Zaktualizowano 03 mar 26 przez

John Hesp - dziadek, który stał się gwiazdą ME i wygrał 2,6 miliona $

Poznajcie amatora, który sam o sobie mówi, że jest "Donaldem Trumpem pokera". I tak jak politycy, ma plany w stosunku do swojej społeczności.





W celach do odhaczenia miał grę w Main Evencie WSOP - zajął w nim 4. miejsce

John Hesp to 64-latek z Wielkiej Brytanii, którego jednym z celów życiowych było zagranie w Main Evencie World Series of Poker.
Mającemu siódemkę wnucząt Anglikowi cel udało się zrealizować, przy okazji stając się najjaśniej świecącą gwiazdą ostatnich dni najważniejszego festiwalu pokerowego świata.

W 2015 roku na stoliku finałowym Main Eventu mogliśmy oglądać dwóch seniorów - Neila Blumenfielda i Pierre'a Neville - jednak panowie nie zrobili w mediach takiej samej furory, jak amator z małego miasteczka Bridlington, leżącym na wschodnim wybrzeżu Wielkiej Brytanii.

Neil zdobył serca kibiców naturalnością. Do czasu Main Eventu w Las Vegas Anglik grał wyłącznie w lokalnym kasynie w Anglii turnieje za 10 £, a gra w Main Evencie była na jego "bucket list" (liście celów do zrealizowania w życiu). Jak sam stwierdził:

"Jestem dla pokera tym, czym Donald Trump dla polityki - amatorem. Spytałem się żony trzy miesiące temu - "Nie masz nic przeciwko temu, żebym poleciał tam i zagrał?" i tak się pojawiłem tutaj z moim kumplem z Bridlington."

Popularność i sympatię kibiców przyniosły Johnowi jego brak strachu przed kamerą, sympatyczna osobowość oraz... jaskrawe ubrania (kojarzące się z Charliem Carrelem, ale takim na 50%).

Już od pierwszych chwil, gdy John pojawił się przed kamerą, ludzie zaczęli kibicować "sympatycznemu dziadkowi". Jego wyluzowane podejście różniło się od tego, co najczęściej możemy obserwować przed kamerami w wykonaniu profesjonalistów.

Być może było tak dlatego, że Anglikowi po prostu nie zależało, tak samo mocno, jak innym? Jego życie nie należało do najprostszych. Spytany przez kogoś na stoliku o szkołę, jaką skończył, odpowiedział: "Skończyłem Uniwersytet Życia."

John w wieku 15 lat rozpoczął pracę jako pomocnik mechanika w warsztacie samochodowym i dzięki ciężkiej pracy doszedł do bycia właścicielem firmy wynajmującej przyczepy kampingowe w turystycznym nadmorskim miasteczku.

O jego podejściu do życia i pieniędzy świadczy również to, co powiedział w wywiadzie udzielonym po odpadnięciu z Main Eventu:

"Zanim się tu pojawiłem, nie byłem multimilionerem w żadnym tego słowa znaczeniu, ale nie musisz mieć wiele pieniędzy, by być bogaty w życiu. Byłem bogaty w życiu, nim się tu pojawiłem, a teraz jestem jeszcze bogatszy, nawet bez pieniędzy."

Nieistotna jest przyczyna, dla której tak się stało, ale użytkownicy pokerowych mediów społecznościowych byli zachwyceni "dziadkiem" - zarówno fani pokera, jak i zawodowi pokerzyści.

Johnowi wprawdzie nie udało się wygrać Main Eventu, ani nawet dotrzeć do dnia finałowego(odpadł na miejscu 4. - "bubble" dnia finałowego), jednak organizatorzy World Series of Poker - wiedząc jaką estymą darzą Anglika kibice - postanowili pokazać go publiczności jeszcze raz. To właśnie Hesp miał zaszczyt wygłosić legendarną formułkę "shuffle up and deal", przed rozpoczęciem dnia finałowego.

Pokerzysta, chcący pomóc swojej lokalnej społeczności

Bridlington

Anglik wygrał w turnieju głównym World Series of Poker 2 600 000 $ lub, jak to podają zachwycone angielskie media, 2 000 000 £. Jest to druga największa wygrana w historii angielskiego pokera! Więcej jednorazowo wygrał tylko Sam Trickett - 10 112 001 $ w The Big One for One Drop w 2012 roku.

Jak pokazują badania oglądalności, występ 64-latka w ostatnich dniach śledziło w Wielkiej Brytanii sporo osób, które do tej pory unikały oglądania relacji pokerowych. Przewiduje się, że jego dobry wynik może wpłynąć na zainteresowanie uczestnictwem w turniejach pokerowych innych amatorów.

A jakie są plany Hespa? John odpowiedzi na to pytanie udzielił w wywiadzie:

"Nie chcę zmienić się w profesjonalnego pokerzystę. Chcę pozostać amatorem, dobrze się bawić, cieszyć się turniejami i rywalizacją."

Kto wie, czy jednak John nie zaangażuje się mimo wszystko w "pracę" w branży pokerowej. Jak już zostało wspomniane, Hesp wraz z rodziną mieszka w małym turystycznym miasteczku Bridlington na wybrzeżu Wielkiej Brytanii. Jest to najstarszy kurort w tym kraju (ludzie przyjeżdżają tam wypoczywać od połowy XVIII wieku), będący między innymi miejscem, w którym odbywają się British Open Darts Championships (dart jest bardzo popularny na Wyspach Brytyjskich). Pomimo to, według słów pokerzysty:

"Bridlington, tak jak większość Brytyjskich kurortów, cierpi w ostatnich latach. To śliczne, małe miasteczko, ale młodzi ludzie z Bridlington tracą prace. Kawiarniom, pubom, hotelom i sklepom jest trudno przetrwać, opierając się wyłącznie na mieszkańcach."

John stwierdził, że jednym z rozwiązań, które mogłyby pomóc turystycznemu miasteczku, jest organizacja dużego turnieju pokerowego, na którym mogliby pojawić się pokerzyści z całego świata:

"Byłbym zachwycony organizacją dużego turnieju pokerowego w miasteczku i przyciągnięciu do Bridlington najlepszych graczy. Myślę, że pokochaliby to."

Nie pozostaje nic innego, jak kibicować temu pomysłowi. Oby to pokerowe zwycięstwo Johna Hespa było zwycięstwem nie tylko jednego człowieka, ale całej społeczności.

Podziel się ze znajomymi