Heja,
No i na mnie przyszedł czas
Na samym początku przygody z tym portalem chciałem założyć blog, ale brak czasu odkładał ten pomysł. W chwili obecnej czasu ciągle nie mam (głównie przez zbyt dużą liczbę aktywnie rozwijanych pasji) ale jak ktoś mi proponuje upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - nie odmawiam!
Coś o sobie... niewielka miejscowość na dolnym śląsku, trzy dekady na karku, praca od 8 do 16 na etacie, dużo ruchu i uzależnienie od aktywnego trybu życia.
Pasje... od zawsze sport. Pierwsze moje zdjęcia dowodzą, że już w pieluchach ganiałem za piłką i w zasadzie tak mi zostało do dzisiaj. Człowiek oglądał Kapitana Cubase w TV i wmawiał sobie, że też tak może. Eh, ilu z nas marzyło o podbiciu światowych stadionów jak Rivaldo, Carlos, Bebeto, Romario czy Ronaldo... ten prawdziwy Ronaldo z Brazylii (Brazylia w 1994 roku mnie oczarowała i nawet ostatnie mistrzostwa tego nie zmieniły. Niestety poker nie pomógł mi zrealizować jednego z marzeń - przyglądania się Canarinhos na Marcanie, ale to już inna historia) Niestety rzeczywistość potrafi wszystko brutalnie zweryfikować i bez pomocy z strony najbliższych marzenie małego chłopaka zostaje na zawsze tylko marzeniem.
Dawniej była tylko piłka i później długo, długo nic. Z czasem coraz bardziej uzależniałem się od różnych form ruchu, a dzisiaj trenuję pięć razy w tygodniu (piłka, siłownia, basen na zmianę z rowerem, rolkami i masą innych aktywności) + mecz w weekend
czuję że żyję!
Po sporcie pojawił się poker, choć wciąż nie potrafię odłożyć siłowni czy basenu dla jakiegoś ciekawego turnieju albo gierki cashowej to poker w pewnym sensie mną zawładnął. Uwielbiam tą grę! Pomimo początkowej chęci podboju kasynowych sal szybko poker stał się tylko uwielbianą rozrywką. Owszem, fajnie byłoby móc robić to, co się uwielbia i jeszcze na tym zarabiać, ale brak mi determinacji, i może odwagi, aby rzucić wszystko i w pełni poświęcić się grze. Swoją drogą to odwagi do podjęcia stanowczych i czasem nieracjonalnych decyzji chyba od zawsze mi brakowało, pewnie dlatego ciągle męczę NL5
Skąd pomysł na blog? Z racji zabawy Mega Bankroll - pomyślałem, że może warto spróbować, że może właśnie to mnie zmotywuje do większej ilości czasu poświęconego na grę i samodoskonalenie. Pożyjemy zobaczymy...
Zapewne jestem jedną z nielicznych osób, która na początku nie zaliczyła tzw. torby - wynika to z mojej ostrożności. Wszystko co robię staram się robić dokładnie, bez brawurowych posunięć, problem w tym, że tylko brawurą i przebojowością można szybciej osiągnąć pewne cele. Na pokera nigdy nie przeznaczyłem własnej gotówki, obecny bankroll zbudowałem na freerollach i rozmaitych promocjach + trochę profitu z gry, głównie na ipoker, starsy nie są dla mnie łaskawe. Obecnie gram na starsach (gdzie za honorowe zadanie przyjąłem sobie wyjście na zero na ZOOM NL5) i czasem na WH. ZOOM na ps... cholerstwo na początku daje po kilka BI by później dwa razu więcej zabrać w spotach full vs mocniejszy full gdzie pre człowiek ma 60% na wygraną. Przez takie historie ciągle jestem 14 BI pod kreską i dopóki nie zacznę robić na tym profitu nigdzie się nie ruszam
Owszem, nie zwalę wszystkiego na chore spoty, w mojej grze jest na pewno masa błędów co w sumie powoduje słaby wynik.
Cele? Przede wszystkim więcej czasu na grę! I właśnie dlatego teraz już skończę... odę pograć zanim kolejny dzień mi uciekanie.
Pozdrawiam i życzę powodzenia przy stołach
swoją drogą, piwo jest fuuu!