Zaktualizowano 03 mar 26 przez

"Pokerowe emigracje" - wydanie specjalne - Wietnam

O wódce za jednego dolara, skuterze za wizytówkę, pokonywaniu małp-złodziei klapkiem oraz o tym, dlaczego Europejczyk uważany jest w Azji południowo-wschodniej za półboga, dowiecie się z dzisiejszego wywiadu z naszym użytkownikiem.

Pokerowe emigracje

Jeśli chcesz przeczytać wcześniejsze artykuły z tej serii, kliknij na poniższy link

Pokerowe emigracje
 

Szczerze mówiąc, nie planowaliśmy już dodatkowych odcinków "Pokerowych emigracji". Było miło (przynajmniej dla mnie) i wesoło (tu już przede wszystkim dla mnie), ale każda formuła kiedyś się wyczerpuje i każdy cykl artykułów naturalną koleją rzeczy musi ustąpić miejsca innej serii. 

Kiedy jednak ogłosiliśmy w "emigracyjnym" temacie na naszym forum, że zamierzamy wypuścić niebawem ostatni już odcinek serii (poświęcony Czechom - ukaże się prawdopodobnie jeszcze w tym roku), pojawił się wasz feedback, sugerujący, że nie darujecie nam ominięcia Wietnamu. I tak oto, wychodząc naprzeciw waszym oczekiwaniom, jak również korzystając z uprzejmości znanego wam już bl00dp3ta, postanowiliśmy zrobić wyjątek od planów i przed czeskim, końcowym epizodem, wypuścić jeszcze jeden odcinek specjalny.

Dzisiaj zatem zero nudzenia, informacji o liczbie mieszkańców, średnim rozmiarze buta czy cenie wypożyczenia hulajnogi. Jak przystało na wydanie specjalne, otrzymacie w nim to co najlepsze - ciekawe fakty, praktyczne wskazówki i osobiste doświadczenia, podane w najlepszy z możliwych sposobów - w formie wywiadu z kimś, kto poznał Wietnam na własnej skórze. Całość okraszą natomiast unikatowe zdjęcia prosto z aparatu bl00dp3ta - wszystkie miniaturki powiększają się po ich kliknięciu.

Good morning Vietnam!

good morning Vietnam

Droga pokerzysty, czyli jak z imprezy trafić do Wietnamu

gaaish: Wietnam - to brzmi egzotycznie nawet dla najodważniejszych "pokerowych emigrantów". Skąd w ogóle pomysł na taką miejscówkę?

bl00dp3t: Początek tej historii miał miejsce w czasie swego rodzaju boomu na wyjazdy pokerzystów do Tajlandii, gdzieś w okolicach 2010-11 r., dużą rolę odegrał tutaj również wszystkim dobrze znany blog kfasa. Byłem jedną z jak sądzę wielu osób, która siedząc przed komputerem i czytając taki blog powiedziała sobie "ja też tak chcę". Swój pomysł wyjazdu do Tajlandii przedstawiłem znajomym, było nawet jakieś zainteresowanie, niestety ostatecznie pomysł umarł w pewnym momencie śmiercią naturalną. Po około roku na jakiejś imprezie kolega wspomniał, że czytał na wykopie AMA (ask me anything) jakiegoś użytkownika dotyczące życia w Wietnamie i że może byśmy tam pojechali. Powiedziałem „ok”, dołączył do nas trzeci znajomy i polecieliśmy :).

smoki
"(...) nie licząc małych jaszczurek (...)"

gaaish: Wymyśliłeś, postanowiłeś, wylądowałeś. Co potem? Jakie powinny być pierwsze kroki kogoś chcącego zahaczyć się w Wietnamie na dłużej? Co powiesz o dostępności mieszkań do wynajęcia, ich standardach, cenach i ogólnie o formalnościach z tym związanych?

 
bl00dp3t: Po wylądowaniu w Hanoi udałem się taksówką do hotelu, który zarezerwowałem na 3 dni jeszcze będąc w Polsce :). Jeżeli chodzi o mieszkania to tutaj niestety nie popiszę się wiedzą. Wiem, że kolega jeszcze w Polsce robił jakieś rozeznanie w tym temacie i wyszło, że wynajem mieszkania to nie jest opcja dla nas ze względu na stosunkowo krótki czas naszego pobytu w Wietnamie, a także jego charakter, ponieważ przez pierwszy miesiąc mieliśmy zamiar zwiedzić cały Wietnam, dotrzeć do Kambodży, zobaczyć Angkor Wat i następnie wrócić na jakiś miesiąc w miejsce, które razem uznamy za najlepsze. W naszym wypadku było to wietnamskie Nha Trang, gdzie poznaliśmy wspomnianego wcześniej Polaka z wykopu, który bardzo nam pomógł poznać „prawdziwy Wietnam”.
Więcej natomiast mam do powiedzenia w kwestii hoteli. Jak kiedyś liczyłem, zaliczyliśmy ich łącznie 16 i muszę powiedzieć, że hotele w Wietnamie są bardzo tanie, czasami wręcz absurdalnie tanie. Standardowo za pokój 3 osobowy płaciliśmy 5 $ na głowę, aczkolwiek aby uzyskać taką cenę czasami trzeba było troszkę ponegocjować. Raz udało nam się zbić cenę w całkiem niezłym hotelu do 4 $ za osobę. Warunki za takie pieniądze były dobre, nigdy nie spaliśmy na żadnych materacach czy w brudzie i nie licząc małych jaszczurek nigdy nie było żadnego robactwa. W każdym hotelu w standardzie jest klimatyzacja (czasami życzyli sobie dodatkowo 1 $ od osoby za uruchomienie), lodówka, internet, telewizor (HBO i inne popularne kanały w języku angielskim to standard). W Nha Trang, w którym spędziliśmy ok. miesiąca znaleźliśmy hotel za 5 $ ok. 300m od plaży, gdzie mieliśmy dodatkowo wielki taras z widokiem na miasto, gdzie robiliśmy sobie grilla :).
obiad
Też byłbym zdziwiony po wszamaniu
pterodaktyla ;] 

gaaish: Skoro już zahaczyliśmy kwestie informacyjne, to powiedz proszę coś więcej o ogólnych kosztach życia w Wietnamie. Wyżywienie, internet, transport, rozrywka... 

bl00dp3t: Jednym słowem - koszty życia są niskie. Oczywiście dla chcącego nic trudnego i jak ktoś chce wydać dużo pieniędzy, to na pewno znajdzie na to sposób. Jednak dla nas głównym założeniem wyjazdu było to, że ma być tanio i tego staraliśmy się trzymać ;). Ale zacznijmy od początku. Wyżywienie – w większość dni posiłki jadaliśmy w różnego rodzaju knajpach i restauracjach. Cena za obiad waha się najczęściej między 2 $, a 6 $. Jest to najczęściej danie oparte na ryżu lub nudlach (takich z zupek chińskich, co może nie brzmi najlepiej, ale mi akurat bardzo smakowało) z dodatkiem wołowiny, kurczaka lub owoców morza. Dodatkowo, w Wietnamie bardzo popularne są różnego rodzaju zupy.

Oczywiście jest multum miejsc, gdzie można zjeść typowe europejskie jedzenie typu pizza, hamburgery, spaghetti itp. W Wietnamie są też restauracje typu KFC, gdzie ceny są zbliżone do tych w Polsce. Jeżeli chodzi o inne podstawowe produkty to można się zaopatrywać w nie w różnego rodzaju marketach i supermarketach, gdzie jest wysoki wybór produktów, także znanych marek. Ceny są ogólnie niższe niż w Polsce, natomiast dużo droższy jest ser i inne przetwory mleczne.

autobus
Rozkopy, dżungla, niebieskie kaski
i żółte klapki, czyli dzień jak co dzień
w wietnamskim pekaesie. 

Internet – wszechobecny, nie ma z nim większych problemów. Sieć jest w każdym hotelu i w każdej knajpce. Czasami tylko w niektórych miejscach był słaby sygnał i niekiedy internet rozłączał się, więc na to trzeba było zwracać uwagę, szczególnie biorąc pod uwagę grę w pokera.

Transport – Po kraju poruszaliśmy się busami, czego powodem była niska cena, dobrze rozwinięta jest także linia kolejowa. Ja osobiście żałuje, że z niej nie skorzystałem, ale cóż, może następnym razem.

Wracając do busów, to ze względu na średni stan dróg oraz duży ruch, przejazd kilkuset kilometrów trwał długo. Przeważnie wyjazd był wieczorem, a przyjazd rano. W autobusie były jakieś takie prycze, ogólnie luksusów nie było, ale dało się przeżyć.

Wewnątrz danych miejscowości poruszaliśmy się przeważnie taksówkami, czasami skuterami, ewentualnie rowerami lub komunikacją miejską, która działała bardzo dobrze a koszt biletu był bliski zeru ;). Koszt wypożyczenia skutera to ok. 2,5 - 3 $ plus paliwo we własnym zakresie. Ogólnie to trzeba było zostawić jakiś dokument ze zdjęciem, natomiast raz udało nam się wypożyczyć skutery na wizytówkę naszego hotelu (lol). Rozrywka – jako rozrywka całymi dniami siedzieliśmy w pokoju i graliśmy w pokera ;).

Wódka za dolara, czyli jak się to robi w Wietnamie

penthouse
Lokalny penthouse.

gaaish: Nie bez powodu "rozrywkę" w poprzednim pytaniu kończył wielokropek - tego tematu nie odpuszczę Ci tak łatwo :). Co zatem po sesji? Załóżmy, że tego wywiadu nie zobaczy Twoja dziewczyna, rodzina ani teściowa - wal szczerze - co i jak robi się w Wietnamie w wolnych chwilach?

bl00dp3t: Tak naprawdę nie mam tu nic niezwykłego do powiedzenia. W ciągu dnia dużo zwiedzania, przesiadywanie na plaży, które tak na marginesie są bardzo ładne w Wietnamie i co najważniejsze są prawie puste. Wietnamczycy w ogóle nie korzystają z plaż, bo dla nich to jest chyba bez sensu (oni za wszelką cenę unikają słońca).

Wieczory natomiast spędzaliśmy przeważnie w różnego rodzaju barach pijąc piwo i integrując się okolicznymi mieszkańcami :). Alkohol w Wietnamie jest ogólnie bardzo tani, oczywiście mówię o alkoholach lokalnych np. najtańsze piwo kosztuje 1 $ za 3 litry i wcale nie jest to literówka. Piwo to jest podawane w plastikowych baniakach i pije je się z lodem, smakuje całkiem ok, ale jest dosyć słabe jak na polskie warunki. „Porządne” piwo butelkowane „Sajgon” to koszt mniej niż 0,5 $ za 0,45 l. Jak ktoś chce pić marki europejskie typu Heineken, czy Carlsberg, to nie ma z tym większego problemu, ale musi po pierwsze iść do miejsca typowo turystycznego, po drugie natomiast ich ceny jest porównywalna z polskimi.

Jeżeli chodzi o mocniejsze alkohole, to również są bardzo tanie, w ogóle nie mogliśmy uwierzyć jak w jednym sklepie w Kambodży flaszka wódki 40% kosztowała 1 $ i była chyba najtańszą rzeczą z całego sklepu. Ja jednak nie odważyłem się tego pić - pili to moi współtowarzysze i nie wyglądali potem na zadowolonych :D.

Wracając do rozrywek, to jeżeli chodzi o clubbing to nie było tego szczerze mówiąc dużo, przeważnie jakieś miejsca przy hotelach, a w środku sami turyści plus wietnamskie prostytutki (czyli chyba azjatycki standard), zwykli Wietnamczycy raczej w takiej rozrywce nie gustowali, albo po prostu nie mieli na takie rzeczy pieniędzy. Zdaje się, że bardzo popularne jest tam karaoke, w ogóle z tego co zauważyłem to Wietnamczycy lubią śpiewać :).

 

Dżungla, tropiki i komuniści

deal with it
Deal with it.

gaaish: Jednym ze skojarzeń, które przychodzą mi do głowy na myśl o Wietnamie, są sceny z różnych filmów wojennych, których akcja toczy się w zwrotnikowych dżunglach. Miałeś okazję zetknąć się z wietnamską, prawdziwie egzotyczną przyrodą? Jakie są Twoje odczucia? Odpowiedzi udzielić należy ciekawą narracją prowadzoną ciepłym głosem Krystyny Czubównej ;).

 
bl00dp3t: Pogoda w Wietnamie dosyć mocno różni się w północnej i południowej części kraju. W Hanoi przywitało nas mocne zachmurzenie i stosunkowo niska temperatura - ok. 20 stopni. Wtedy też przekonałem się po raz pierwszy co to znaczy duża wilgotność - woda, która rozlała się na podłogę, 3 dni później nadal tam była, a ubrania w szafie zamiast schnąć robiły się same wilgotne. Upały zaczęły się w środkowej części Wietnamu i tam pierwszy raz weszliśmy do dżungli podczas zwiedzania sanktuarium religijnego z IV wieku, które nota bene zostało prawie całkowicie zniszczone przez bombardowania amerykańskie w czasie wojny wietnamskiej. Samo przebywanie w takich warunkach jest oczywiście bardzo ciężkie bo prawie od razu człowiek jest cały mokry, co mnie natomiast zaskoczyło, to nie było tam na całe szczęście prawie wcale owadów.
hanoi
Ulica w Hanoi. W roli głównej
zwyczajowo bohaterowie drugiego planu.

gaaish: Nie sposób nie zapytać Cię również o polityczny i związany z nim kulturowo-obyczajowy aspekt życia w Wietnamie - to w końcu republika socjalistyczna. Jakie są Twoje spostrzeżenia z tym związane? Znajdujesz jakąś analogię pomiędzy działaniem systemu współczesnego Wietnamu i mentalnością jego mieszkańców, a tymi samymi aspektami w Polsce minionego ustroju?

 
bl00dp3t: W tym aspekcie również można zaobserwować zasadniczą różnice pomiędzy Wietnamem północnym, a południowym. W Hanoi - przynajmniej optycznie - komunizm widać na każdym kroku. Wszędzie symbole z sierpem i młotem, pomniki np. Lenina, już nie mówiąc o wielkim mauzoleum Ho Chi Minha (naczelnego komunisty Wietnamu), gdzie ustawiają się kilkusetmetrowe kolejki. Jeżeli chodzi o mentalność, to ludzie są tam mniej otwarci, bardziej skorzy do oszukania cię na każdym kroku. Dodatkowo na północy ludzie prawie w ogóle nie mówią po angielsku.

Na południu jest pod tym względem dużo lepiej, komunizmu tam prawie w ogóle nie widać. Ludzie są moim zdaniem dużo przyjemniejsi w obcowaniu i z punktu widzenia turysty nie widać zbytnio różnicy między innymi krajami - ludzie mają coca-cole, kurczaki z KFC, dostęp do internetu (jedynie facebook jest blokowany), a w kinach grają hollywoodzkie hity. No może jedyną rzeczą, która rzuca się w oczy, jest wszechobecny przerost zatrudnienia :). Natomiast też trochę ciężko mi się wypowiadać na ten temat, ponieważ urodziłem się już u schyłku polskiego komunizmu.

Poker, czyli latające stacki, dziadki i panie do towarzystwa

plaza
Kraj kontrastów, czyli morze, plaża, góry,
 blokowisko i przyczepa.

gaaish: Przewiduję niestety odpowiedź, ale wolę zapytać - co z grą live w Wietnamie? Jakiekolwiek doświadczenia?

 
bl00dp3t: No wreszcie jakieś pytanie o pokera ;). Nie wiem jaką przewidujesz odpowiedź, ale grę live znaleźliśmy już w pierwszy dzień po dotarciu do Nha Trang. Był to trochę przypadek, bo poznaliśmy jakiegoś Amerykanina, który mieszka w Wietnamie, coś się zgadało na temat pokera i on nam powiedział, że gra 2 razy w tygodniu cashe w jakimś tam barze i że możemy przyjść.

Była to gra na limicie ok. NL50 z tym, że stacki latały tam na prawo i lewo, grało 6 lub 7 osób nie licząc naszej trójki. Poziom był baaardzo zróżnicowany - większość stanowiły tzw. „dziadki” ze swoimi wietnamskimi „dziewczynami”, którzy grali prawie każdą rękę. Było też kilku młodych, którzy widać było, że ogarniają. Niestety nie uczestniczyłem w tych grach często, ponieważ po prostu nie miałem na to bankrolla i strata nawet kilku BI by mnie wtedy zabolała.

Jeżeli chodzi natomiast o jakieś oficjalne gry czy kasyna, to faktycznie nie było chyba takowych. Jedyne kasyna jakie widziałem były na granicy między Wietnamem a Kambodżą, nie było jednak czasu aby tam wstąpić, nie podejrzewam jednak, żeby był tam jakiś poker.

 
Jak już jesteśmy w temacie pokera to od razu powiem, że z pokerem online nie było żadnego problemu tzn. jak chyba we wszystkich komunistycznych krajach hazard jest zakazany, ale władze przejmują się tym jeszcze mniej niż nasze.

gaaish: Skoro masz chrapkę na pytania pokerowe (nie wiem skąd taki pomysł na portalu pokerowym ;>), to łap kolejne - jak przebiegała Twoja karciana kariera i na jakim etapie znajdujesz się obecnie? 

bl00dp3t: Moja kariera rozpoczęła się w grudniu 2008 r., od gry na playmoney na wp.pl :). Po miesiącu zdecydowałem zrobić depozyt 10 $ na Everest Poker i zacząć grać na prawdziwe pieniądze. Początkowo wybór padł na cashe, później przeniosłem się na jednostołowe turnieje sng, gdzie zaczynałem od stawek 5,5 $ i dosyć szybko doszedłem do stawek 24 $ z pierwszymi szotami na 36 $. Potem karierę przerwał upadek FTP, gdzie straciłem prawie całego bankrolla, musiałem więc zejść zdecydowanie niżej. Pogrywałem też trochę turnieje 180os., brałem udział w promocji PokerStrategy.com "Sng grind". Teraz wróciło FTP, więc wrócić do pokera na wysokim poziomie próbuje i ja :). Na razie można mnie spotkać w turniejach STT na FTP z wpisowym 5-20 $, a czy zostanę tam na stałe, to tego nie wiem w tej chwili :).

"Małpa zaczęła na mnie syczeć, ale ja zdaje się syczałem na nią głośniej"

malpa1
Małpa w trakcie dziesiony.

gaaish: Pytałem o to kiedyś Kfasa - wnioski były ciekawe, więc zapytam i Ciebie - opowiedz proszę o najlepszym i najgorszym wspomnieniu z Wietnamu. Innymi słowy - top spośród badtripów oraz najbardziej pozytywna przygoda.

 
bl00dp3t: Może trudno w to uwierzyć, ale w tej chwili myślę i nie mogę sobie przypomnieć negatywnych wspomnień. Mimo przejechania ok. 5000 km drogą lądową nikt mnie nigdy nie oszukał, nikt nie okradł i nie pobił, nic nie zgubiłem czy coś takiego. Jedyne co mi się przypomina, to raz bankomat wciągnął mi kartę i nie oddał, ale na następny dzień udało mi się ją odzyskać w siedzibie banku.
 
Najlepsze wspomnienia dotyczą natomiast niezliczonej ilości ciekawych osób różnych narodowości, które spotkałem na swojej drodze i wszystkie rozmowy z nimi, poznawanie ich poglądów i kultury oraz ta świadomość, że nigdy w życiu więcej ich nie spotkam. Chociaż nie do końca jest to prawda, ponieważ niedawno gościłem u siebie w domu wspomnianego wcześniej Polaka mieszkającego w Wietnamie.
 
Jeżeli chodzi o najbardziej pozytywną, konkretną przygodę (chociaż mogła być najmniej przyjemną), to miała miejsce w Kambodży przy świątyni Angkor Wat. Tam jest dosyć dużo małp żyjących na wolności, co oczywiście stanowi dużą atrakcję. W pewnym momencie zacząłem sobie robić zdjęcia z tymi małpami i odłożyłem na ziemie kamerę, która była zamknięta w futerale, książkę i półlitrową butelkę wody. W pewnym momencie jedna z małp podeszła do tych rzeczy, wszyscy byli jak na razie zadowoleni i rozbawieni. Mina mi zrzedła jednak, kiedy małpa chwyciła futerał, rozsunęła zamek, wyciągnęła kamerę i zaczęła się z nią oddalać. Zacząłem ją gonić z klapkiem w ręku, aż w końcu stanąłem z nią twarzą w twarz i musiałem stoczyć z nią pojedynek. Małpa zaczęła na mnie syczeć, ale ja zdaje się syczałem na nią głośniej, bo na szczęście w końcu oddała kamerę, po czym podeszła do butelki z wodą, odkręciła zakrętkę, napiła się wody i sobie poszła :).
 
malpa2
Małpa po przegranej walce uzupełnia braki
płynów i lekceważąco demonstruje
swoją męskość. Małpiość?

gaaish: Dobrze, że nie wypaliła wam fajek i nie wypiła wódki za dolara ;). A teraz z innej beczki - kilku moich znajomych było jakiś czas temu w tych rejonach i w ich opowieściach zwłaszcza jedna rzecz była dla mnie zaskakująca, zapytam więc o to również i Ciebie. Czy Europejczyk w Azji południowo-wschodniej faktycznie postrzegany jest jako półbóg? Czy taki mniej więcej obraz wyłania się z opowieści tych, którym udało się dotrzeć do głębiej położonych miejscowości?

bl00dp3t: Tak, zdecydowanie. Po pierwsze, Europejczyk jest postrzegany przez pryzmat pieniędzy, jako osoba bogata, ale nie tylko. Wietnamczycy, inaczej niż my, dążą do wybielania sobie skóry, zamiast do opalania się, co jest przykre, ponieważ większość Wietnamek w czasie dnia chodzi w maskach podobnych do chirurgicznych i zasłania jak najwięcej ciała, aby przypadkiem się nie opalić, bo inni mogliby pomyśleć, że pracuje w polu. Tak więc podsumowując, biały kolor skóry jest bardzo pożądany w Wietnamie :).

gaaish: Piękne dzięki za poświęcony nam czas. A teraz zwyczajowo - mój sitout i Twoje miejsce na pozdrowienia, podziękowania, przekleństwa, whatever works :).

bl00dp3t: Chciałbym pozdrowić wszystkich użytkowników PokerStrategy.com i powiedzieć, że mam nadzieje, że mój przykład pokaże, że wcale nie trzeba grać nie wiadomo jak wysokich limitów, aby móc spełnić swoje marzenie i przeżyć wspaniałą przygodę.

zachod

W następnym odcinku

To już wszystko na dzisiaj. Już teraz zapraszam do następnego odcinka, który będzie zarazem ostatnią odsłoną serii, w międzyczasie natomiast polecam specjalny temat na forum, poświęcony naszym karcianym wojażom:

Forum: Pokerowe emigracje.

 

 

by gaaish

Jeśli zachęcony kiszakami kliknąłeś/aś (sprawiajmy chociaż złudzenie, że czytają to jakieś kobiety) dalej, mam dla Ciebie dobrą wiadomość - najlepsze dopiero przed nami (będą kabanosy).

W dzisiejszym odcinku zajmiemy się ojczyzną PokerStrategy.com - Gibraltarem. W pierwszej części przeczytacie praktyczne informacje na temat kraju, wzbogacone starannie dobranymi, żenującymi żartami autora, w drugiej natomiast rąbka tajemnicy na temat kraju pod Skałą uchyli Wam w eksluzywnym wywiadzie dwójka bohaterów naszej społeczności. O życiu na Gibraltarze opowie Wam (wait for it) ścisłe kierownictwo naszej sekty - marta oraz madavaster.



by gaaish 

جبل طارق