Czy tabelki z zasięgami preflop to oszustwo?
Czy korzystanie z gotowych zakresów to forma oszustwa? A może to tylko wspomaganie pamięci, które nie ma większego wpływu na winrate?

Debata o real time assistance (RTA) przyhamowała nieco w zeszłym tygodniu, kiedy pokerowa społeczność podzieliła się w kwestii tego, czy tabelki rąk startowych są formą RTA. Daniel Negreanu nalegał nawet na to, by Doug Polk nie korzystał z tego typu pomocy, kiedy będą ze sobą grać.
Negreanu słusznie zwrócił uwagę na fakt, że dał Polkowi wystarczająco dużą przewagę w ich challenge'u (wybierając ulubiony format Polka, który może być jednocześnie najgorszy dla Negreanu) i zgadzam się, że jeśli według niego tabelki są czymś niepożądanym, to Polk powinien w tej kwestii odpuścić. Nie wyobrażam sobie zresztą, że zakresy preflop Negreanu mogłyby odzwierciedlać te sugerowane przez GTO.
Myślę że to, czego jesteśmy tu świadkami, to dobry przykład zjawiska, które opisywałem już wcześniej, zwanego The Bike Shed Effect, gdzie argumenty często skupiają się wokół nieistotnych drobiazgów, bo niektórzy z zainteresowanych nie rozumieją istoty tematu. Mam nadzieję, że Negreanu wybaczy mi stwierdzenie, iż nie jest on ekspertem w kwestii PIOSolvera, ale jednocześnie ma swoją mocną opinię na temat tabelki, która każe ci pasować A9o under the gun. Prawdziwa rzecz, jaką powinniśmy się w pokerze martwić, to RTA, jednak bardzo niewielu ludzi (w tym ja) faktycznie rozumie ich działanie. Co innego tabelki preflop, te wszyscy widzieli.
1/3
Imagine two guys play HU poker.
Both using GTO preflop charts in real time using an RNG.
You literally would have two people making zero preflop decisions and playing the identical strategy.
That is not poker.
Charts are a crutch.
— Daniel Negreanu (@RealKidPoker) October 8, 2020
Wspomaganie pamięci, nie encyklopedia z odpowiedziami

Tabele zakresów otwarć nie są oszustwem, większość poker roomów zajęło nawet oficjalne stanowisko, zezwalając na nie. Faktycznie mogą prowadzić do automatyzmów, tak jak sugeruje Negreanu, ale w większości spełniają raczej tylko funkcję przypominajki czegoś, czego i tak się już uczyliśmy. Dla mnie różnica między oszustwem a prawowitym narzędziem polega na tym, czy widziałeś już wcześniej odpowiedź, którą otrzymujesz. Kiedy patrzę na zasięg otwarcia z UTG, przypomina mi on o czymś, czego już wcześniej się nauczyłem i zaaprobowałem, do tego stopnia, że sobie to wydrukowałem. Kiedy solver podaje mi w czasie rzeczywistym rozwiązanie do spota, którego nigdy wcześniej nie analizowałem, wtedy jest to oszustwo.
Żeby było jasne, uważam, że jeśli ktoś ma dynamiczną bazę zasięgów dla wielu różnych sytuacji, która pokazuje im zakresy otwarcia dla spotów, których nigdy wcześniej się nie uczyli, to powinno być to zabronione. Ja odnosiłem się tylko do prostych statycznych tabelek, które wcześniej zostały przeanalizowane.
Jeśli takie pomoce naukowe miałyby być uznane za oszustwo, to podobnie powinno się potraktować wiele innych rzeczy. Wielu z nas posiłkowało się rankingiem układów, kiedy pierwszy raz graliśmy w pokera. Wiele osób wciąż to robi, zaczynając swoją przygodę z odmianą Short Deck. Moje ostatnie dwie książki też zawierają tabelki z zasięgami preflop. Sugerujemy graczom, by nie "brali ich" na stoły, ale niektórzy tak robią. Od czasu do czasu mogę sobie zrobić notatkę na komputerze, że zbyt często overplay'uję słabe asy lub underplay'uję te mocne. Wszystkie te rzeczy, w teorii, można uważać za pójście krok za daleko, biorąc pod uwagę, że wykorzystujemy zewnętrzne narzędzie, które ma nam pomóc podjąć decyzję, a nie dochodzimy do niej organicznie we własnej głowie.
Zresztą, zbytnie poleganie na sztywnych zasięgach otwarcia i tak zrobi naszej grze więcej złego, bo nawet małe zmiany w dynamice wpływają na zasięgi. Np. jeśli ktoś gra zbyt luźno, możesz grać przeciwko niemu szerzej dla value, co nie byłoby możliwe, gdybyś sztywno trzymał się tabelek. ICM to kolejny przykład czynnika, który kompletnie zmienia zasięgi, podobnie jak każda inna informacja, którą uzyskasz przy stole. Pracuję teraz z Darą O’Kearney'em nad naszą trzecią książką i w ubiegłym tygodniu zrobiłem zestawienie widoczne w tabelce poniżej. Wszystko to zasięgi shove'a na 12 BB z MP3 w tej samej fazie MTT. Jedyną różnicą są rozmiary stacków reszty stołu. Jak widać, różnica między 2 a 3 przykładem jest ogromna.
| Sytuacja | Zasięg |
|---|---|
| Przykład 1 | 26,7% 22+ A2s+ A9o+ A5o-A4o K3s+ KTo+ Q8s+ QTo+ J9s+ JTo T9s |
| Przykład 2 | 20,4% 22+ A2s+ ATo+ K8s+ KTo+ Q9s+ QJo J9s+ T9s |
| Przykład 3 | 41,7% 22+ Ax K2s+ K9o+ Q2s+ Q9o+ J5s+ J9o+ T6s+ T9o 96s+ 85s+ 75s+ 65s 54s |
Solidny zasięg preflop jest bezużyteczny bez dobrych umiejętności postflop

Daniel Negreanu ma rację, że dla niektórych graczy tabelki zastępują grę preflop, ale w większości przypadków mają po prostu pomagać w zapamiętywaniu i nie dają żadnej prawdziwej przewagi. Najbardziej użyteczne są pewnie dla multi tablerów, co może paradoksalnie prowadzić do sytuacji, w której tacy graczy oddają nieco edge'a ze względu na brak adaptacji preflop. W podobnym stopniu HUD nie pomaga bezpośrednio graczom, po prostu zmniejsza stratę przewagi, wynikającą z grania większej ilości stołów.
Na koniec warto jeszcze zwrócić uwagę, że zasięgi preflop tak naprawdę nie są żadnym problemem w porównaniu do tego, jak dużą szkodę mógłby wyrządzić solver spotów postflop w czasie rzeczywistym. Niezależnie od tego, jak dobre są zakresy preflop, po flopie zawsze już zostajemy sami, a to właśnie tu najbardziej uwydatnia się różnica w umiejętnościach. Korzyści z tabelek preflop są bardzo marginalne, nie licząc turniejów shallow turbo, chociaż w tych formatach przewagi i tak są niewielkie.
Cała ta debata pozbawiona jest jednak sensu, ponieważ praktycznie niemożliwe jest zabronienie czegoś, co można sobie fizycznie wydrukować na papierze. Osobiście odradzałbym jednak ślepo trzymać się zasięgów (i zamiast tego uczyć się ich poza stołami) z prostego powodu, że może nam to przeszkadzać w łatwym adaptowaniu się.
Korzystasz z zasięgów preflop podczas gry? Daj znać w komentarzu: