Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Gdy Fedor Holz, Dima Urbanowicz i gwiazda "Breaking Bad" to za mało

Weź najlepszych graczy w pokera na świecie, każ grać im ze sobą online, ściągnij gwiazdę Hollywood, zorganizuj arenę walk do gier na żywo. Przepis na sukces medialny? Niekoniecznie. Czego brakuje GPL?

Składniki przepisu na sukces

Pokerowy komentatorski dream team

Wiele wskazywało na to, że projekt Alexa Dreyfusa o nazwie Global Poker League okaże się sukcesem. W projekt mający na celu usportowienie pokera (czyli de facto wprowadzenie go do świata e-sportu) zaangażowali się właściwie wszyscy najlepsi pokerzyści.

W zorganizowanym na wzór amerykańskich profesjonalnych lig sportowych drafcie udział wzięli między innymi Jason Mercier, Fedor Holz, Davidi Kitai, Dominik Nitsche, Mike McDonald, Jonathan Duhamel, Mustapha Kanit, Brian Rast, Scott Clements, Shannon Shorr, Sylvain Loosli, Justin Bonomo i Dima Urbanowicz.

Sama transmisja z draftu była prowadzona z gościnnym udziałem dwóch wielkich gwiazd - Daniela Negreanu i Phila Hellmutha, a w tle przewijały się piękne i medialne Kara Scott i Lynn Gilmartin. Ostatecznie to właśnie sam draft okazał się jednym z najjaśniejszych punktów sezonu.

Brak smaku i na dodatek spalone ciasto

Jak mówi stara i uniwersalna zasada Hitchcocka o dziełach - "Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć". Zdawało się, że tak właśnie będzie w przypadku GPL. Niedługo po drafcie dowiedzieliśmy się, że do ligi dołączy pierwszoplanowa gwiazda Hollywood - Aaron Paul znany jako Jesse Pinkman z "Breaking Bad"!

Gdy jednak na dobre rozkręciły się rozgrywki, okazało się, że streamom z nich brakuje czynnika X, tego "czegoś". Opinie wygłaszane przez ekspertów zarówno w trakcie trwania sezonu, jak i po jego zakończeniu skupiały się na kilku głównych przyczynach braku popularności:

  • zbyt długi czas trwania sezonu
  • zbyt skomplikowana struktura ligi
  • gra właściwie na "play money"
  • poker to gra indywidualna - nie zespołowa
Kara Scott i Lynn Gilmartin

Zgodzić się muszę z dwoma pierwszymi zarzutami. Ilość rozgrywek oraz skomplikowana punktacja bardzo utrudniały regularne śledzenie ligi.

Prosto, prościej, jeszcze prościej - w lidze piłce nożnej każdy mecz trwa 90 minut, są 3 punkty za zwycięstwo, jeden za remis, zero za przegraną. Nikt nie kombinuje z tym, że część meczów trwać ma 30 minut, 6 graczy na 6, a część spotkań ma być 90 minutowych. Na dodatek z różną punktacją. Prostota to jest to, czego potrzebują kibice!

Z kolejnymi wymienianymi przez komentatorów przyczynami porażki zgodzić się nie mogę. Jednym z najczęściej wysuwanych zarzutów jest to, że nikt nie chce oglądać gry na "play money". Podobno ludzie są zainteresowani wyłącznie oglądaniem rozgrywek na grube pieniądze. Nie do końca tak jest.

By pozostać przy streamach pokerowych - ludzie oglądają streamy pokerzystów grających turnieje za 11 $ czy Sit & Go za 5 $, czyli gry dalekie od spełniania warunku High Stakes. Dodatkowo pamiętajmy, że dla zwycięskiej drużyny przeznaczone było 100 000 $, a większość zawodowych pokerzystów (jeśli nie wszyscy) biorących udział w GPL wygrała w różne odmiany pokera sześcio- i siedmiocyfrowe kwoty!

Może akurat trafiałem na złe momenty, ale właściwie ani razu z ust podekscytowanych komentatorów nie usłyszałem, że "ci dwaj walczą teraz o bardzo cenne punkty dla swoich drużyn - najlepsze drużyny zmierzą się w finale o 100 000 $!". Podobnie, nie słyszałem w ogóle komentarzy typu "jeśli nie interesujecie się pokerem, to możecie być zaskoczeni - ale tych dwóch facetów w kapturach wygrało łącznie 12 milionów dolarów w turniejach na żywo! A gracz po lewej uważany jest za najlepszego gracza w..." i tak dalej, i tak dalej. Brak było przedstawiania historii stojących za grającymi w GPL pokerzystami.

Fajne logo, fajna manager

Z zarzutem o "uzespołowienie" pokera absolutnie zgodzić się nie mogę. Pomysł na zespoły - świetny! Nazwy zespołów - fajne. Logotypy zespołów - rewelacyjne! Podobnie jednak, jak i z całym GPL, zabrakło tutaj dopracowania.

Już od pierwszego meczu gracze powinni grać w koszulkach/bluzach swoich zespołów, by kibice mieli świadomość, że to praca drużynowa. Podobnie, jak w przypadku indywidualnych osób - brak było opowiedzianych historii - które powodowałyby, że przypadkowa osoba mogłaby złapać bakcyla.

To, że fanatyk pokera będzie wiedział, skąd wzięła się nazwa Paris Aviators oraz co oznaczają dwuznaczności w nazwach zespołów Las Vegas Moneymakers, czy New York Rounders, nie oznacza że będzie to oczywiste dla osoby, która pokerem nie interesuje się jakoś szczególnie mocno.

Więcej przypraw

Przed nami najprawdopodobniej drugi sezon Global Poker League. Z tego co wiemy, gracze podpisali umowy na dwa sezony. Co więc mogłoby spowodować, że GPL w końcu dałoby się oglądać?

Po pierwsze - prościej, krócej, szybciej. Krótszy sezon, wszystkie gry w jednym formacie, z prostą punktacją, być może szybsze struktury gier.

Po drugie - stworzenie spójnej narracji. To, że my wiemy, kim jest Dima Urbanowicz i co osiągnął podczas pewnego festiwalu na Malcie, nie oznacza, że wiedzą o tym weekendowi kibice pokera. Opowiadanie o sukcesach finansowych uczestników (osiąganych poza GPL) może zachęcić przypadkowych kibiców do oglądania tych, bądź co bądź, może randomowych dla niektórych ludzi chłopaków.

Po trzecie - więcej Junglemana (to oczywiście pół żartem, pół serio - chodzi o większą liczbę graczy lubiących mówić). Na sam koniec, żeby pokazać, że nie wszystko było takie złe w pierwszym sezonie GPL, przypomnijmy sobie pierwszy występ Dana 'Junglemana' Catesa. Człowiek z Dżungli okazał się największym fenomenem tego sezonu, potwierdzającym tezę, że pokerowi potrzebni są gracze wyraziści i z osobowością!

Kliknij, żeby obejrzeć stream

A wy jakie macie opinie i wrażenia po pierwszym sezonie GPL? Co byście poprawili w drugim sezonie?

Podziel się ze znajomymi