Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Nowe szaty szeryfa

Służbista, karierowicz, zmora przedsiębiorczych obywateli. W internecie krąży wiele przeróżnych określeń opisujących byłego już nadinspektora celnego - Jacka Kapicę. Ostatnio dopisano do nich “hipokryta”.

cards

Po jedenastu latach spędzonych w Służbie Celnej, Jacek Kapica - w obawie przed polityczną egzekucją - zrzucił mundur i przeszedł do sektora prywatnego. Pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że były szef celnej postanowił... pomagać “optymalizować” koszty opłat celnych. Innymi słowy mówiąc, pan Jacek będzie pomagał omijać prawo, które sam tworzył!

Służbista

Gdy początkiem 2008 roku został szefem Służby Celnej, wielu mówiło, że to człowiek oddany sprawie. O tym jak bardzo, przekonali się między innymi przedsiębiorcy z sektora hazardowego oraz osoby, które chciały uzyskać status niezależności finansowej za pomocą kariery (zaczerpnę określenie z rynku UK) jako professional gambler. Utopijna idea niszczenia strefy hazardowej, w celu zabezpieczenia dusz potencjalnych uzależnionych od hazardu, przypomina ideę podnoszenia akcyzy, w celu przeciwdziałaniu alkoholizmowi w społeczeństwie. W takich wypadkach - pod maską pięknej idei - zwykle kryje się prosta prawda, która w tym wypadku prowadzi wprost do budżetu państwa.

Porażki, kompleksy

kapica
Ostatnio po drugiej stronie barykady

Jacek Kapica w przeszłości został zwolniony z pracy w urzędzie. Nie poszło mu również w sektorze prywatnym - jego firma cateringowa upadła. Czy bolesna przeszłość potrafi odcisnąć swoje piętno w przyszłości? Możliwe, że w tym wypadku chodziło o zaleczenie kompleksu związanego z sektorem prywatnym. Trudno racjonalnie wytłumaczyć napuszczanie celników na przedsiębiorców, szczególnie na producenta i dystrybutora pojazdów sanitarnych (np. karetek), czy producentów skażonego spirytusu (stosowanego w przemyśle). Celnicy naliczali przedsiębiorcom - rzekomo - zaległe podatki, tłumacząc ten fakt nową interpretacją prawa. W jednym z przypadków nakazano spłaty około 2 milionów złotych... w trzy dni. Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że trudno prowadzić biznes w takich warunkach.

Kto mieczem wojuje...

Największym “sukcesem” nadinspektora (odpowiednika jednogwiazdkowego generała w hierarchii Celników) Kapicy, była jednak autorska “ustawa hazardowa”. Uderzała ona w sektor hazardowy, mocno ograniczając pole manewru przedsiębiorców. Rekwirowano automaty, w miejsce których przedsiębiorcy wstawiali nowe. Zabawa w kotka i myszkę trwała w najlepsze, ponieważ w tle trwała batalia prawna, efektem której był miażdżący werdykt - ustawa niezgodna z prawem europejskim. W ruch poszły pozwy, której stroną jest budżet państwa. Sektor hazardowy wycenił swoje straty na miliardy złotych. Trudno przypuszczać, że unikniemy płacenia (poprzez budżet) za nadgorliwość pana Kapicy.

Polityczna śmierć

Kapica
Smutno jakoś tak...

Nowa władza wystraszyła naszego Szeryfa do tego stopnia, że sam się zdymisjonował, próbując cichaczem doczekać emerytury. Przestraszył się polityków, którzy bali się i jego. Odbił się czkawką władzy, która go wykreowała, gdyż pogrążył kilku jej polityków. Nie jest tajemnicą poliszynela, że nie był lubiany zarówno przez świat polityki, jak i własne środowisko urzędnicze. Ponoć ludzie bali się z nim rozmawiać, gdyż miał sporządzać notatki służbowe, które mógł wykorzystać w przyszłości. Kto wie jakie miał ambicje?
Wszystko jednak zakończyło nadejście nowej władzy, która już od pierwszych dni swojego urzędowania rozpoczęła ogromne sprzątanie. Kapicy z pewnością by się nie upiekło.

Nowy początek

Przejście do sektora prywatnego, do firmy w której trudnił się będzie... obchodzeniem prawa, które sam brutalnie wprowadził, z pewnością nosi znamiona hipokryzji. Jednak, jeśli spojrzeć na karierę Kapicy przez pryzmat “oddania sprawie”, to można dojść do wniosku, że w końcu ma szansę zrobić coś dobrego, pomagając przedsiębiorcom optymalizować barbarzyńskie koszty. Szkoda, że ponownie ucierpią na tym Polacy - jeśli spojrzymy na to przez pryzmat budżetu. Niemniej, ponowna wyprawa do sektora prywatnego to duży krok do przodu. Może taka “przemiana” to początek czegoś pięknego w życiu tego człowieka? Kto wie, może pan Jacek zagra kiedyś w jakimś pokerowym turnieju live? Tak długo miał styczność z pokerem, że może jedynie maska służbisty nie pozwalała mu na pokochanie naszej ukochanej gry?