikł kompletnie.
Kolejny epizod nazywam czasami ciemnymi.
Rozstanie z dziewczyną, bratnią duszą, w korpo gorszy okres, pierwszy kryzys. Ludzie ponabierali kredytów, a że to były finanse sprawa była krótka, albo wałki robimy wszyscy, albo tylko niektórzy. Na moje biuro odszedł tylko mój zespół, 4 osoby plus ja. Na 32 w oddziale. Nie ufajcie bankom
Dumny to może byłem, ale bez pracy. Zająłem się studiami, nowa niewiasta, jakoś poszło. Można powiedzieć, średnio. Imprezy, balety i inne. Z żeglarstwem było w miarę, przewinął się nawet jakiś udział w całym sezonie w Pucharze Polski, praca w wakacje i póki ciepło, nie będę się zagłębiał. Tylko sponsor w trakcie ( na samym początku ) stwierdził, że jednak słaba reklama. Wyczuliśmy przygodę i pocisnęliśmy do końca z własnej kieszeni. Było mega. Ominęliśmy 4 cykle i skończyliśmy finalnie bodajże na 12 miejscu, na 40 kilka klasyfikowanych załóg. Co człowiek poszalał, nauczył i pośmiał to jego
Studia, monotonia i czekanie na wakacje. O kolejnym sezonie z racji finansów mogliśmy zapomnieć. W wakacje okazało się, że zajęć mało. Klub, w którym pracowałem od 17 a związany byłem od 14 roku życia i spędziłem piękne lata, zaczął zatrudniać innych sterników i instruktorów, tych wyszkolonych przez starą kadrę jak i nowych. W sumie jak ktoś ma w dupie jakość, to spoko. My braliśmy za pracę pieniądze, oni zupę. Złożyli lepszą ofertę. Tak to jest jak się jedzie na dotacjach z UE ;p
Lata przebudzenia.
Z racji przypływu wolnego czasu poker zaczął się ponownie przewijać. Niestety odnaleźć się było ciężko, w życie weszła zależność im więcej wolnego czasu tym go mniej. Tak zleciał kolejny rok, o pokerze bardziej myślałem niż grałem. Nie mogłem się odnaleźć, brakowało odskoczni, dziewczyna raczej nie pomagała. Dla niej było spoko, bo dużo razem siedzieliśmy. Tak spoko, że zacząłem spędzać wolny czas na rowerze. Czasami po 100 km dziennie, 7 dni w tygodniu. A potem bęc.
Na dwa miesiące przed wakacjami kumpel, z którym kiedyś trenowałem na kortach, rakieta, żółta piłka te sprawy, mówi, że w firmie której pracują mają problem, bo na sportowiska wakacyjne brakuje im kogoś od żeglarstwa, a do dzieciaków nie chcą nieznajomego. Pojechałem. A i przed wyjazdem się rozstałem z dziewczyną. Telenowela musi być.
Najlepsza rzecz, jak mi się w tamtym czasie mogła przydarzyć. Nie, nie jestem pedofilem. Nie będę tu się rozczulał, ale przypomniało mi się co w życiu ważne jest. Dzieciaki są niesamowite. Pracowałem tam dwa i pół roku, żagle i narty w wakacje, w sezonie tenis ziemny. Można powiedzieć, że nie byłbym tu gdzie jestem, gdyby nie ten czas. A, i po pierwszych wakacjach z nimi wróciłem do swojej dziewczyny. Pierwszej, bratniej duszy. Dwa razy do tej samej rzeki i tak dalej, gówno prawda.
W trakcie tych ostatnich perypetii uświadomiłem sobie jedno. Trzeba żyć własnym życiem, robić to co się lubi. Chcesz zawodowo grzebać patykiem w ziemi, bądź w tym najlepszy. Jeżeli to sprawia Ci przyjemność, nikt inny nie zrobi tego za Ciebie.
Poker wrócił, bo zacząłem na niego zupełnie inaczej patrzeć. Wpłaciłem 100$ na P* i grałem SNG 45 i 180. Im więcej o nim czytałem zacząłem pojmować, że to też sport, jak każdy inny. I nagle PCA i Dominik Pańka. Wyleciałem ze studiów na pół roku przed obroną inżynierki, dyscyplinarnie, bez możliwości wznowienia. Ktoś powie kompletny idiotyzm, a ja swoje wiem. Czas leciał, roll latał i trafiłem na kurs dla początkujących u Majkela. Pomyślałem super, pogram przed wakacjami a po powrocie się zobaczy. Resztki z P*, jakieś 16$ przelałem na Titan'a, dopłaciłem 20$ parę dla bonusu i zacząłem grać turnieje po 0,20 bodajże i najniższe satelity do turków za 1 ojro. Oprócz tego, że zawsze dużo czytałem i sprawiało mi to przyjemność, polityka, historia Polski, ekonomia, robiłem to po 4h dziennie, a przed sesją uczyłem dzieciaki gry w tenisa. Ponownie Bajka.
Po powrocie wróciłem do tego co lubię, Poker, czytanie i praca z dzieciakami. Grałem wrzesień i październik, druk otworzył mi głowę, powstała niezliczona liczba pomysłów. Tak duża, że na karty trochę nie było czasu, mało grania. Założyłem w tym czasie swoja pierwszą firmę, powoli starujemy, mam już aktualnie 3 współpracowników i uśmiech na twarzy.
Bloga założyłem, bo w sumie pisanie jest dla mnie dobrym sposobem na odpoczynek, tak ostatnio wywnioskowałem... Postanowiłem, że jeszcze dzisiaj dołączę do MBC, więc jednocześnie czymś obowiązkowym. Poker od teraz staje się moim full free time hobby. Cel to turnieje Live, Dima i reszta motywuje;p
Pokerowo w skrócie.
Gram tylko MTT, aktualnie na iPoker. Od początku przygody z serwisem zagrałem 1486 turków, głownie micro. Celem było zrobienie z tych kilkudziesięciu dolarów 1200$, potem założenie bloga
Teraz mam zamiar skorzystać z ofert trenerskiej Majkela, pakiet treningów i z około 1000$ wystartować w Mega Bankroll Challenge.
Ale się rozpisałem...
Piona!