Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Bodog vs PokerScout: traffic pokerowy jest prywatny, czy publiczny?

Barry Carter napisał bardzo ciekawy felieton na temat trwającej już od jakiegoś czasu wojny między Bodogiem a PokerScout. Wszystko rozchodzi się o to, czy dane z trafficu pokerowego są dobrem prywatnym, czy może powinny być udostępniane publicznie.

pokerscout
PokerScout

Ostatnimi czasy doszło do poważnego starcia między CalvinAyre.com, a stroną PokerScout.com, która prowadzi ranking trafficu na stronach pokerowych.
 
CalvinAyre.com rozpoczął oskarżanie PokerScout, ponieważ serwis nie usunął ze swojego rankingu Bodoga. Calvin Ayre jest faktycznie założycielem Bodoga, jednakże CalvinAyre.com nie jest bezpośrednim partnerem tego poker roomu.
 
We wrześniu Bodog zapowiedział, że rozpoczyna blokowanie stron zbierających dane, aby chronić rekreacyjnych graczy przed śledzeniem, a co za tym idzie przed rekinami.
 
To również dotyczyło PokerScouta, którego właściciele Bodoga poprosili o zaprzestanie zamieszczania danych z tego poker roomu w swoich raportach. Jednakże PokerScout odmówił. Gdy inne strony śledzące zostały zablokowane, wówczas PokerScout musiał rozpocząć szacowanie swoich liczb dotyczących Bodoga z pomocą kilku innych źródeł.
 
To co stało się później, można nazwać bardzo brzydką wojną na słowa na CalvinAyre.com. PokerScout został oskarżony i kradzież danych, które rzekomo należały do poker roomu, ale serwis nie pozostawał dłużny i zażądał siedmiocyfrowej sumy za zaprzestanie raportowania liczb Bodoga.
 
Bardzo ciężko jest teraz rozprawiać o całej sprawie, gdy mamy do czynienia z wielką wojną dwóch firm. Szczególnie, gdy nie wiem, co jest prawdą, a co fikcją, a w szczególności, gdy nie znam prywatnej korespondencji między obiema stronami. Dlatego też, chciałbym raczej postawić się w roli komentatora PokerScout.

Czy raporty trafficu szkodzą pokerowej ekologii?

Po pierwsze przyklaskuję Bodogowi, który zablokował strony zbierające dane o pokerzystach, ponieważ te moim zdaniem są szkodliwe dla pokerowej ekologii. Istnieją bowiem strony, które umożliwiają profesjonalnym pokerzystom znalezienie oraz oskubywanie słabszych graczy, zanim ci drudzy otrzymają szansę, aby rozpocząć zabawę przy stoliku. Są to serwisy, które pozwalają wielkim wygranym lokalizować wielkich loserów, pomimo tego, że jedni z drugimi nie siedzieli nigdy przy tym samym stoliku.
 
Ale to nie jest to, czym PokerScout się zajmuje.
 
Serwisy typu SharkScope, PokerTablesRatings oraz wiele innych stron rzucają po prostu fishów na pożarcie profesjonalistów. Dostarczają one nicki największych dawców przy pokerowych stołach i pozwalają ich lokalizować.
 
PokerScout jest natomiast źródłem zupełnie innych informacji; informacji dotyczących trafficu w danej sieci. Możecie dowiedzieć się za jego pomocą, ilu graczy jest w danym momencie aktywnych na poker roomie, jakie gry się toczą i na jakich stawkach oraz dla jakich klientów dana platforma jest dostępna.
 
Na PokerScout nie znajdziecie żadnych informacji dotyczących tego, gdzie siedzą słabi gracze, a już na pewno nie otrzymacie od tego serwisu żadnych informacji dotyczących nicków pokerzystów. PokerScout jest faktycznie narzędziem do analizy rynku przydatnym dla ludzi, którzy pracują dla przemysłu pokerowego, jak również narzędziem dla klientów, którzy szukają serwisów, gdzie traffic jest największy.
 
CalvinAyre.com rozpoczął całą batalię oskarżeniem, że informacje gromadzone przez PokerScout są kradzione, ponieważ należą one do sieci, co moim zdaniem jest wręcz niedorzecznym oskarżeniem.
 
Jeżeli jakaś informacja byłaby trzymana pod kluczem, to może jeszcze byłbym to w stanie zrozumieć, ale przecież dane dotyczące trafficu czasu rzeczywistego są dostępne dla każdego, kto tylko chce je zdobyć – wystarczy otworzyć lobby w oprogramowaniu.
 
Pomimo tego, że nikt przecież nie siedziałby przez cały dzień licząc na piechotę stoliki oraz walczących przy nich graczy na danym poker roomie, to faktycznie te dane nie są żadną tajemnicą i są publicznie dostępne. Dlatego też ich raportowanie wydaje się być bardzo w porządku.
 
Moim zdaniem tworzenie takich raportów i przekazywanie ich szerszej publiczności jest rzeczą niezmiernie przydatną, dlaczego zatem ktoś chciałby, aby to nie miało miejsca?

Pokerscout
Raport trafficu z Bodoga jest obecnie szacowany przez PokerScout
 

 

Zaufanie klientów

Pokerzyści po Czarnym Piątku domagają się przede wszystkim przejrzystości, a udostępnianie tego typu informacji publicznie podnosi z całą pewnością zaufanie do danego poker roomu. Większość dziedzin biznesowych polega na firmach trzecich, które dokonują analiz, aby podnieść zaufanie klientów.
 
Jeżeli zatem Bodog nie chce, aby takie informacje były udostępniane przez PokerScout, dlaczego zatem nie robią tego sami? Autentycznie nie jestem w stanie pojąć, dlaczego Bodog jest tak zatwardziały w postanowieniu, aby trzymać te informacje w tajemnicy, podczas gdy ponad 50 innych poker roomów nie ma z tym żadnych problemów.
 
Czy PokerScout powinien zatem szacować traffic na Bodogu? Prawdopodobnie nie, to naprawdę zależy od marginesu błędu, jaki w tym momencie jest ich udziałem. Bardzo rzadko zdarza się, aby ktoś z nas szukał dokładnych liczb, jeżeli chodzi o traffic pokerowy. Nie sądzę, aby na dłuższą metę PokerScout powinien tworzyć raporty w ten sposób, a nawet jeżeli uda im się zbliżyć do prawdy, to wolałbym raczej widzieć tam jakiekolwiek dane z Bodoga, niż żeby miały one zostać pominięte.
 
Mam nadzieję, że Bodog, CalvinAyre.com oraz PokerScout dojdą w końcu do porozumienia – dla dobra nas wszystkich. Ten konflikt staje się coraz bardziej przykry, ale jak już wspomniałem wcześniej, bez znajomości wszystkich faktów, nie chciałbym wnikać w bardziej osobiste argumenty, które z całą pewnością miały miejsce.
 
Jednakże, co chciałbym jeszcze powiedzieć, to że pokerowa społeczność spodziewa się znacznie więcej w 2012 r. Oczekują przede wszystkim uczciwości, przejrzystości oraz większej ilości informacji niż dotychczas; informacji, które pomogą im zdecydować się na grę w pokera online.

PokerScout prowadzi bardzo potrzebną działalność o nie szkodzi pokerowej ekologii. Pomijając już fakt, czy Bodog ma rację, czy nie w jakiś małych szczegółach tego konfliktu, to starania w ukryciu danych z pokerowego trafficu, z całą pewnością zaszkodzą ich wiarygodności.

by Barry Carter; tłum. fizoloff