Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Problem z Danem Bilzerianem

Barry Carter pisze o tym, dlaczego wybranie Dana Bilzeriana na pokerowego ambasadora wzbudziło tyle kontrowersji i dlaczego w jego opinii ta decyzja to błąd.





bilzerian
Zamiast pokazywać wam zdjęcie Dana Bilzeriana bawiącego się z kobietami, pokazujemy zdjęcie szczeniaczka, który utknął na schodach

Prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjną decyzją mijającego roku, było powołanie Dana Bilzeriana na Ambasadora GGPoker. Chociaż jego nazwisko zawsze było w jakiś sposób łączone z pokerem, to sam zainteresowany pozostawał niejako poza całą branżą... aż do teraz.

Jego rozpoznawalność jest przeogromna, świadczy o tym 32 miliony followersów na Instagramie. Kiedy wspomnisz o pokerze komuś, kto się nim kompletnie nie interesuje, to właśnie nazwisko Bilzeriana przyjdzie mu do głowy w pierwszej kolejności. Nie da się także zaprzeczyć, że zbudował sobie toksyczną markę, szczególnie jeśli chodzi o traktowanie kobiet. Jednym z głównych powodów, dla których tak wiele osób śledzi jego profil na Instagramie, są liczne zdjęcia, przedstawiające go w sytuacjach, w których traktuje kobiety, jakby były jego własnością.

Zresztą sam doskonale pokazał swój stosunek do kobiet, kiedy odpowiedział na tweeta znanej streamerki, Vanessy Kade:

Jeśli chcesz zobaczyć podsumowanie tego, dlaczego jego powołanie na ambasadora wywołało taki szum, to polecam najnowszy odcinek podcastu innego ambasadora GGPoker Daniela Negreanu, DAT Poker Podcast. Broni on tego ruchu z perspektywy GGPoker, ale współprowadzący Terrence Chan i Adam Schwartz dobrze wypunktowują wszystkie negatywne aspekty. Myślę że Daniel nie wybronił ruchu z Bilzerianem zbyt przekonująco. Mogę go jedynie pochwalić, że organizuje podcast, w którym współprowadzący mogą się ze sobą nie zgadzać i wszystko jest na poziomie.

Kliknięcie to nie klient

bilzerian
Zamiast pokazywać wam zdjęcie Dana Bilzeriana bawiącego się z kobietami, pokazujemy zdjęcie brytyjskiego skoczka narciarskiego, Eddiego "The Eagle" Edwardsa

Moja osobista opinia w dużej mierze pokrywa się z tym, co ma do powiedzenia większość pokerowej społeczności, choć ja widzę to może z innej perspektywy. Jeśli GGPoker chce go zatrudnić, a akceptuje wszystkie idące za tym negatywne skutki, które musieli wziąć pod uwagę, to mają do tego pełne prawo. Ja nie czuję się urażony tą nominacją, po prostu uważam, że to błąd.

Zawsze unikałem pisania o Danie Bilzerianie na tej stronie, jeśli już to robiłem to albo ze względu na fakt, że zdarzyło się coś faktycznie związanego z pokerem, albo zrobił on coś tak niesamowicie głupiego, że nie dało się tego pominąć. Nie piszę o jego hedonistycznych wyczynach z nagimi kobietami, nie z pobudek feministycznych, ale po prostu uważam, że jest to strasznie tanie. Jeśli młodzi mężczyźni chcą popatrzeć na obrazki półnagich kobiet, to nie jest trudno znaleźć takie w sieci. Nie masz szacunku do swoich klientów, jeśli próbujesz ich "przechytrzyć" tego typu treściami. 

Kiedy o nim piszesz, zbierasz kliknięcia, nie da się temu zaprzeczyć. Ale jest duża różnica, między kliknięciem a klientem. To czego potrzebuje poker, zresztą podobnie jak inne branże, to zaangażowanie, a ruch, jaki generują artykuły o Danie Bilzerianie, odpływa tak szybko, jak przyszedł. Spodziewam się, że rynek doskonale się o tym przekona, kiedy taki celebryta stał się wreszcie twarzą poker roomu. Możemy dostać na moment zastrzyk nowych graczy, ale oni wszyscy za chwilę przeniosą się tam, gdzie ich idol dostanie kolejną ofertę promowania czegoś.

No i jest jeszcze ten jego niezwykle toksyczny stosunek do kobiet. W dzisiejszych czasach dużo miejsca poświęca się takim tematom, często na nagłówkach królują historie, gdzie jakiś celebryta wykonuje mniejsze lub większe faux pas i traci ze względu na to pracę. To jednak nie jest jeden z tych przypadków. Cały wizerunek Dana Bilzeriana zbudowany jest wokół przedmiotowego traktowania kobiet w najbardziej dosłownym znaczeniu tego słowa. Po sieci krążą zdjęcia, gdzie wykorzystuje on kobiety w roli mebli... tu naprawdę nie ma kwestii dyskusyjnych. 

Zła inwestycja

bilzerian
Zamiast pokazywać wam zdjęcie Dana Bilzeriana bawiącego się z kobietami, oto zdjęcie układu kierowniczego z Mini Coopera z 2001 roku

Nie uważam, że kobiety są tak "wrażliwe" i "delikatne", że przestaną przez to grać w pokera, ale na pewno poczują się mocno urażone. Te które już teraz grają, raczej tego nie porzucą, ale te które się nad tym poważnie zastanawiały, mogą w przyszłości dać sobie z tym spokój. Nie wiadomo właściwie, dlaczego tak mało kobiet interesuje się pokerem, ale ten ruch zdecydowanie tej tendencji nie zmieni.

Bilzerian ma wpływ na ludzi, ale samo takie oddziaływanie niekoniecznie jest czymś dobrym. Nie kupuję też argumentu w stylu "jeśli nie lubisz jego i jego fanów, to zagraj z nimi w pokera i wygraj od nich pieniądze", który przywołał Negreanu w załączonym wyżej filmie. Niektóre postacie są po prostu szkodliwe dla biznesu.

Na koniec zostawiłem jeszcze takie spostrzeżenie, że wszystko czego się ten człowiek dotknie, po prostu się rozpada. Wiele firm, których był częścią, zwyczajnie paliło pieniądze, a kolejne przygody zawsze kończyły się pozwami lub byciem pozwanym. Dla mnie osobiście, najgłupszą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobił, było ingerowanie w kompetencje policji podczas masowej strzelaniny. Najważniejszy powód, przez który uważam, że to zły wybór, to po prostu fakt, że w moim mniemaniu firma dużo więcej na nim straci, niż zarobi. 

Gram na GGPoker i wciąż będą to robił, bo mają oni aktualnie zdecydowanie najlepsze oprogramowanie i ofertę, reszta stron już tylko próbuje ich gonić. Nie jestem urażony zatrudnieniem Dana Bilzeriana, ja po prostu uważam, że to błąd.

A jakie jest wasze zdanie, czy Dan Bilzerian jest korzystny dla gry? Dajcie znać, co o tym sądzicie w komentarzu: